Fot. Joanna Dzikowska / Agencja Wyborcza.pl
Masa serowa
Gdy nasze upieczone blaty stygną, bierzemy się za serce sernika - masę serową.

Nieprzypadkowo w reklamach mówią, że podstawą sernika jest ser. Nasz ser do sernika powinien gładko rozpływać się na języku. No i broń Boże nie może być kwaśny! Sprawdzony ser (babcia Alicja zużyła go 1,2 kg) wkładamy do miski.

Pięć żółtek ucieramy z 1,5 szklanki cukru, aż kogel-mogel będzie niemal biały.

Dodajemy pół kostki miękkiej margaryny i cukier lub esencję waniliową.

Składniki mieszamy łyżką i przekładamy do garnka i stawiamy na małym ogniu. Babcia Alicja odradza używanie garnków emaliowanych - w nich masa błyskawicznie się przypala. Lepiej nadają się teflonowe.
Nie odchodzimy od kuchenki, masę trzeba co chwilę mieszać. Zauważymy po paru minutach, że ser zaczyna się rozpuszczać. Nie przerażamy się grudkami - za chwilę znikną. Gdy ciepły płyn w garnku nabierze konsystencji śmietany, dolewamy pół szklanki mleka, w której rozpuściliśmy 2 łyżki mąki ziemniaczanej. To moment krytyczny - w miarę podgrzewania masa zacznie gwałtownie gęstnieć, więc trzeba ją cały czas mieszać, i to do dna.

Jeśli nie mamy pomocnika, solidną pianę z pięciu białek musimy ubić przed rozpoczęciem gotowania masy. Wkładamy ją do garnka, gdy masa zamieniła się w bardzo gęstą śmietanę i gotujemy całość jeszcze minutę-dwie.

Całe gotowanie trwa około 20 minut. Ostrożnie, pod koniec ser zacznie intensywnie pyrkać.

Na zakończenie wsypujemy bakalie - rodzynki i drobno pokrojoną skórkę pomarańczową.
935
Wszystkie komentarze