Park Grabiszyński jest niezwykły. Obok typowo rekreacyjnych części znajduje się tu prawdziwa miejska puszcza - mówi biotechnolog Ewa Zachara, prywatnie wielbicielka parku.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Park położony przy ul. Grabiszyńskiej zajmuje obszar dawnego cmentarza, po którym obecnie zostały tylko niewielkie enklawy. Obejmuje swoim zasięgiem ok. 60 ha i składa się z części północnej - przy al. Hallera - oraz południowej - nad rzeką. Łączy się z parkiem modernistycznym, który dochodzi do ul. Racławickiej.

Niezwykły park

- Park Grabiszyński jest niezwykły. Obok typowo rekreacyjnych części znajduje się tu prawdziwa miejska puszcza. Spacerowicze przechadzają się aleją lipową, wijącymi się tajemniczymi ścieżkami wśród ścian zieleni i łąkami nad rzeką Ślęzą - mówi biotechnolog Ewa Zachara, prywatnie wielbicielka parku.

Opowiada, że przyroda tu rozkwita: - Mamy w tej chwili przecudne zawilce, masę fiołków i cebulic syberyjskich, błękitnych kwiatów w odcieniu szafirków. I bogatą ornitofaunę. Są dzięcioły, rudziki, czyżyki, kapturki, słowiki, raniuszki, a nad Ślęzą widuje się zimorodki i kokoszki. W parku mieszka też wiele wiewiórek, a można również spotkać zające, ryjówki, a nawet sarny.

Park Grabiszyński. Aleja lipowa
Park Grabiszyński. Aleja lipowa  Fot. Fot . Krzysztof Cwik / Agencja Wyborcza.pl

Bywa tu niemal codziennie i jak mówi, nie ma drugiego takiego miejsca we Wrocławiu: - Tutaj człowiek odzyskuje równowagę psychiczną. To jedno z bardzo niewielu miejsc w środku miasta, w których można naprawdę obcować z naturą, zatrzymać się, zebrać myśli, odnaleźć siebie. Mamy też przestrzeń do zabawy dla dzieci oraz wiele tras rowerowych. Rodziny, psiarze, biegacze, cykliści - tu wszyscy żyją w zgodzie.

Batalia o park Grabiszyński 

Obecny kształt parku to wynik zaangażowania mieszkańców. 

- Od ostrego konfliktu udało nam się przejść do dialogu i udanej współpracy z ZZM-em. Przez kilka lat mieliśmy do czynienia z konsekwentnym bezmyślnym wycinaniem podszytu i dewastacją zieleni oraz gleby przez ciężki sprzęt - tłumaczy Zachara.

Zaczynali skromnie. W lecie 2017 r. 110 osób podpisało petycję w sprawie ochrony Starego Cmentarza przed permanentnym niszczeniem. Był to trzon późniejszego Społecznego Ruchu Sympatyków Parku Grabiszyńskiego "51". 

- Podpisy zbierane były w samym parku, bezpośrednio od spacerowiczów. Petycja została przekazana urzędowi miejskiemu, który nigdy na nią nie odpowiedział, oraz Zarządowi Zieleni Miejskiej, którego ówczesny dyrektor Krzysztof Działa zapewnił nas, że wszystko odbywa się zgodnie z harmonogramem, a podszyt nie jest w ogóle wycinany - wspomina wrocławianka.

Mniej więcej w tym samym czasie pojawiły się wizualizacje masterplanu ZZM-u dla parku Grabiszyńskiego, sugerujące całkowitą zmianę charakteru parku.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Gdzie Wrocław zachowa wysokie trawy? "Chcemy jak najwięcej łąk kwietnych"

- W tym kontekście odebraliśmy milczenie ze strony UM i oczywiste zbycie nas przez ZZM jako przesłanie: "O co wam chodzi, przecież jeszcze w ogóle nie wiadomo, co na tym terenie będzie". Próbowaliśmy uzyskać ochronę ze strony konserwatora przyrody. Daremnie - opowiada Zachara.

Park Grabiszyński
Park Grabiszyński  Fot. Fot . Krzysztof Cwik / Agencja Wyborcza.pl

Mieszkańcy powiedzieli "nie" m.in. budowie toru saneczkowego na Górce Skarbowców. Pomysł wydał im się bez sensu ze względu na minimalne opady śniegu w zimie w ostatnich latach. W ogrodach wrażeń z dezaprobatą spotkały się: altanki, fontanny, szklarnie i amfiteatr jako "nadmierne atrakcje".

Park Grabiszyński. Protestowali, żeby zwrócić uwagę miasta

Na początku października 2017 r. odbyło się pierwsze spotkanie grupy mieszkańców Grabiszynka, która założyła Stowarzyszenie "Wielki Grabiszyński". W obliczu zabudowywania terenów zielonych w okolicy przyszłych członków stowarzyszenia połączyła idea znacznego powiększenia parku Grabiszyńskiego.

Na początku działalności członkowie stowarzyszenia chcieli wziąć udział w konsultacjach dotyczących masterplanu oraz zgłosić projekty do WBO na rok 2018. Stowarzyszenie zostało wpisane do KRS-u w pierwszych dniach grudnia 2017 r.

