Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W trzech województwach: dolnośląskim, lubuskim i wielkopolskim, działa ponad 90 restauracji McDonald’s. Łącznie dają zatrudnienie prawie 5,1 tys. osób. Aż 81 restauracji prowadzą franczyzobiorcy. Jest ich tu 20. Jedną z franczyzobiorczyń McDonald’s w tym regionie jest Katarzyna Stępczak. Prowadzi 7 restauracji na Dolnym Śląsku, zatrudniając 340 osób.

Jak statek na pełnym morzu

Do systemu McDonald’s dołączyła jako franczyzobiorczyni w 2010 roku, kończąc karierę w obszarze IT w jednej z międzynarodowych korporacji. Przez chwilę mieszkała w Warszawie, ale razem z mężem szukała sposobu na powrót w rodzinne strony. Urodziła się w Dusznikach- Zdroju, studiowała we Wrocławiu i tam zaczęła karierę zawodową. – Szukałam rozwiązania, żeby wrócić do Wrocławia i prowadzić własny biznes. Kocham to miasto. Szczególnie doceniam za niezwykłą różnorodność i przyjazne nastawienie do ludzi – mówi. Otwartość na różnorodność da się zaobserwować w restauracjach, które prowadzi. Studenci z dredami, zielonymi włosami, cudzoziemcy oraz osoby z niepełnosprawnością umysłową czy osoby niesłyszące. Tu nie ma barier. Wielu menadżerów zna język migowy, a szkolenia odbywają się w obecności tłumacza. – Moi najbliżsi pracownicy są ze mną od początku, od 11 lat. Jestem z tego najbardziej dumna. Mogę na nich liczyć w trudnych sytuacjach. Restauracja jest jak statek, tankowiec – jak nie rozpocznie skrętu kilka kilometrów przed przeszkodą, to już w ogóle nie skręci.

Jeśli coś się zaczyna dziać, to trzeba szybko zareagować, bo potem odwrócenie trendu to co najmniej kilka miesięcy. Z moim zespołem już to potrafimy. Trudności wzmacniają, dają ogromną satysfakcję.

Być dobrym sąsiadem

Satysfakcję daje też prowadzenie biznesu zaangażowanego społecznie. Katarzyna Stępczak dba o to, by rozwijać współpracę z regionalnymi partnerami i aktywnie wspiera lokalne inicjatywy. – Bycie dobrym sąsiadem jest dla mnie bardzo ważne. Uważam, że skoro system franczyzy jest na długie lata, to ja też chcę współpracować ze wszystkimi partnerami długie lata, byśmy wszyscy mogli się razem rozwijać – podkreśla. Stara się, by restauracja była najlepszym pracodawcą, by mieszkańcy – ci starsi, i ci młodsi mieli bezpieczne miejsce pracy. – Wiele osób przychodzi do pracy tylko na weekendy albo po godz. 17-tej. Może sobie w ten sposób dorobić, połączyć opiekę nad dziećmi z pracą. To bardzo ważne, i my taką rolę pełnimy – mówi. Ponadto we Wrocławiu i okolicach licencjobiorczyni wspiera lokalne inicjatywy takie, jak międzynarodowy turniej piłkarski dla młodzieży Wrocław Trophy, harcerzy zaangażowanych w Rajd Sudecki, czy lokalnych biegaczy. Prywatnie Katarzyna Stępczak jest miłośniczką gór. Przekraczanie granic motywuje ją do dalszej pracy.

Nie wejdziesz na szczyt jednym susem, tylko małymi kroczkami. Tego nauczyły mnie góry.
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.