Śląsk Wrocław zremisował 1:1 ze Stalą Mielec, tracąc bramkę w ostatniej akcji spotkania. Śląsk w tabeli jest tuż nad strefą spadkową i może zostać zdegradowany z Ekstraklasy.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wyniki sobotnich meczów 33. kolejki Ekstraklasy miały duży wpływ na układ tabeli. Najpierw w Niecieczy Piast Gliwice wygrał 1:0 z Bruk-Bet Termaliką, co spowodowało, że Termalika dołączyła do Górnika Łęczna, który został zdegradowany wcześniej.

Później po dramatycznym spotkaniu Zagłębie Lubin wygrało 1:0 z Rakowem Częstochowa, strzelając zwycięskiego gola w 95. minucie z rzutu karnego. Dzięki wygranej Zagłębie zapewniło sobie pozostanie w Ekstraklasie, a Raków stracił szanse na mistrzostwo Polski. Mistrzem został Lech Poznań.

Stal Mielec - Śląsk Wrocław. Dramat wrocławskiego zespołu

Mecz Stali ze Śląskiem rozpoczął się szczęśliwie dla wrocławian, gdyż w pierwszej swojej akcji miejscowi mogli prowadzić, ale piłka po strzale Domańskiego trafiła w poprzeczkę. Śląsk szybko chciał odpowiedzieć, wykorzystując fakt, że na bramce Stali stał Bartosz Mrozek, który ze względu na kontuzje podstawowych bramkarzy mieleckiego zespołu został tuż przed meczem wypożyczony z Lecha Poznań. W 16. minucie Śląsk wyszedł na prowadzenie. Po świetnym zagraniu Jastrzembskiego do siatki trafił Robert Pich. Później mecz był wyrównany. Na boisku dużo było walki, ale i chaosu.

Po przerwie Stal rzuciła się do odrabiania strat i miała niewielką przewagę. Miejscowi próbowali stwarzać sobie sytuacje strzeleckie - na szczęście dla Śląska napastnik Stali Oskar Zawada miał ogromne problemy z elementarnymi piłkarskimi zagraniami i ofensywa Stali była nieskuteczna.

W tym fragmencie gry doszło do dziwnej sytuacji. Trener Piotr Tworek zdecydował się na zmianę i ściągnął z boiska Erika Exposito, wprowadzając do gry Fabiana Piaseckiego. Przechodząc obok szkoleniowca obrażony Hiszpan nie podał mu ręki, co pokazuje, iż atmosfera w zespole raczej nie jest rewelacyjna. Później Stal starała się atakować, a Śląsk bardzo nieudolnie kontrował. Widać było, że grają zespoły, które bronią się przed spadkiem. W końcówce Śląsk mógł podwyższyć na 2:0, jednak po strzale Piaseckiego piłka trafiła w poprzeczkę.

Ostatnie sekundy był niezwykle dramatyczne. Drugą żółtą kartką został ukarany Victor Garcia ze Śląska, który przebywał na boisku zaledwie kwadrans. W efekcie wrocławianie musieli bronić się w dziesięciu. Stal do końca starała się wyszarpać remis i udało się to jej w ostatniej akcji meczu - po dośrodkowaniu w pole karne Matras uderzeniem głową posłał piłkę pod poprzeczkę i było 1:1. Chwilę później sędzia zakończył mecz.

Remis dał utrzymanie Stali Mielec, a Śląsk na razie niczego nie może być pewny. Wrocławianie mają 35 punktów, a będąca za nimi w tabeli Wisła Kraków 31 pkt i w tej kolejce zagra jeszcze z Radomiakiem. W ostatniej kolejce Śląsk we Wrocławiu zmierzy się z Górnikiem Zabrze, a Wisła w Krakowie z Wartą Poznań.

Stal Mielec - Śląsk Wrocław 1:1 (0:1)

Bramka: 0:1 - Pich (16), 1:1 - Matras (90).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Kiedy w końcu Wrocław odpuści sobie wydawanie miejskiej kasy na zawodowy klub piłkarski? Jacek Sutryk ma jakiś pomysł i odwagę, aby ten żenujący alians zakończyć?
@zetzero
po co pomysł, skoro pieniądze (miliony!) nie jego.
kluby z kilku innych dyscyplin za ułamek tej kasy mieliby budżety na mistrzostwo.
ale najlepiej, żeby samorządy i państwowe firmy nigdy nie wchodziły w finansowanie zawodowego sportu. Lepiej te pieniadze przeznaczyć na sport amatorski, rekreacyjny, a najlepiej na sport młodzieżowy i szkolny. Wystarczy niewielki procent z dotacji dla śląska. Reszta na finansowanie przedszkoli, szkół i komunikacji.
już oceniałe(a)ś
1
0
To nie dramat, tylko stały element ich "gry". Od bodajże 4 sezonów tracą masę punktów przez gole w doliczonym czasie. Sami może ze 2 mecze tak odwrócili. Ogólnie tę bandę patałachów należy rozpuścić, a klub sprzedać prywatnemu właścicielowi.
już oceniałe(a)ś
8
0
A tam zaraz dramat, kasę przecież kopacze i tak dostaną, całkiem niezłą zresztą ...
już oceniałe(a)ś
7
0
Dramat????????
już oceniałe(a)ś
6
0
No faktycznie dramat, nie to co wojna, inflacja, drozyzna i rzady kliki...
już oceniałe(a)ś
6
0
Super
już oceniałe(a)ś
6
0
Jaki to dramat, to kolejny stały fragment gry, zapewne stale ćwiczony na treningach, strata bramki w ostatniej akcji meczu, frajerstwo, jak już napisał jeden z Ministrów żal patrzeć, strach myśleć, co nasi tzw. piłkarze zademonstrują w ostatnim meczu sezonu. To nie jest niestety drużyna godna takiego wspaniałego miasta jakim jest Wrocław. Wstyd, po prostu wstyd.
już oceniałe(a)ś
5
0
To tylko sport, mamy emocje do końca rozgrywek. Co to jest te kilkanaście baniek z miejskiej kasy dla takich emocji.
już oceniałe(a)ś
3
0