ZOBACZ: Drzewa pod topór, leśne łąki pod młotek. Ludzie ratują Las Mokrzański, zielone płuca Wrocławia

- I wtedy stało się. Barbarzyńska wycinka z przełomu 2017 i 2018 r. wstrząsnęła mieszkańcami. Ślady zniszczeń w parku można rozpoznać do dziś - opowiada biotechnolog. - Chyba wtedy wszyscy uświadomili sobie, jak cenne jest to miejsce. Petycje w obronie parku zebrały ok. 3 tys. podpisów, a na konsultacjach masterplanu pojawiały się setki ludzi, oburzonych dewastacją i pomysłem na przekształcenie ich ukochanego "Grabka" w nudny, pozbawiony przyrody park.

Wśród postulatów, oprócz wezwania do natychmiastowego zaprzestania wycinki, znalazł się też apel o utworzenie społecznej rady parku.

Przekonali urzędników

Z czasem udało nam się przekonać urzędników, żeby dali parkowi szansę.

- Myślę, że ogromne znaczenie miały: opracowanie standardów pielęgnacji zieleni przez "naszych" specjalistów, głównie Małgorzatę Piszczek, a także zorganizowanie konferencji popularnonaukowej "Park Grabiszyński - serce dzielnicy, płuca Wrocławia" oraz "Akcja klon", polegająca na ręcznym wyrywaniu siewek klonów przez mieszkańców, aby ZZM nie usuwał ich podkaszarkami. Siewki wyrywaliśmy przez wiele miesięcy, był to pewien dowód determinacji - opowiada Zachara.

Park Grabiszyński. Pomnik przyrody
Park Grabiszyński. Pomnik przyrody  Fot. Fot . Krzysztof Cwik / Agencja Wyborcza.pl

Park Grabiszyński. Jesiony mannowe, proponowany pomnik przyrody
Park Grabiszyński. Jesiony mannowe, proponowany pomnik przyrody  Fot. Fot . Krzysztof Cwik / Agencja Wyborcza.pl

Jednak prawdziwy przełom nastąpił, gdy nowy dyrektor ZZM-u Jacek Mól przejechał się rowerem ze społecznikami po parku i sam się naocznie przekonał, że użycie kosy spalinowej nie jest rozwiązaniem.

- Klony nic sobie nie robią z przycinania i tylko się silniej ukorzeniają, za to cierpi cała reszta flory i fauna. W tej chwili mamy firmę pielęgnacyjną Arbor, która park kocha i rozumie. Naszym głównym problemem są przedepty, bo w okolice parku wprowadziły się tysiące ludzi - opowiada wrocławianka. - Istnieje realna groźba, że zamieni się w udeptane klepisko, ponieważ wielu spacerowiczów nie trzyma się ścieżek. Mamy nadzieję temu zapobiec przez działania edukacyjne: spacery, mikrogranty, przepiękny album. Chętni mogą się zgłaszać do Wydawnictwa OVO. 

Wrocławianie mają wpływ na wycinkę

Teraz niemożliwe są takie wydarzenia jak na przełomie 2017 i 2018 roku, kiedy po policzeniu wyciętych drzew mieszkańcy odkryli, że było ich o 64 więcej, niż powinno.

Odbywają się regularne terenowe spotkania ZZM-u ze społecznikami i na nich omawiane są wszystkie działania pielęgnacyjne. Dotyczy to harmonogramów koszenia, nasadzeń, a także wycinek. Te ostatnie odbywają się zawsze poza sezonem lęgowym.

- Dostajemy informacje o drzewach zamierających i wspólnie weryfikujemy je w terenie. Dzięki temu nie ma możliwości, aby przypadkowo ścięto drzewo zdrowe. A jeśli drzewo obumarło i trzeba je usunąć, to dużą rolę gra to, na jakiej wysokości je zetniemy - zwraca uwagę Zachara.

Tłumaczy: - Jeśli zostawimy trochę pnia, który nie będzie stanowił zagrożenia, to z takiego drzewa będą korzystać dzięcioły czy nietoperze. Poza tym już ustaliliśmy, że cała biomasa zostaje w parku. To znaczy, że jeśli drzewo zostanie ścięte, to pozostanie na miejscu. Jest dużo organizmów, które mogą się nim żywić, od mikroorganizmów i grzybów do bezkręgowców.

Do tego pozostawiane są też opadłe liście i gałęzie. Dzięki temu w parku tworzy się ściółka zapobiegająca wysychaniu gleby i użyźniająca ją.

Park Grabiszyński
Park Grabiszyński  Fot. Fot . Krzysztof Cwik / Agencja Wyborcza.pl

- Aż miło to obserwować. Tam, gdzie kilka lat temu wzdłuż alei ciągnęły się oskalpowane przez ciężki sprzęt klepiska, powraca bujna roślinność - podkreśla społeczniczka. - Chcemy, żeby te standardy przyjęły się w całym mieście i poza jego granicami. Każdy teren należy pielęgnować odpowiednio, tzn. stosownie do tego, czy jest to np. łąka piknikowa, reprezentacyjny klomb, czy też obfitujący w chronione gatunki park leśny.

