Więcej
    Komentarze
    ja pier....
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Kiedy przychodzi do podsumowania pewnego okresu, winni największych zbrodni zwykli stawać przed sądem i odpowiadać za grzechy przeszłości. Niestety Jarząbek i jego pobratymcy stojący za "Najpiękniejszym Budynkiem Roku" po dziś dzień śmieją nam się w twarz.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    ajaaaaaak i caly swiat nam tego zzdrosci
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Błąd - tu nie chodzi o próbę czasu. One nawet wtedy, gdy powstały, były uważane za szkaradne. A dlaczego w ogóle powstały? Nie wiem, może to kwestia architektów z przypadku, a może inwestorów - za dużo ludzi bez elementarnego kapitału kulturowego doszło szybko do dużych pieniędzy.
    @sir_fred Błąd - kiedy powstawały, mogły być uważane za szkaradne jedynie przez obserwatorów z zachodu (bądź też dalekiego wschodu), którzy epizod z postmodernizmem mieli już za sobą (i to z postmodernizmem rozwijanym w komfortowych warunkach, niebędącym czkawką po zmianie ustrojowej), w naszych warunkach taka estetyka była niestety szeroko akceptowana i w sposób naturalny korespondująca z wymaganiami rynku. Dziś łatwo z poczuciem wyższości oceniać dokonania ówczesnych architektów, niemniej jest to bardzo powierzchowne i krzywdzące, bo zupełnie ignorujące kontekst.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Akurat oba budynki na górnych zdjęciach, mimo krzykliwych kolorów, są całkiem dobre. Mam na myśli elewacje, jak jest w środku, nie wiem. 1. (k. mostu Zwierzynieckiego) jest dobrą kamienicą w ciągu zabudowy, 2. (Zielińskiego) zupełnie dobrą kamienicą narożną. Od "Solpolu" tym się różnią, że - mimo kolorystyki - harmonijnie łączą się z okoliczną zabudową, pewnie też przetrwają jako pomniki swojej epoki. Co zaś do kolorystyki, to warto zauważyć, że nieco "odjazdowe" barwy w nich zastosowane giną w podobnie krzykliwych "zdobieniach" starych budynków,które powstały w czasie ich odnawiania w epoce III RP. Odnawiania, które polegało na usuwaniu peerelowskiej szarości, która była po prostu nawarstwionym brudem w czasie długiego trwania PRL. Niestety, te renowacje były projektowane przez ignorantów, którzy w zamian za peerelowską szarość zaaplikowali nam "pastelozę", więc efekt ostateczny jest dość żałosny - jak się pomaluje stateczną kamienicę mieszczańską z XIX w. w pseudobarokowe kolorki, to na ogół nie wygląda ona dobrze, w najlepszym wypadku jak jakiś rusko-prowincjonalny budynek (jak będzie to wariant oszczędny, żółto-biały). A tak niestety maluje się te domy do dziś i na ich tle takie np. kamienice p. Jarząbka wcale nie rażą (zresztą bez tego tła też byłyby interesujące, w odróżnieniu od Solpolu). Nb. najciekawszy wkład do tej "pastelozy" mieli indywidualni mieszkańcy, malujący swój kawałek kamienicy wg własnego "widzimisię" - w jakieś majtkowe róże i turkusy (z jakiegoś powodu) najczęściej, co do tej pory widać we Wrocławiu. To ciekawy wkład w kulturę miejską, wynikający niewątpliwie z braku skrępowania konwenansami i znajomości "instrukcji obsługi miasta".
    już oceniałe(a)ś
    2
    1
    Tak ta plomba przy wybrzeżu Wyspiańskiego jak i Solpol to wykwity twórczości architekta Jarząbka, który "upstrzył" co najmniej kilka miejsc w naszym mieście. Warto wspomnieć z jego emanacji o Heliosie/Nowe Horyzonty jak i rozwitalizacji "Rury".

    Ja rozumiem, że postmodernizm wypluł z siebie straszny chłam, a polski postmodernizm lat dziewięćdziesiątych w szczególności, ale to nie powód żeby zachowywać te szkaradzieństwa dla potomnych. Zwłaszcza taki Solpol, który zużył się tak funkcjonalnie, jak i technicznie. Można go z czystym sumieniem zburzyć. Faktem jest, że symbolizuje on swoje czasy. Czas kolorowej tandety. I próby doganiania zachodu za wszelką cenę i bez budżetu.

    Nawet nieporównywalnie lepsze realizacje jak siedziba MI6 czy No 1 Poultry w Londynie jakoś się słabo bronią.
    już oceniałe(a)ś
    1
    1
    Duża część tych budynków to tzw. "plomby", wypełniające luki w zabudowie sprzed 1945 (czy raczej stojące w jej miejscu, bo samej zabudowy dotrwało do tego czasu niewiele), z których - jak pamiętam wrocławianie byli w tamtym czasie dumni. Ta nowa zabudowa była faktycznie optymistycznym zjawiskiem, w porównaniu z szarością i bylejakością budownictwa PRL zachwycała wręcz bogactwem form i jednak szacunkiem w stosunku do starej zabudowy (Solpol był wyjątkiem), co w przypadku budynków z PRL prawie się nie zdarzało. Nawet i dziś o części tych tu przedstawionych domów można to samo powiedzieć, a sądząc z inwektyw jakie tu padają, ta architektura musi mieć wyrazisty styl, który pewnie zostanie opisany w podręcznikach historii tej ciekawej epoki.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    "Obiektywny" ton komentarza do tekstu jest nie na miejscu. Zazwyczaj ludziom najmniej podobają się rzeczy, które właśnie wyszły z mody. Dotyczy to wszystkich przedmiotów użytkowych - od szmatek po samochody - a budynki wcale nie są w tym względzie wyjątkiem. Już w latach 90' uważałem za paskudne wysokie bloki z wieżyczkami i spadzistymi dachami, albo zbyt dosłownymi nawiązaniami do baroku - i za paskudne uważam je nadal. Jednak wśród wyróżnionych budynków znalazłem może trzy albo cztery takie gargamele. Pozostałe budynki są znośne albo wręcz ładne, choć większość jest OBECNIE niemodna.
    już oceniałe(a)ś
    1
    1