Białorusini są w Polsce znaczną mniejszością, a przez politykę Łukaszenki znaleźli się między młotem a kowadłem. - Etykieta "Ruscy" wciąż funkcjonuje. Akty przemocy wobec Białorusinów nie mogą być usprawiedliwione - mówi slawista i socjolog.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rozmowa z dr. hab. Jędrzejem Morawieckim - pisarzem, publicystą, reporterem, doktorem filologii słowiańskiej oraz socjologii, a także adiunktem w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego.

Karolina Kozakiewicz: We wtorek zadzwoniła do nas zaniepokojona czytelniczka. Mówiła, że doszło do aktu wandalizmu - ktoś wybił Białorusinom szyby w aucie. Spodziewał się pan, że ludzie będą utożsamiać Białorusinów z Rosją i atakować ich we Wrocławiu?

Jędrzej Morawiecki: - To zjawisko świadczy o tym, że nie jesteśmy tak daleko od lat 90. W tym czasie wrzucaliśmy cały Wschód do jednego worka i nazywaliśmy tych ludzi pogardliwie "Ruscy", utożsamiając ich ze Związkiem Radzieckim. W tym worku byli Kazachowie, Ukraińcy, Rosjanie czy Białorusini. Co więcej, w latach dwutysięcznych ludzie nie chcieli w dalszym ciągu rozróżniać tych narodów. Od tego czasu sporo się zmieniło. Ukraińcy zapłacili krwawą cenę, żeby przestać ich utożsamiać z Rosjanami. Teraz ta stawka jest jeszcze wyższa. 

CZYTAJ TAKŻE: Ceny paliwa i hoteli w górę. Chcą ubić "interes życia" dzięki inwazji na Ukrainę

Białorusini również zasługują na zdjęcie tej etykiety. Choćby z uwagi na dramatyczne protesty i cenę, jaką zapłacili - za swój sprzeciw skończyli w więzieniach. Mimo to etykieta "Ruscy" wciąż funkcjonuje. Akty wandalizmu i przemocy wobec Białorusinów nie zasługują na żadne usprawiedliwienie. 

Reporter, dziennikarz i socjolog Jędrzej Morawiecki
Reporter, dziennikarz i socjolog Jędrzej Morawiecki  Joanna Morawiecka

Aleksander Łukaszenka zapewnił, że Białoruś nie planuje przyłączyć się do rosyjskiej inwazji na Ukrainie. Czy ktokolwiek bierze słowa dyktatora na poważnie?

- Łukaszenka mówił wiele rzeczy. Próbował wcześniej lawirować między Zachodem a Wschodem. Opowiadał o chuliganach i sabotażystach, mówiąc o ludziach z najbardziej szlachetnego kruszcu postaw na Białorusi. Ludziach, którzy pracowali jako niezależni dziennikarze, ryzykując swoją pracą, odebraniem dzieci, aresztami, a potem więzieniem. Jeżeli rozmawiamy o kimś, kto straszy albo odbiera prawo do opieki nad dziećmi ludziom, którzy starają się przekazać prawdę, to jak na poważnie brać jego słowa?

Udział w wojnie wyraźnie widać poprzez udostępnienie białoruskiego terytorium do ataku na Ukrainę. Jaką właściwie rolę Łukaszenka chce teraz pełnić?

- Łukaszenka stracił podmiotowość. Ta podmiotowość oczywiście była odbierana wcześniej z powodu zależności od Rosji, ale myśmy wtedy tego tak bardzo nie zauważali. Kiedy w grudniu w 2018 roku pojechałem na Białoruś po materiały do książki, myślałem, że na miejscu jest podział na dziennikarzy tzw. opozycyjnych, czyli "uczciwych" i dziennikarzy państwowych, czyli z założenia kremlowskich. Tak nie było. 

Co więcej, ludzie opowiadali mi o swoich doświadczeniach. Byli zamykani w aresztach w 60-osobowych chłodnych celach. Musieli kłaść się na boku i odwracać się na komendę, a pod paletami biegały szczury. Ci sami ludzie, mimo więzienia, a nawet gróźb wobec własnych rodzin, mówili: "Oby pozostało, tak jak jest. Oby Łukaszenka zrozumiał, że gramy w jednej drużynie, nawet jeśli troszkę nas będzie bił". To brzmi dla nas szokująco, ale jeśli wyszliby z tej "drużyny", wkroczyłby trzeci silniejszy gracz, czyli Rosja.

