Osiem psów z Ukrainy już jest w azylu pod Legnicą. - W czwartek wyruszymy z dużym konwojem, chcemy zabrać około stu zwierząt - informują wolontariusze fundacji Centaurus. Ekostraż też wysyła swoje samochody.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czytaj też: Wojna na Ukrainie. Trwa siódmy dzień rosyjskiej inwazji

Od pięciu dni wrocławska fundacja Centaurus działa pod granicą polsko-ukraińską. Jej wolontariusze pomagają uchodźcom, którzy uciekają z Ukrainy po ataku Rosji. Niosą też pomoc zwierzętom - niektóre zostały porzucone, inne trafiły z ludźmi na granicę, ale nie ma ich czym karmić. Stoją z właścicielami po kilkadziesiąt godzin w kolejce, są głodne i zmarznięte.

Wojna na Ukrainie - organizują pomoc dla ludzi i zwierząt

Z relacji wolontariuszy wynika, że mnóstwo kobiet ucieka z Ukrainy z dziećmi na rękach i ze zwierzętami. "Chcemy przygotować dla nich pakiety, w których będzie żywność, woda/sok, leki typu panadol i instrukcja w języku ukraińskim, co zrobić po minięciu granicy" - pisze Cenaturus na swoim Facebooku. Pakiety chce rozdawać na przejściach granicznych.

Po polskiej stronie fundacja tworzy "wioskę Centaurusa".

- Wójt Medyki zobaczył nas przy bocznej drodze, gdy przeładowywaliśmy transport żywności. Zapytał, co tu robimy, i gdy dowiedział się, że niesiemy pomoc, zaproponował nam nieodpłatnie teren, na którym możemy ją zbudować - mówi Norbert Ziemlicki z Centaurusa. Na terenie po byłym PGR stanęły już dwa kontenery, za które fundacja zapłaciła pieniędzmi ze zorganizowanej na szybko zbiórki.

Wojna na Ukrainie. Obrona Kijowa [RELACJA NA ŻYWO]

Wojna na Ukrainie. Konwój po zwierzęta

Konwój do Ukrainy ma wyruszyć w czwartek, 3 marca o godz. 10. Kolejny szykowany jest na sobotę. Wolontariusze planują w tamtą stronę przewieźć dary dla potrzebujących ludzi, a z powrotem zabrać ponad 100 zwierząt. Na sobotę jeszcze poszukiwani są kierowcy, najlepiej z większymi autami, do których wejdzie przynajmniej pięć klatek kennelowych albo transporterów. Muszą mieć ważny paszport.

Do Polski już udało się przewieźć osiem psów. Kolejne auta ze zwierzętami stoją w korku przed granicą.

- Sam przejazd w tamtą stronę na granicę nie stanowił problemu. I droga do miejsca docelowego też. Powrót natomiast nie wróżył dobrze. Kolejka do granicy miała 50 kilometrów. Ludzie tam stojący byli bezsilni. Wychodzili na ulice, nie chcieli przepuścić mojego samochodu - opowiadała wolontariuszka Basia, która pojechała po zwierzęta do Ukrainy.

Do Medyki udało jej się dotrzeć w niedzielę około godz. 19.30. Przedostać się przez korek pomogli jej policjanci, a pod granicą celnicy. - Jeśli ktokolwiek z was będzie chciał wziąć udział w tej akcji, musi mieć dużo cierpliwości i samozaparcia. Bo to naprawdę jest trudne - podkreślała.

Właśnie po tym przejeździe wolontariusze zdecydowali, że lepiej zorganizować konwój, a nie przejeżdżać pojedynczymi autami.

- Stojący w wielokilometrowych korkach do granicy ludzie są zrozpaczeni i sfrustrowani. Wyprzedzanie kolejki pojedynczymi nieoznakowanymi jako pomoc autami to ryzyko, bo wychodzą na ulice i nie chcą przepuszczać - przyznają wolontariusze.

 

PRZECZYTAJ TEŻ: Na granicę po uciekających z Ukrainy podjeżdżają auta z Polski, Niemiec i Czech. "Staliśmy tam 30 godzin"

Wojna na Ukrainie. Przewiezione zwierzęta są już w azylu

Zwierzęta, które już trafiły do Polski, zostały przewiezione do azylu Centaurusa w Szczedrzykowicach pod Legnicą. To w większości kundelki. Pięć z nich pochodzi z azylu dla zwierząt w Ukrainie. Dwa błąkały się przy granicy.

