Wyzwania, z którymi dzisiaj mierzymy się w gospodarce, to nie są zawirowania, jakie z czasem znikną i wyjdziemy na prostą. To będzie inna rzeczywistość - mówi prof. Andrzej Kaleta, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rozmowę przeprowadziliśmy podczas XXXI Forum Ekonomicznego w Karpaczu, tuż po debacie o sytuacji ekonomicznej Polski, w której wzięli udział rektorzy naszych uczelni ekonomicznych.

Sławek Szymański: Szukaliście powodów do optymizmu i znajdowaliście je z trudem.

Prof. Andrzej Kaleta: Mówiliśmy o trudnej sytuacji w gospodarce w ogóle, ale u nas wygląda to szczególnie niepokojąco. Myślę, że możemy tu mówić o wyjątkowo dużych wyzwaniach. Jeżeli chodzi o gospodarkę, nam się czasami wydaje, że to są jakieś chwilowe zawirowania, jednak sytuacja gospodarcza będzie trudna i skomplikowana już stale. Myślę o niestabilności i nieprzewidywalności, ale też nakładaniu się różnych trendów, w tym digitalizacji i wprowadzaniu sztucznej inteligencji, wyzwaniach związanych z ochroną środowiska, jak również z nowymi oczekiwaniami społeczeństw. To są tendencje, które będą się nasilały. Są to wyzwania dla gospodarki, ale też dla uczelni ekonomicznych.

W dyskusji rektorów wybrzmiało przekonanie, że radykalnie zmienia się model gospodarki i nie wiadomo jeszcze, w jakim świecie niedługo będziemy żyć. Czy jesteście przygotowani do kształcenia specjalistów na te nowe czasy?

– Ja zajmuję się zarządzaniem strategicznym. Jeszcze niedawno tezy, że coraz trudniej będzie planować, były kontrowersyjne, dzisiaj są już oczywistością. Wiemy również, że zarządzenie przyszłością jest prawie niemożliwe. Chcę jeszcze raz podkreślić: te wyzwania, z którymi się dzisiaj mierzymy, to nie są zawirowania, jakie z czasem znikną i wyjdziemy na prostą. To będzie inna rzeczywistość.

Strefa UEW we Wrocławiu na Forum Ekonomicznym w Karpaczu
Strefa UEW we Wrocławiu na Forum Ekonomicznym w Karpaczu  fot. Tomasz Pietrzyk/Agencja Wyborcza

I teraz pytanie: czy uczelnie ekonomiczne odnajdą się w tej innej rzeczywistości? Taka sytuacja to z jednej strony zagrożenie, a z drugiej widzę jednak nowe szanse. Ale musimy być świadomi, że uczelnie ekonomiczne to nie jest samograj. Są trzy kluczowe obszary, na których zadecyduje się nasza przyszłość. Po pierwsze, są to badania. Nawet jeżeli naszą główną misją jest kształcenie, nie możemy oderwać się od badań. Z tym że muszą być inspirowane praktyką gospodarczą i odpowiadać na jej wyzwania, a równocześnie musimy wkomponowywać się w naukę na poziomie międzynarodowym. Nasza uczelnia będzie miała sens wtedy, gdy będzie funkcjonowała w świecie zachodnim. Dlatego te badania muszą być dojrzałe metodologicznie i interesujące dla świata.

A drugi z tych obszarów?

– Jest czasami bagatelizowany, a dla uczelni ekonomicznych wyjątkowo ważny: to jest współpraca ekspercka z biznesem. Z ekonomistami jest trochę tak jak z medykami czy z inżynierami, którzy tworzą rozwiązania w laboratoriach. Dla nas to laboratorium to jest gospodarka. To znaczy, że nie możemy prowadzić badań tylko w zaciszu gabinetów.

Musimy badać praktykę gospodarczą. I pod tym względem rzeczywiście jest tak, że uczelnie ekonomiczne w Polsce mają niezadowalające doświadczenia. Pomosty między uczelniami a gospodarką istnieją, jednak to cały czas są dwa różne światy.

Dlatego budowanie tych powiązań, szukanie wsparcia i inspiracji, przygotowywanie ekspertyz dla praktyki, testowanie tych naszych rozwiązań – wszystko to jest absolutnie niezbędne. Jeżeli będą te dwie nogi, czyli oryginalne badania i dobre osadzenie w praktyce, to na tej podstawie można budować jakość trzeciego obszaru, chyba najtrudniejszego, dydaktyki.

Dlaczego jest najtrudniejszy?

– Nie w tym sensie, że jesteśmy słabi. Uczelnie ekonomiczne kształcą bardzo dobrze, ale tym bardziej zdajemy sobie sprawę z tego, że edukacja przyszłości nie może być podobna do tej dzisiejszej.

Przychodzą nowe pokolenia, z nowymi oczekiwaniami. Nie dyskutujemy już nawet o tym, czy to będą stacjonarne wykłady, czy zdalne, lecz jak uczyć poprzez grywalizację, zabawę, tzw. casy, praktykę. Przed nami era edukacji ciągłej. Czeka nas ewolucja, jeżeli chodzi o sposób kształcenia. To jak sobie z tym poradzimy, zadecyduje o naszej przyszłości, bo misja uczelni ekonomicznej to przede wszystkim kształcenie.

Dla ekonomistów czasy są ciekawe. Czy widzicie rosnące zapotrzebowanie na waszą wiedzę ekspercką?

– Czasy są wyjątkowo ciekawe i atrakcyjne dla badań, dla kształcenia ludzi z nowymi umiejętnościami, więc jest oczywiste, że powinien być popyt na wiedzę ekspercką. Natomiast nie jest on wyraźnie artykułowany. Cały czas możemy mówić o ograniczonym zaufaniu praktyki gospodarczej do świata nauki. To chyba wynika z pewnej tradycji.

Praktycy bardziej oczekują od uczelni dobrze przygotowanych absolwentów niż wiedzy ekspertów. Jednak mam wrażenie, że to powoli się zmienia. Z jednej strony, my jesteśmy bardziej otwarci i pragmatyczni, intensywniej szukamy kontaktów, z drugiej strony, praktycy się do nas przekonują. Myślę, że współpraca będzie się rozwijała.

Rektorzy reprezentują środowisko akademickie uczelni ekonomicznych. Czy w tym środowisku pojawiają się pomysły na to, jak wiedzę ekonomiczną transferować na niższe poziomy edukacji?

– To jest kolejne wielkie wyzwanie, które dotyczy uczelni wyższych, ale jednak jest elementem większej całości. To fakt, że w naszym kraju jest bardzo mało edukacji ekonomicznej. W debacie wybrzmiewało przekonanie, że uczniowie w szkole podstawowej i średniej uczą się różnych rzeczy - bardziej lub mniej potrzebnych, natomiast z realiami i myśleniem ekonomicznymi mają mało do czynienia.

To wielkie wyzwanie w ogóle dla systemu edukacji, ale wiemy, że z edukacją mamy gigantyczny problem. Nic nowego, ale teraz widać to z całym nasileniem. Jeśli chodzi o edukację podstawową i średnią, nasza rola jest oczywiście dość ograniczona, ale podejmujemy pewne działania. Mamy m.in. szkolenia i kursy dla dzieciaków z podstawówki, jak akademia młodego ekonomisty. Są olimpiady, dla szkół średnich, w których uczestniczymy. Tu nie chodzi tylko o budowanie marki uczelni. Zależy nam na poszerzaniu świadomości ekonomicznej. Pod tym względem jest w naszym społeczeństwie duża luka.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Chyle czola Slawku Szymanski nad glebia Twoich dywagacji.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0