Był bal, rozpustny bal
W karnawale tańczył kiedyś cały Wrocław, bale wydawano w teatrach, salach hotelowych, gospodach i kawiarniach. Najznakomitszymi tancerzami byli podobno szewcy, zwłaszcza młodsi, którzy zadawali szyku bogato zdobionymi butami, uszytymi specjalnie na tę okazję. A jeśli wybrali się na bal maskowy do sali redutowej (wstęp miał każdy, kto wykupił bilet), przy odrobinie szczęścia mogli pójść w tany z hrabiną.
Reduty budziły ekscytację w eleganckim towarzystwie, bo przyciągały szulerów, awanturników, poszukiwaczy przygód i rajfurki. Za kilka dukatów amatorzy przygód dostawali klucze do "chambres separes", przeznaczonych na miłosne schadzki.

Fotopolska.eu
Podręczniki savoir-vivre'u odradzały paniom z towarzystwa bywanie na publicznych balach kostiumowych, a jeżeli już koniecznie chciały (a chciały!), to powinny tańczyć tylko w swoim kółku i z panami przedstawionymi. Nawet gdyby damie groziła śmierć z głodu i pragnienia, nie wolno jej było iść do płatnego bufetu bez męża lub kuzyna.
Również władza - rodzaju męskiego - uważała, że maski są poważnym zagrożeniem dla moralności oraz prawa, dlatego też magistrat wrocławski dostał 5 lutego 1727 r. cesarski reskrypt zalecający wydanie zakazu noszenia masek i wszelkich przebrań w karnawale. Wrocławianie jednak nie pozwolili się rozebrać.
Wszystkie komentarze
Jakaś część dawnych mieszkańców Breslau, owszem, wstała z kolan i wybrała narodowych socjalistów, ale pamiętajmy, że naziści nigdy, w żadnych wyborach nie przekroczyli 50 % poparcia. Po objęciu władzy żadnych wyborów już nie potrzebowali.
Czyli jak u nas.
Smutno jakoś.