- Jeden w typie husky dotarł do niej z uchodźcami, przypadkowymi ludźmi, z którymi przeszedł 10 kilometrów. Ma około 10 lat - informuje działacz Centaurusa. Ostatni z przebywających już w Polsce psów został znaleziony przy punkcie rejestracji obcokrajowców.

- Już niedługo zrobimy zakładkę "psy i koty z Ukrainy do adopcji". Ale najpierw musimy się nimi zająć. Części z tych zwierząt jest zarobaczona. Niektóre mają grzybicę uszu. Potrzebują leków. Nasi weterynarze już się nimi zajmują. Z jednym z psów musi popracować behawiorysta. Doprowadzimy je do stanu idealnego i wtedy dopiero będziemy oddawać je do adopcji - informuje Norbert Ziemlicki.

Działacze Centaurusa mieli plan, by pojechać do Kijowa. - Ale ze względu na ataki i ostrzał musieliśmy zmniejszyć obszar, na który wjedziemy. Na ten moment planujemy dojechać do Lwowa i jego okolic. Jeśli sytuacja się unormuje, będziemy chcieli wjechać dalej - tłumaczą.

Część darów - karmę, opatrunki, mleko, środki czystości, leki - załadowali jednak do ciężarówek, które dojadą w głąb Ukrainy.

Wojna na Ukrainie. Co jest potrzebne

Fundacja cały czas prowadzi zbiórkę. Dary można zostawiać w jej siedzibie we Wrocławiu przy ul. Wałbrzyskiej codziennie od godz. 11 do 18.

Co jest potrzebne? 

Dla ludzi:

  • leki
  • opatrunki
  • środki do dezynfekcji ran i do dezynfekcji ogólnej
  • chemia gospodarcza
  • środki na gorączkę dla dzieci
  • ogrzewacze do rąk
  • koce termiczne dla ludzi czekających przy granicy
  • termosy
  • żywność długoterminowa
  • ubrania i buty dla kobiet/dzieci
  • środki higieny

Dla zwierząt: 

  • w szczególności klatki kenelowe
  • karma dobrej jakości dla psów i kotów
  • smycze
  • obroże
  • miski
  • koce
  • posłania
  • opatrunki
  • środki do dezynfekcji ran
  • wenflony
  • środki przeciwzapalne i uspokajające (z tymi jest problem, bo może je przepisać tylko weterynarz)
  • obroże przeciwpchelne.

Działania, jakie podejmuje Centaurs, można śledzić na ich Facebooku. Wolontariusze podają też kontakt do siebie, ale proszą o wyrozumiałość. - Przepraszamy, że nie zawsze jesteśmy w stanie odebrać. Jeśli mamy chwilę, to staramy się oddzwaniać, ale pracy i telefonów jest naprawdę dużo - mówi Norbert Ziemlicki.

Chęć pomocy można zgłosić pod numerami 518 569 487 lub 535 162 322 lub na adres: kontakt@centaurus.org.pl

Ponadto do azylu fundacji można przesyłać paczki z żywnością i ubraniami. Adres: Szczedrzykowice 10, 59-230 Prochowice. Dary można też przynosić do siedziby fundacji we Wrocławiu. 

Zbiórkę na ewakuacje zwierząt można wesprzeć TUTAJ. Osobną zbiórkę założono na ogrzewacze i pakiety żywnościowe - TUTAJ.

Wojna na Ukrainie. Ekostraż jedzie po domowe i dzikie zwierzęta

Reagując na doniesienia z Ukrainy, wolontariusze Ekostraży postanowili pomóc nie tylko zwierzętom z Polski. Od kilku dni przygotowywali się do wyjazdu do Ukrainy.

"Sytuacja po polskiej stronie granicy jest stabilna - ludzie i zwierzęta są zabezpieczeni i zaopiekowani. Prawdziwe piekło jest natomiast na Ukrainie" - pisze stowarzyszenie na swoim Facebooku. Apeluje o zgłaszanie się chętnych kierowców, z ważnymi paszportami, którzy mogliby pomóc w przewożeniu zwierząt. Potrzebni są kierowcy, którzy poprowadzą samochód firmowy Ekostraży, ale i tacy, którzy pojadą z wolontariuszami do Ukrainy swoim samochodem ("im większym, tym lepiej").

