Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wyobraźmy sobie, że Polska jest blokiem o stu mieszkaniach. 

W dwudziestu dwóch ktoś mieszka sam.

W ośmiu sąsiedzi nie mają łazienki, w sześciu - toalety, a w trzech - bieżącej wody. 

W czterech mieszkaniach jest zimno, bo lokatorów nie stać na ogrzewanie. 

W pięciu żyją ludzie, którzy boją się, że pieniędzy nie wystarczy im na jedzenie.

Wygodne powody

Do takiego prostego eksperymentu zachęcają autorzy 56-stronicowego Raportu o Biedzie, zrealizowanego w ramach akcji Szlachetna Paczka. Jest tworzony po to, aby "przywrócić właściwą perspektywę. Właściwą, czyli zgodną z rzeczywistością".

W tym roku, oprócz historii konkretnych ludzi i danych, składają się na niego zaskakujące dla autorów wnioski z badania o postrzeganiu ubóstwa.

Ponad jedna trzecia Polaków i Polek deklaruje, że nie zna nikogo, kto żyje w biedzie. Do tego w polskim społeczeństwie wciąż dobrze mają się stereotypy. Najczęściej wydaje nam się, że ktoś stał się biedny z powodu choroby (63 proc. wskazań), nadużywania alkoholu (58 proc. wskazań), życiowej niezaradności (55 proc.) albo lenistwa (51 proc.).

Autorzy raportu określają te powody "wygodnymi". - Zrzucają z nas odpowiedzialność i sprowadzają kwestię biedy do konsekwencji indywidualnych błędów, zaniechań, w najlepszym razie winią niefortunne zbiegi okoliczności - piszą.

W proponowanym przez autorów raportu eksperymencie tych pięć mieszkań, w których mieszkańcy martwią się, czy starczy im na jedzenie, symbolizuje dwa miliony Polaków. 

Mieszkają także we Wrocławiu. 

Pani Anna marznie

Dla 73-letniej pani Elżbiety z Psiego Pola największy kłopot to zepsuty prysznic i przeciekająca umywalka. Myje się w misce. Oprócz łazienkowego sprzętu - jak zapisał w swoim formularzu wolontariusz Szlachetnej Paczki – przydałby się także zapas jedzenia.

Na żywność czekają zresztą niemal wszystkie rodziny, które w tym roku zostały objęte opieką akcji.

W przeszłości pani Elżbieta prowadziła galerię sztuki, a jej mąż wykładał matematykę. Chwilę mieszkali nawet wspólnie na Kubie. Gdy mąż zmarł, ona zachorowała. Nie ma rodziny, która by jej pomogła. Ma za to długi. Po opłaceniu wydatków za mieszkanie, leki i raty kredytu (łącznie prawie 1,8 tys. zł), na przeżycie zostaje jej 45 zł miesięcznie. To średnio 1,5 zł na dzień. 

64-letnia pani Anna ma jeszcze mniej. 1,2 zł na dzień. Padła ofiarą naciągacza, więc po spłaceniu kredytu i opłat, ze skromnej emerytury pozostaje jej 37 zł.

Gdy żył jej mąż, z emerytury i zasiłku udało się wiązać koniec z końcem. Ale niedawno zmarł. Byli razem 30 lat.

Pani Anna mieszka więc sama w mieszkaniu, w którym nie ma łazienki. Kuchnia służy jej zimą także za sypialnię. Jest tam piec, przy którym śpi, a w ciągu dnia się ogrzewa. Jeśli ma opał. Bo jest drogi i czasem go brakuje. Wtedy pani Anna nie tylko marznie, ale i nie gotuje, bo nie ma jak.

Wolontariusz Szlachetnej Paczki zanotował, że najbardziej ucieszyłaby się z zapasu węgla, mikrofalówki, żeby mogła odgrzewać posiłki i jedzenie.

Według raportu Szlachetnej Paczki w co siódmym domu zamieszkiwanym przez osobę powyżej 60. roku życia jest zimno.

Choinka dla opiekunki                                                           

Oprócz zimna starszym ludziom towarzyszy też często samotność. Odsetek wyizolowanych społecznie osób rośnie wraz z wiekiem.

Według prognoz Głównego Urzędu Statystycznego w roku 2030 samotnie będzie mieszkać ponad 2,7 mln osób powyżej 65. roku życia. Głównie kobiet, bo to one żyją średnio o pięć lat dłużej.

