We wtorek z Czasoprzestrzeni we Wrocławiu wyjechała pierwsza ciężarówka z darami dla Ukraińców. Teraz organizatorzy zbiórki proszą o odzież dla żołnierzy i zachęcają uchodźców w potrzebie, by przychodzili na Tramwajową po potrzebne im rzeczy.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Hala tramwajowa w dawnej zajezdni Dąbie we Wrocławiu to ogromna przestrzeń. Dziś przy ul. Tramwajowej mieści się tu Czasoprzestrzeń - miejsce spotkań i integracji różnych środowisk. Ale od kilku dni działa tu też punkt zbiórki darów dla uchodźców. I niemal każdy fragment podłogi zajmują kartony z darami - ludzie przynoszą ubrania i żywność, baterie, latarki czy środki czystości.

WOJNA NA UKRAINIE - RELACJA NA ŻYWO

Wojna na Ukrainie. Wolontariusze pracują nawet w nocy

Punkt zbiórki przygotowały osoby związane z organizacją samorządową Tratwa, z Polskiej Akcji Humanitarnej i wrocławianie zaangażowani w inicjatywę Matki na Granicę. Pomagać przychodzą też wolontariusze. Chociaż na kilka godzin.

- Pracy mamy tak dużo, że każde ręce się liczą. Do późnych godzin nocnych wolontariusze segregują te ubrania na damskie, męskie i dziecięce, układają je rozmiarami - podkreśla Jędrek Kawecki z inicjatywy Matki na Granicę.

I dodaje: - Jesteśmy w kontakcie z wojewodą dolnośląskim i prezydentem Wrocławia oraz z ośrodkami pomocowymi we Wrocławiu i wiemy, że dla miasta te zbiórki są pracą długoterminową. Bo jako Wrocław mamy największą diasporę narodu ukraińskiego w Polsce, spodziewamy się, że duża liczba Ukraińców przyjedzie właśnie tutaj. Nawet jeśli nie mają tutaj swoich rodzin, znajomych czy bliskich, to na pewno słyszeli o Wrocławiu.

PRZECZYTAJ TEŻ: Wojna na Ukrainie. Pociąg Kolei Dolnośląskich przewiózł ponad 400 uchodźców

Wojna na Ukrainie. "Uciekli często z jedną torbą"

Punkt w Czasoprzestrzeni działa dwutorowo. Przyniesione przez wrocławian dary są pakowane i wysyłane do Ukrainy albo do punktów pomocowych. Ale uchodźcy, którzy przyjechali do miasta, również mogą do niego przyjść i wybrać to, czego potrzebują.

- Ci ludzie uciekli często w jednej cieplejszej kurtce. Po drodze musieli zostawiać walizki, bo już nie byli w stanie ich nieść. Wielu z nich przyjechało ze zwykłą torbą z dokumentami i podstawowymi rzeczami dla dzieci - mówi Jędrek Kawecki.

We wtorek z Czasoprzestrzeni wyjechała ciężarówka z darami. Były w niej przede wszystkim ciepłe ubrania, buty, woda, opatrunki i leki. Działacze dostali zgodę na przejazd humanitarny, dlatego są pewni, że transport przejedzie przez granicę.

Wcześniej busy z darami wysłali do Przemyśla, do znajdujących się tam zaprzyjaźnionych ośrodków i organizacji. - Ale wiemy, że te dary z Przemyśla zostaną też częściowo zawiezione do Ukrainy.

PRZECZYTAJ TEŻ: Ukrainki z Wrocławia lepią i sprzedają tysiące pierogów. Kupiły już auto dla żołnierzy z frontu

Wojna na Ukrainie. Co jest potrzebne?

Potrzeby zmieniają się z dnia na dzień. Ciągle warto przynosić środki higieny osobistej, podpaski i kocyki.

- W tej chwili najważniejsza jest też żywność długoterminowa: kasze, ryże, makarony. To wszystko, co uchodźcy są w stanie zabrać do domów i zrobić sobie z tego posiłek. Pampersy, kosmetyki dla dzieci, poczynając od tych w wieku niemowlęcym - kremy dla niemowląt, balsamy, oliwki, chusteczki nawilżające, środki do prania antyalergiczne - wymienia Kawecki.

- Ubrań mamy w tej chwili dużo - dodaje. Ale od razu zaznacza, że bardzo potrzebne są ciepłe ubrania męskie dla żołnierzy z południa Ukrainy: swetry, bluzy, spodnie, buty.

W tej chwili punkt jest czynny całodobowo. Ale wolontariusze proszą, by w miarę możliwości przychodzić między godz. 9 a 22. 

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Dobrze że po raz pierwszy od czasów przemian ustrojowych Polacy potrafili się zjednoczyć. Po ponad 30 latach. Dobre i to. Szkoda tylko że w tak tragicznych okolicznościach.
    Natomiast sam jestem ciekaw czy inni tak chętnie by nam pomagali gdybyśmy to my mieli nóż na gardle. Może nie trzeba będzie tego sprawdzać. W końcu w 1939 roku też ktoś miał nam pomóc.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0