W tej chwili Łukaszenka stara się zachować władzę za wszelką cenę. Gra pod dyktando Rosji i wie, że jeśli spróbowałby zrobić jakiś manewr, sam władzę straci. Tę sytuację mogłoby zmienić tylko osłabienie Kremla. 

Liderka opozycji Swiatłana Cichanouska powiedziała, że Białorusini są przeciwni wojnie i nie powinni ponosić odpowiedzialności za zbrodnie Łukaszenki. Sami w 2020 roku walczyli przeciwko reżimowi. Czy może dojść do kolejnych protestów na Białorusi?

- W tej chwili najbardziej nonkonformistyczne i najodważniejsze osoby siedzą w więzieniach. Wiele zależy od czynników zewnętrznych, czyli tego, co będzie się działo w Rosji i na Ukrainie. Trzymam kciuki za Białorusinów i bardzo bym chciał, żeby ta odwilż trwała. Przy czym była ona stosunkowo krótka. Trzeba pamiętać, że Białoruś przez bardzo krótki okres była wolna. Po rozpadzie Związku Radzieckiego Łukaszenka bardzo szybko doszedł do władzy. Są całe pokolenia, które w ogóle nie znają rzeczywistości, w której istniały niezależne media.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Brand24 Sadowskiego na wojnie z rosyjską propagandą w mediach społecznościowych. "Jest dużo roboty z wyłapywaniem putinowskich botów"

10.08.2020 r. Protesty w Mińsku
10.08.2020 r. Protesty w Mińsku  Fot. Jedrzej Nowicki / Agencja Wyborcza.pl

Jeszcze przed protestami z 2020 r. było 150 regionalnych redakcji państwowych w ramach konsolidacji, nacjonalizacji i walki z zachodnimi, "złymi koncernami". Niezależnych redakcji było 15. Więc w takich warunkach trudno o protesty, co nie oznacza, że nie mogą się wydarzyć. Na razie ludzie piszą odezwy i zastanawiają się, co mogą teraz zrobić. Na ile to się przełoży na realne działania i czy będą znowu tak brutalnie zduszone, trudno oszacować.

Czy wojna na Ukrainie, wbrew intencjom Łukaszenki, może zacieśnić więzi Ukraińców i Białorusinów?

- Być może czeka nas nowa Wiosna Ludów. Pytanie, w jaki sposób może wpłynąć na zacieśnianie tych więzi. Struktury opozycyjne na Ukrainie będą wyglądały zupełnie inaczej niż na Białorusi, gdzie funkcjonują struktury podziemne i panuje ryzyko odsiadki, represji, a nawet morderstwa za działalność. 

W przypadku Ukrainy mamy teraz do czynienia z głęboką traumą wojenną. Z punktu widzenia cywili to jest koszmarna, brudna i chaotyczna wojna, kiedy żołnierz może przypadkowo - lub nie - trafić w blok mieszkalny. Wojnę po części mogą śledzić Białorusini, chociaż dostęp do internetu jest tam utrudniony. Kiedy ci ludzie się spotkają, będą mieli jednak inne doświadczenia. 

Wśród tych wspólnych doświadczeń na pewno są wcześniejsze represje ze strony Związku Radzieckiego dla starszych pokoleń i ich dzieci, a także doświadczenie prozachodnie dla Białorusinów i Ukraińców, którzy spotkają się na przykład w Polsce. 