71-letni pan Franciszek, w latach 90. członek misji pokojowych ONZ w Afganistanie, Syrii i Egipcie, mieszka sam. Ma mieszkanie z przydziału, w którym z jednego pokoju wydzielono dwa, żeby opiekunka mogła przenocować. Toaleta jest na korytarzu, a prysznic w mieszkaniu – ale tylko deszczownica, więc woda leje się do pokoju.

Pan Franciszek dni spędza głównie w łóżku. Albo na nim śpi, albo siedzi, rozwiązując krzyżówki. Łóżko to stary, wyleżały materac nałożony na tapczan. Przydałoby mu się nowe, prawdziwe.  

Wolontariusz Szlachetnej Paczki zanotował, że zapytany o marzenie, pan Franciszek odpowiedział: „Chciałbym mieć spokojną starość".

Opiekunka przychodzi też do 56-letniej pani Krystyny. Czasem pomaga jej zrobić pranie. Pani Krystyna nie ma pralki ani dostępu do bieżącej wody, więc gotują wodę w garnku, a później we wrzątku piorą.

Kiedyś Pani Krystyna pracowała w sklepie, opiekowała się chorym tatą i braćmi. Kilka lat temu zdiagnozowano u niej schizofrenię. Nie może samodzielnie wychodzić. Jej świat ogranicza się więc do jednego pokoju, w którym śpi i je, czasem robi na drutach i rysuje.

Nie ma telefonu, nikt z rodziny jej nie odwiedza. Jako dodatkowy prezent - poza pralką, radiem i obuwiem - chciałaby więc dostać dwie małe choinki. Jedną dla siebie, drugą dla opiekunki. 

15 mln osób na granicy 

Raport o Polskiej Biedzie podzielono na kilka rozdziałów - od głodu, przez zimno, po ból - aby pokazać jej różne aspekty. Pewne jest jedno: przyczyny ubóstwa często wynikają z nierówności społecznych. Bardziej narażone na biedę są osoby mniej wykształcone, rodziny, w których są osoby z niepełnosprawnością, oraz osoby starsze. Część z tych osób wpadła w ubóstwo w trakcie pandemii.

- Zasięg ubóstwa skrajnego wzrósł w 2020 r. Przybyło więc dzieci, seniorów oraz osób z niepełnosprawnością, które doświadczają tej bardzo trudnej sytuacji – mówi prof. Ryszard Szarfenberg, szef polskiego oddziału Europejskiej Sieci Przeciwdziałania Ubóstwu (EAPN Polska).

Z jej najnowszego monitoringu wynika, że po pandemicznym 2020 r. przybyło w Polsce ok. 380 tys. osób, których sytuację można określić jako „skrajne ubóstwo", czyli takie, w których trzeba przeżyć za mniej niż 20 zł dziennie i zagrożone jest zdrowie psychiczne czy fizyczne. Pośród nich jest ok. 50 tys. seniorów i 100 tys. dzieci.

To, że rośnie liczba osób, które wpadają w biedę, wynika z tego, że aż około 15 mln Polek i Polaków żyje na jej granicy, w tzw. sferze niedostatku. To ludzie, którzy muszą wybierać: zakupy spożywcze czy wycieczka szkolna dla dziecka, zimowa kurtka czy leki na kaszel.  

W przyszłym roku te liczby mogą jeszcze wzrosnąć, ze względu na inflację. Świadczenia, w tym 500 plus, są dziś warte o wiele mniej niż jeszcze kilka lat temu.

Hulajnoga dla pani Anety 

Świadczenia są tymczasem "być albo nie być" dla osób z niepełnosprawnościami. W Polsce jest ich zarejestrowanych ponad trzy miliony, jednak nie jest to pełny obraz. Jak wskazują autorzy Raportu o Biedzie, na problemy zdrowotne, które ciągną się dłużej niż pół roku, narzeka czterech na pięciu Polaków powyżej 16. roku życia. Problem postępuje wraz z wiekiem, wśród starszych takich osób jest aż dwie trzecie.

Co piąta włączona do Szlachetnej Paczki rodzina, w której są osoby chore lub z niepełnosprawnością, wydaje na leki ponad 500 zł miesięcznie. Co czwarta – nie jest w stanie pokryć wszystkich wydatków na niezbędne leczenie.

U pani Beaty wszystko zmieniło się po tym, jak stwierdzono u niej epilepsję. Po pierwszym, poważnym ataku straciła pracę. Do tego kilka lat temu rozstała się z mężem, który nadużywał alkoholu. Zarabia głównie na sprzątaniu, razem z trójką dzieci mieszka w jednym z wrocławskich pustostanów.