Ten ostatni jest dla wrocławian bezcenny, także ze względu to, że łagodzi efekt wyspy ciepła w mieście.

230 dni protestu z udziałem... żab 

Ekspertka twierdzi, że ZZM zdaje się być w tym mieście jedyną jednostką, dla której przyroda ma znaczenie.

Pod koniec 2020 r. wrocławskie Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji podczas prac naprawczych zasypało tzw. żabie oczko - niewielki zbiornik wodny w okolicach mostu łączącego ulicę Racławicką z aleją Piastów - wraz z zamieszkującymi je płazami. Reagując na społeczne oburzenie, spółka obiecała kompensację: utworzenie trzech nowych zbiorników zgodnie z zaleceniami herpetologa.

CZYTAJ TEŻ: Park Południowy: piękny, ale zagrożony przez kryzys klimatyczny i budowę hali tenisowej

W momencie kiedy społecznicy przedstawili rysunek poglądowy, wykonany pro bono przez eksperta (zdecydowali się na jeden większy zbiornik zamiast trzech małych), MPWiK zaczęło piętrzyć przeszkody.

- Mieszkańcy nie byli w stanie pojąć, czemu potężne przedsiębiorstwo usiłuje się wykręcić od wykopania jednego dołu, bo też więcej od niego nie oczekiwano - komentuje Zachara.

W ramach protestu zaczęli fotografować żaby w okolicach mostu. Przez 230 kolejnych dni z klapy studzienki na zasypanym zbiorniku pozdrawiały MPWiK płazy z klocków Lego, z koralików, zrobione na szydełku, plastikowe, porcelanowe czy z origami - z prośbą o dotrzymanie obietnicy i odtworzenie oczka wodnego w parku.

Park Grabiszyński. W ramach protestu przez 230 dni wrocławianie zaczęli fotografować żaby
Park Grabiszyński. W ramach protestu przez 230 dni wrocławianie zaczęli fotografować żaby  fot. archiwum prywatne

Happening #żabadnia zakończył się dopiero wtedy, gdy Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska zgłosiła sprawę na policję. Ostatecznie policja nie skierowała sprawy do prokuratury ze względu na przedawnienie.

- Wcześniej solennie obiecano nam kompensację. 15 miesięcy mydlenia oczu i uników ze strony spółki. Następnym razem od razu będziemy kierować sprawę do organów ścigania. I nie będzie żadnej gry na czas - komentuje Zachara.

Zapewnia, że trud mieszkańców nie pójdzie na marne: - Zgłosimy nasze żaby do Księga rekordów Guinnessa. Nie sądzę, żeby gdzie indziej na świecie istniała większa kolekcja wizerunków żab na tej samej klapie studzienki. Przy zgłaszaniu rekordu zawsze należy podać okoliczności jego ustanowienia, więc w ten sposób nasze MPWiK przejdzie do historii. Może w przyszłości uważniej się rozejrzą w terenie, planując prace. W końcu sami uczą w Hydropolis, że woda to życie. 

Deklaruje: - Nie poddajemy się. Marzy nam się zielone miasto z ludźmi, którzy kochają i rozumieją przyrodę.

Bieżące sprawy dotyczące parku można śledzić na Facebooku, wpisując "Społeczna Rada Parku Grabiszyńskiego".

Supermiasta i Superregiony: Zielone miejsca Wrocławia i Dolnego Śląska

W maju wspólnie z czytelnikami "Gazety Wyborczej" wybierać będziemy najważniejsze, najpiękniejsze i najbardziej godne ochrony tereny zielone Wrocławia i Dolnego Śląska. Do 8 maja czekamy na propozycje od czytelników. Możecie zgłaszać parki, ogrody, lasy, łąki, aleje drzew. Zdjęcia i uzasadnienia oraz opisy dojazdu rowerem mile widziane.

ZOBACZ: Tereny zielone we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku: piękne, potrzebne, zagrożone

Zachęcamy czytelników do zgłoszeń pod adresem mateusz.kokoszkiewicz@wroclaw.agora.pl lub w wiadomości prywatnej na Facebooku: Wyborcza.pl Wrocław.

Supermiasta 2022
CZYTAJ WIĘCEJ
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Teraz Park Grabiszyński jest ważnym elementem ciągu ekologicznego, przechodząc w park krajobrazowy Doliny Ślęzy, poprzez który łączy się z Parkiem Tysiąclecia czy bujnie zazielenionym i zadrzewionym Cmentarzem Grabiszyńskim. Chwała aktywistom, którzy walczą z bezmyślnością urzędasów zabiurkowych! Niech żyją i oni i Zieleń! Ole!!!
    już oceniałe(a)ś
    15
    1
    Brawo Ewka! Jesteś wspaniała! Jednak po co to zbieranie myśli? Rozprosz je. PEJ!
    już oceniałe(a)ś
    2
    1
    "nad Ślężą ". Tak - na pewno nad Ślężą. "redaktorzy" gazety nie zawodzą.
    @anthony198
    Pomyłka, i tyle :-)
    już oceniałe(a)ś
    1
    1