Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Dobrych ludzi jest więcej - tak Bartłomiej Ciążyński, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej we Wrocławiu, podsumował to, co zadziało się w ostatnich dniach wokół muralu pod hasłem "Klimat na równość". 

Jego powstanie zainicjowało przedstawicielstwo regionalne Komisji Europejskiej, w partnerstwie z Wrocławską Radą ds. Równego Traktowania i Kulturą Równości. Na wielkiej ścianie pojawiły się kolorowe pasy, a na ich tle - zielone drzewo. Użyto przy tym farb antysmogowych, pochłaniających zanieczyszczenia. 

- Chodziło o to, żeby oczyszczać atmosferę Wrocławia, dosłownie i w przenośni - wyjaśniał Jacek Wasik, dyrektor przedstawicielstwa KE we Wrocławiu.

Malunek miał nawiązywać do europejskiego Zielonego Ładu, a jednocześnie uczcić obchodzony 17 maja Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii. Niestety, nie doczekał do tej daty.

Tęczowy mural we Wrocławiu pomazany w celtyckie znaki

W nocy z 9 na 10 maja grupa ośmiu osób wykorzystała wciąż stojące tam rusztowania, aby zniszczyć mural, mażąc go na biało i malując celtyckie znaki oraz inne symbole nienawiści. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Tęczowy mural we Wrocławiu zniszczony, jeszcze nim był gotowy. Inicjatorzy chcą go odmalować

Policja wszczęła postępowanie, żeby znaleźć wandali. Kultura Równości natomiast w ciągu dwóch dni zebrała poprzez internetową zbiórkę 15 tys. zł, żeby mural odmalować. Już po trzech dniach, w piątek 13 maja, zorganizowano symboliczne odsłonięcie malunku. 

Wzięło w nim udział sporo osób - nie tylko tych, które zainicjowały powstanie muralu. Byli bowiem także przedstawiciele miasta i innych organizacji równościowych. Wspólnie zamalowali ostatni celtycki krzyż, który szpecił mural.

 - Kategorycznie potępiając tego typu akty wandalizmu i nienawiści, chciałbym podkreślić, że one tylko nas mobilizują do dalszych działań na rzecz tolerancji i zrozumienia - podkreślał Jacek Wasik. - Razem z Ursulą von der Leyen, przewodniczą KE, nie ustaniemy w wysiłkach na rzecz budowania unii równości. 

Tęczowy mural przy ul. Opolskiej. "Ta atmosfera nie bierze się z dołu, z ulicy"

Leszek Gaś, dyrektor biura Parlamentu Europejskiego we Wrocławiu, zwrócił uwagę, że wandale - najpewniej młodzi ludzie, którzy dopiero wchodzą w dorosłość - nie zrobiliby czegoś takiego, gdyby nie atmosfera nienawiści, którą "przeciwko ludziom podsycają inni ludzie". Tacy "w drogich garniturach", "z doktoratami prawa", "zrzeszani w nadal oficjalnie działających organizacjach kultury prawnej", którzy m.in. za pomocą różnych kampanii próbują zastraszać aktywistów i wprowadzać atmosferę nienawiści. 

- Atmosfera, która doprowadza do takich aktów dewastacji, nie bierze się z dołu, z ulicy, ale bardzo często jest tworzona w gabinetach przez ludzi, którzy w telewizyjnych wystąpieniach zasiadają przed ścianami pełnymi książek i szczycą się naukowymi tytułami - mówił Leszek Gaś. - Nie możemy pozwolić, żeby tego typu ideologia nienawiści zwyciężyła. To, do czego prowadzi zwycięstwo ideologii nienawiści, możemy teraz oglądać w Ukrainie i putinowskiej Rosji. 

Kultura Równości: "Naszych kolorów nie da się wygumkować"

Alina Szeptycka z Kultury Równości przypomniała, że osoby LGBT+ to ok. 5 proc. populacji. To ok. 2 mln osób w Polsce i ponad 30 tys. w samym Wrocławiu. 

- Jesteśmy grupą, która jest dyskryminowana systemowo - powiedziała, wskazując na chociażby opublikowany wczoraj raport ILGA Europe nt. sytuacji prawnej osób LGBT+, w którym Polska zajęła ostatnie miejsce wśród krajów Unii Europejskiej.

Podkreśliła też, że choć przemoc słowna i fizyczna to codzienność osób nieheteronormatywnych, to są one silne "siłą naszych sojuszników". 

CZYTAJ WIĘCEJ: "Sięgnęliśmy homofobicznego dna". Polska niechlubnym liderem UE

Anna Piotr Smarzyński z Kultury Równości przeczytał manifest, w którym wyjaśnił, co symbolizują kolory tęczy i czego w zasadzie boją się osoby, które z tęczą walczą. Czerwony to światło, pomarańczowy - ukojenie bólu i cierpienia, żółty - to słońce, zielony - więź z naturą, niebieski oznacza sztukę, a fioletowy - duchowość.

- Pomysł na tęczowy mural powstał z potrzeby, a potrzeba z braku. Murale, które są w mieście, wyrażają różne idee, np. przywiązanie do klubów sportowych. Graffiti na ten temat nie są atakowane i usuwane, nawet jeśli są nielegalne. Tymczasem tęczy brakuje w przestrzeni publicznej - wskazał Smarzyński. - Ale naszych kolorów nie da się wygumkować, nas, osób LGBTQA nie da się wymazać, a naszej różnorodności zamazać. Niech ten mural będzie dowodem na to, że miłość i dobro zwyciężają. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.