Pani Daria zajmuje się domem, pan Edward pracuje w sklepie. Wychowują piątkę dzieci. Jeden z synów choruje na jaskrę, więc co kilka miesięcy wydają sporo pieniędzy na operacje, żeby uratować mu wzrok. Oprócz jedzenia i czystości proszą o laptopa, żeby dzieci mogły się uczyć. W domu jest jeden.

48-letnia pani Aneta czeka na przyznanie jej stopnia niepełnosprawności. Była kiedyś ochroniarką, ale musiała zrezygnować z pracy przez zimno. Choruje na głębokie zapalenie żył, przy niskiej temperaturze robią jej się wrzody i pęka skóra, a później miesiącami się goi. 

Utrzymuje się z renty rodzinnej, to 670 zł. Po opłaceniu rachunków i leków zostaje jej 50 zł na miesiąc. Pomagają jej sąsiedzi, czasem siostra prześle paczkę z jedzeniem. 

Pani Aneta najbardziej chciałaby dostać hulajnogę. Taki sposób wymyśliła na odciążenie chorej nogi, żeby nie bolała. Korzysta póki co z dziecięcej, którą znalazła na śmietniku. 

Jej największym marzeniem jest – jak zanotował wolontariusz – "spędzenie świąt jak za dawnych lat z rodziną". Mieszka sama z przygarnięta kotką.

Jak pomóc? 

To historie wrocławianek i wrocławian, które można znaleźć na stronie internetowej Szlachetnej Paczki, w bazie czekających na pomoc rodzin. Są takie osoby także w innych powiatach Dolnego Śląska.

Łącznie na wsparcie w ramach akcji – czyli znalezienie darczyńcy, który zakupi lub przekaże potrzebne im produkty – czeka 1,5 tys. rodzin w Polsce. To osoby starsze i samotne, z niepełnosprawnościami, dotknięte ciężką, często nagłą chorobą, a także rodziny z dziećmi.

Szlachetna Paczka z założenia ma pomagać mądrze, czyli tak, aby osoby w kryzysie były w stanie z czasem same poradzić sobie z trudnościami. 

Aby wziąć udział w akcji, trzeba wejść na stronę www.szlachetnapaczka.pl i wspólnie z bliskimi czy znajomymi przygotować paczkę dla wybranej rodziny. W bazie rodzin przy każdej znajduje się jej opis oraz lista potrzeb. Po zebraniu i zapakowaniu podarunków trzeba je dostarczyć do wskazanego przez wolontariusza magazynu Szlachetnej Paczki.

- Każdy, kto wybiera rodzinę i chce przygotować Szlachetną Paczkę, dostaje kontakt do wolontariusza, opiekuna danej rodziny. Działa też nasza infolinia – zapewnia Joanna Sadzik, prezeska stowarzyszenia WIOSNA, organizatora Szlachetnej Paczki.

Podarunki zostaną rozwiezione w tzw. Weekend Cudów, który przypada na 11-12 grudnia. W ubiegłym roku w akcję zaangażowało się ponad 420 tys. Polaków, a wsparcie materialne o wartości 51 mln zł otrzymało ponad 14 tys. rodzin. 

A jeśli nie Szlachetna Paczka?

Przed świętami Bożego Narodzenia we Wrocławiu jest organizowanych sporo innych pomocowych inicjatyw.

Przykładowo, mieszkańcy Wrocławia, którzy pomogli pani Danucie, chorującej na raka i przez 20 lat mieszkającej na działkach,  organizują teraz – aby przypomnieć tę historię – zbiórkę ciepłych, zimowych ubrań dla osób w kryzysie bezdomności. Najlepiej kontaktować się w tej sprawie z Piotrem Sosną, inicjatorem akcji i radnym osiedla Tarnoga (piotr.sosna@osiedla.wroclaw.pl). 

Do 14 grudnia trwa akcja pod hasłem „Paczki nadziei", które także mają trafić do osób w kryzysie bezdomności. Na każdą paczkę składają się: ciepłe skarpety, rękawiczki, czapka, koc termiczny i dowolny, drobny podarunek. Można je dostarczać do siedziby Nowej Nadziei przy ul. Ruskiej 51B.

Jak co roku, stowarzyszenie Tratwa organizuje Wigilię Pełną Ciepła dla osób potrzebujących. Zazwyczaj w dawnej Zajezdni Dąbie przy stołach zasiadało nawet 500 osób. W tym roku, ze względu na epidemię, potrawy zostają spakowane i rozdane na wynos. Wolontariusze poprzez portal zrzutka.pl (trzeba wpisać „Wigilia Pełna Ciepła") zbierają pieniądze na przygotowanie potraw.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.