Wychudzony, wyziębiony, łapy opuchnięte, żebra wystające - w takim stanie zastała psa Dolnośląska Straż dla Zwierząt. Wolontariuszka zabrała go właścicielowi, dwa dni później - jak twierdzi - miała przeszukanie policji. Funkcjonariusze tłumaczą, że właściciel zgłosił kradzież.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W poniedziałek, 31 stycznia, Dolnośląska Straż dla Zwierząt dostała anonimowe zgłoszenie o bardzo zaniedbanym psie przykutym do blachy, która miała mu służyć za budę.

Dzień później wolontariusze pojechali do Ratowic w gminie Czernica koło Wrocławia. 

CZYTAJ TAKŻE: Wlał suczce do pyska żrący płyn do toalet. Zanim trafiła do weterynarza, męczyła się kilka dni [NOWE INFORMACJE]

Dolnośląska Straż dla Zwierząt zabiera wychudzonego psa 

- Pies był wychudzony, wyziębiony, z sinymi, opuchniętymi łapami, wyraźnie widoczne żebra, oczy z cechami zapalenia, bez budy, bez schronienia, w śmieciach, z kolczatką zapiętą trytytką (co świadczy o tym, że nie była ściągana), na sznurze długości około 80 cm, bez możliwości swobodnego położenia się i zmiany postawy - opisuje działaczka straży.

Warunki atmosferyczne tego dnia były złe, padał deszcz ze śniegiem, prognozowany był mróz. Straż stwierdziła, że nie może czekać, i zabrała psa w tzw. trybie natychmiastowym.

W środę, 2 lutego, do aktywistki straży zadzwonił właściciel zwierzęcia. Próbował dowiedzieć się, gdzie jest jego pies. Nie dostał odpowiedzi. Kobieta wyjaśniła, że gmina została poinformowana o odbiorze psa celem wszczęcia postępowania i dla jego bezpieczeństwa właściciel nie otrzyma adresu. 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Celowo kilkakrotnie przejechał psa. "To świadczy o jego degeneracji". Sąd zmienił wyrok na surowszy

Ustawa o ochronie zwierząt. Właściciel psa nie poniesie kary? 

Następnego dnia, 3 lutego, wolontariuszka odbiera kolejny telefon. 

- Dzwoni do mnie policjant z komisariatu w Jelczu-Laskowicach, żebym w trybie natychmiastowym stawiła się na komisariacie, nawet w ciągu 10 minut. Z racji obowiązków odmawiam - relacjonuje działaczka. - Po około trzech godzinach policja przeprowadza w moim domu przeszukanie. Pies nie przebywa u mnie. Podczas przeszukania komendant jednostki w Jelczu-Laskowicach używa sformułowań: "o takiego drogiego psa na pewno dbali", "a co, jakbym pani zabrał kotka". Tłumaczę, jakie są przepisy Ustawy o ochronie zwierząt, ale komendant ignoruje tłumaczenia. Wydaje się nie znać tych przepisów.

Pies nadal jest pod opieką Dolnośląskiej Straży dla Zwierząt. - W dalszym ciągu, mimo faktu że informacje o stanie psa w dniu odbioru oraz warunkach utrzymywania psa mają charakter publiczny, a przestępstwo znęcania nad zwierzęciem jest ścigane z urzędu, nie toczy się żadne postępowanie mające na celu ochronę praw zwierzęcia - podkreśla wolontariuszka.

Straż prosi o pomoc, by mogła zadbać o nowego podopiecznego. Tu link do zbiorki: www.zbieram.pl/naratunek.

Właściciel psa zgłosił kradzież

Policja zamieściła w tej sprawie oświadczenie na swojej stronie internetowej. Informuje w nim, że "Odebranie zwierzęcia w przypadkach niecierpiących zwłoki przez upoważnionego przedstawiciela organizacji społecznej, o którym mowa w Ustawie o ochronie zwierząt, zawiera określony przez ten sam akt prawny obowiązek niezwłocznego zawiadomienia wójta (odpowiednio burmistrza lub prezydenta miasta) o takim działaniu, w celu umożliwienia temu organowi podjęcia decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia. Co warte jeszcze raz podkreślenia – takie zawiadomienie musi nastąpić niezwłocznie".