- Dzisiaj w nocy wypuściliśmy pierwszy konwój, który jedzie do ośrodka rehabilitacji zwierząt dzikich we Lwowie. Zabierzemy stamtąd kilka lisów, jeże i inne zwierzęta, które potrzebują pomocy - mówi Marta Zienkiewicz, przedstawicielka Ekostraży.

Ale to nie ostatni konwój przygotowywany przez przedstawicieli stowarzyszenia, którzy szykują kolejne transporty i proszą ludzi dobrej woli o pomoc.

"Na pierwszy przejazd jesteśmy wyposażeni, natomiast potrzebujemy Waszego wsparcia w kompletowaniu sprzętu do kolejnych konwojów. Bardzo Was prosimy o mobilizację i pomoc! Na nasz przyjazd czekają (...) też porzucone, ranne, chore zwierzęta domowe" - piszą na Facebooku.

- Już następny będzie skupiony na zwierzętach domowych - mówi Marta Zienkiewicz.

W przypadku psów i kotów wolontariusze Ekostraży będą reagować na bieżące potrzeby. - Sprawdzamy grupy pomocowe, będziemy szukać zwierząt błąkających się, bezpańskich, uwięzionych, rannych, psów na łańcuchach, które zostały porzucone i zdane na siebie.

Ekostraż - co jest potrzebne i gdzie można to przynieść

Potrzebne są im klatki kenelowe do przewozu zwierząt i transportery, smycze, szelki, obroże. Zbierają też karmę wysokomięsną, dobrej jakości dla psów i kotów. - Ze wskazaniem na karmy dla kotów, bo ostatnio stopniały nam zapasy - mówi przedstawicielka Ekostraży. Prosi, żeby to nie była karma marketowa.

Co jeszcze się przyda? Suchy prowiant (np. zupki instant) i powerbanki.

Dary można przynosić do siedziby Ekostraży przy ul. Miłoszyckiej 67 we Wrocławiu. Jak informują wolontariusze, zbiórka trwa całą dobę. "W razie nieobecności wolontariuszy prosimy o pozostawienie darów w pojemnikach na dary lub pod wiatą (większe gabaryty)" - piszą.

Jeśli ktoś nie może przynieść rzeczy osobiście, może je wysłać. Adres: Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt Ekostraż, ul. Miłoszycka 67, 51-502 Wrocław, nr dla kuriera 883 404 737.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Brawo!
    już oceniałe(a)ś
    12
    0
    Jak dobrze, że są ludzie, którzy myślą o najsłabszych i najbardziej bezbronnych. Dzięki!
    już oceniałe(a)ś
    7
    0
    Wspaniali, dzielni ludzie. Oby udało się ocalić jak najwięcej istnień! Nieważne jakiego gatunku.
    Z pewnością pomogę i wezmę do domu co najmniej jednego z uratowanych psów, niech no tylko moja sunia wyzdrowieje po zabiegu!
    Wpłacajcie Państwo ile możecie na zbiórki charytatywne, to jedyny "nieobowiązkowy" wydatek który dziś ma jakiś sens. To nie czas na zbytki i przyjemności materialne.
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    Wsparłem. Mam sugestię: dawajcie zawsze możliwość zapłaty blikiem lub kartą. Ja rozumiem, że mogą tu dojść jakieś koszty transakcyjne, ale przynajmniej wpłata dotrze szybciej i wygodniej. Pamiętajcie też, że każdy przelew zawiera dane nadawcy, a nie każdy (w tym np. ja) chce swoje niemal pełne dane osobowe rozdawać na lewo i prawo. Choć CHCE POMAGAĆ! Dostosujcie się więc!
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Ludzie gina!!!
    @Docentka
    Ale głupki mają się dobrze jak widać.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    @Docentka
    Zwierzęta też.
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    @Docentka
    ci ludzie zrobiliby wszystko, by zapewnić bezpieczeństwo swoim członkom rodziny. Czasem nie zdążają, dlatego naszym obowiązkiem jest wypełnić ich wolę.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0