Rozmawiała Karolina Kozakiewicz.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Czytaj teraz
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Ataki na Białorusinów - często mieszkających w Polsce długo, i nie popierających Łukaszenki - zaczęły się zbyt szybko, żeby to mogło być działanie spontaniczne.
@tymo
Dostrzegam w tym dywersję.
Często rodziny Białorusinów przebywających w Polsce wciąż mieszkają na Białorusi. Te tzw "opowiedzenie przeciwko reżimowi" mogoby się źle skończyć dla tych właśnie rodzin. To często strach powoduje, że milczą, a nie oportunizm.
@ernestbukowski
Racja.
To nie jest tak. Więcej niż połowa Białorusinów kocha ,,baćke". Wielu uważa , że u nich jest super. Co znaczy ,że jest trudny dostęp do internetu. Nie prawda. I co szanowny pan redaktor ma na myśli mówiąc, że Łukaszenko to nie ludzie. No nie drogi panie. Łukaszenko to ludzie. Białoruś jest faktycznie częścią Rosji. Oczywiście że Łukaszenko zdaje sobie sprawę , że nie będzie tańczył jak Putin zagra to skończy źle. W Białorusi jest bardzo dużo obywateli mówiących po rosyjsku, co daje Putinowi możliwość "obrony " uciśnionych. Baćka to wie dobrze. I zachód mu nie pomoże jeśli zdenerwuje swojego kolegę Putina. Zgadzam się , że represje wobec opozycjonistów na Białorusi są gorsze chyba niż w Rosji. Proszę jednak popytać co sądzą samo Białorusini na temat wojny, Putina, baćki, to się może szanowny pan zdziwić.
@Pampa
a Ty kochasz zero, konusa, pinokia i tę całą watachę pro łukaszenkową, kal to powiedział Karczewski to taki ciepły człowiek, czy kochasz tych którzy finansują rydzyka, międlara, bosaka, bąkiewicza?
to wrzuć wszystkich Polaków do jednego worka
Nie bardzo wiadomo, jak ich odróżnić. Mówią tym samym językiem. Ubierają się i wyglądają podobnie. Cześć z nich faktycznie woli Baćkę i Fjutina.
Trudny temat.
@dr_Kaftan
Tym samym językiem??? Jak Polak i Francuz po angielsku? Idź stąd, durniu.
miau
@miaukocisk
Nie popuść. Język białoruski był systematycznie wykorzeniany po II WŚ. Dziś pozostały niedobitki.
@dr_Kaftan
Chyba ci słoń nadepnął na ucho. Nie mówią tym samym językiem. A wyglądają podobnie?-co to jest?? Jest jakiś wygląd Polaka, Niemca, Francuza i w końcu Słowianina poszczególnych narodów? To stwierdzenie z dziewiętnastego wieku, że jak ktoś ma niskie czoło, to jest ograniczony intelektualnie. Weź się ogarnij.
@miaukocisk
NIKT na Białorusi, poza małymi wioskami, nie mówi po białorusku. Byłem, widzialem, wiem.
@GoskaP
owszem, jest, wyglądają inaczej. Odstaw inhalator z polityczną poprawnością i rozejrzyj się po świecie. Ludzie, również między białymi, wyglądają INACZEJ.
Ale to przecież są Ruscy.
Ich przywódca to stuprocentowy przydupas Władolfa Putlera.
A jeden, naturalizowany w Polsce Bialorusin, spiewał -"Dziwny jest ten Świat..."
@zemanco
Urodził się jako Polski obywatel i był repatriantem .
@zemanco
a ty jesteś naturalizowanym kretynem.
@dr_Kaftan
A tu się z Szanownym zgodzę.
miau
@miaukocisk
dziękuję, kłaniam się.
Poddajmy się propagandzie dyktatora, brawo my, napadać, czyśmy poszaleli?
to niech się jasno opowiedzą przeciwko reżymowi na Białorusi. bo jak inaczej odróżnić porządnego człowieka od sowieckiego odpadku?
@asinau
Jak się opowiedzą, to im baćka aresztuje rodziny. Nie znasz realiów komuny i zamordyzmu wschodniego.....
@asinau
Ludzie dajcie spokój Białorusinom i Rosjanom mieszkającym w Polsce . Wielu Białorusinów uciekło do Polski po protestach przeciwko Łukaszence. Od łapania szpionów jest kontrwywiad. Do czego chcecie doprowadzić? Do samosądów, za to że ktoś się urodził w Rosji albo na Białorusi. Wstyd.
@ EEI58
I na dodatek to woda na młyn ruskiej propagandy.
@asinau
No pewnie, siedzisz sobie w ciepełku i pleciesz głupoty. Rodziny pozostałe w rosji czy białorusi są zakładnikami tamtych reżimów. I dlatego nasi Rosjanie i Białorusini się nie afiszują z poglądami, tylko pomagają.
@ EEI58
Wiesz, kiedy w Rosji Putin miał najwyższe poparcie?
Tak, zgadłaś, dwa razy, ponad 86 procent.
Kiedy napadł na Gruzję w 2008 i kiedy zajął Krym w 2014.
Wszystko na temat Rosjan.