Dolnośląska Straż dla Zwierząt twierdzi, że takie zawiadomienie złożyła. Policja jednak zaprzecza. Zwraca uwagę, że z informacji przekazanych przez fundację wynika, że ta znała warunki, w jakich bytuje zwierzę w dniu 31 stycznia br., czyli już dzień przed podjęciem działań określanych jako „interwencyjne".

- Jednak ani wtedy, ani też bezpośrednio po odebraniu zwierzęcia nie powiadomiła odpowiednich organów o swoich zamiarach oraz podjętych krokach - tłumaczy nadkom. Kamil Rynkiewicz z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu. 

I dodaje: "3 lutego siechniccy policjanci przyjęli zawiadomienie o przestępstwie polegającym na kradzieży psa przez kobiety, które podczas nieobecności właścicieli na posesji pojawiły się na miejscu, zdemontowały element płotu, a następnie siłowo zabrały zwierzę do swojego samochodu. Funkcjonariusze podjęli działania mające na celu wyjaśnienie okoliczności związanych ze zdarzeniem. Policjanci zabezpieczyli w tej sprawie zapisy z monitoringu, jak też zdjęcia wskazujące na faktyczny stan, w jakim znajdowało się zwierzę, a także warunki, w jakich było chowane. W trakcie prowadzonych działań niezbędne było również ustalenie miejsca, w którym przebywa czworonóg, w celu jak najszybszego przeprowadzenia badań weterynaryjnych, które określiłyby faktyczny stan, w jakim się znajduje. Pomimo nawiązania kontaktu przez policjantów z osobami zatrudnionymi w organizacji, na chwilę obecną nie udało się ustalić miejsca, w którym zwierzę przebywa".

Jak zapewnia policja, jej działania zmierzały do tego, by pies został zbadany przez weterynarza. "Dopiero od wyniku takich badań, a także od określenia w jakich warunkach faktycznie na co dzień chowany był pies, uzależnione są dalsze czynności w sprawie" - informuje nadkom. Rynkiewicz.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Ta policja to już nawet nie milicja.
    @kristofxyz
    Co z tą wrocławską milicją się dzieje?
    już oceniałe(a)ś
    9
    0
    @Kacperka
    Rzeczywiscie - to bandyci!
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    Czy te matoły-kulsony rozumieją prawo o ochronie zwierząt?
    @oola
    Żartujesz sobie?
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    psy nawet dla psa nie maja serca.
    już oceniałe(a)ś
    57
    0
    Właściciel znęcający się nad tym psem musi mieć dobre koneksje u władzy skoro sam komendant ..... . Partia PIS tak się chwaliła przed wyborami swoim programem, tymczasem wyszło szydło (ups) z worka, ten program to kalka programów PZPR.
    już oceniałe(a)ś
    50
    1
    Ten komendant jest wyjątkowo durnym psem!
    już oceniałe(a)ś
    48
    0
    katolicki kraj, tu męczy się ludzi i zwierzęta
    już oceniałe(a)ś
    44
    0
    Komendantem komisariatu w Jelczu-Laskowicach jest Piotr Jasiewicz. To o tego cymbała chodzi?
    @futrzak6666
    Może by go uwiązać na takim krótkim sznurku do jakiegoś drzewa,
    albo w klatce schodowej do balustrady.Zwykła swołocz.
    już oceniałe(a)ś
    10
    0
    @ghost
    Najlepszym wyjsciem bylaby eutanazja tego sqrwysyna.
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    Nieeee? no przecież piesek ładnie wyglada na tym zdjęciu, normalnie okaz zdrowia a ten sznurek to nie jest sznurek tylko sznureczek a łańcuch to łańcuszek,jak się wyraziła kiedyś pewna pani dyrektor, pewnej szkoły w pewnej miejscowości?
    już oceniałe(a)ś
    27
    0