Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ubiegły rok pokazał, że struktury umożliwiające wzajemną współpracę Polski i Niemiec na terenach przygranicznych okazały się za słabe, żeby oprzeć się polityce państw narodowych. Za to tradycyjne „handel und wandel" jest czymś, na czym możemy oprzeć przyszłość.

Jak można rozwijać współpracę gospodarczą i obywatelską na pograniczu? Co jeszcze można zrobić na poziomie lokalnym, ogólnoeuropejskim, a jakie skutki mogą przynieść „ciche lata" między Niemcami a Polską rządzoną przez PiS?

O tym dyskutowali w Biurze Łącznikowym Wolnego Państwa Saksonia we Wrocławiu uczestnicy debaty „Polska i Niemcy w Unii Europejskiej. Wyzwania i perspektywy na przyszłość".

Twarda granica językowa i skandal ze szkołami

- Rok 2004 był ważny symbolicznie. Sama byłam na moście i świętowaliśmy całą noc. Ale to nie zniosło barier. Bariery w postaci kontroli granicznych zostały zniesione dopiero w 2007 roku, a dopiero od 1 maja 2011 roku mieliśmy wolny przepływ pracowników na granicy. Tak naprawdę ze zniesieniem tych barier wystartowaliśmy więc 10 lat temu. To krótki okres, ale te 10 lat to była podwójna prędkość i super power. Jeśli chodzi o bariery instytucjonalne i prawnicze, to osiągnęliśmy naprawdę dużo – mówiła prof. Dagmara Jajeśniak-Quast z Uniwersytetu Europejskiego Viadrina. I dodała: - Do tej pory nie mamy jednak wspólnej waluty i nie wiadomo, czy w ogóle będziemy ją mieli. Mieszkańcy mają dwukieszonkowe portfele, co utrudnia rzeczy praktyczne.

Jej zdaniem największym wyzwaniem na pograniczu jest język.

- Spotykam się z tym na co dzień, zarówno w sferze naukowej, jak i praktycznej. Granica polsko-niemiecka jest najbardziej twardą granicą językową, bo nasze języki nie są mocno powiązane i to nadal jest wyzwaniem. Więcej Polaków mówi po niemiecku niż Niemców po polsku, choć oczywiście dużo się robi w tym kierunku, w samym Frankfurcie nad Odrą można uczyć się języka polskiego w przedszkolach i w szkołach, choć nie we wszystkich szkołach. I to jest trochę problematyczne, że nie we wszystkich szkołach, a jeszcze bardziej problematyczne jest to, że na niektórych terenach, jak we Frankfurcie nad Odrą, język polski jako ojczysty nie jest traktowany zbyt serio – mówiła naukowczyni.

Opowiadała, że w związku z tym jej dzieci – podobnie jak dzieci innych Polaków mieszkających we Frankfurcie nad Odrą - wędrują: do Słubic wieczorem, a przed południem są we Frankfurcie.

- To jest problem już dla 10 już proc. mieszkańców Frankfurtu, bo taki procent mieszkańców stanowią tam Polacy. Uważam, że to jest skandal, że 30 lat po zjednoczeniu nie mamy szkół bilateralnych – mówiła Jajeśniak-Quast.

1 maja 2004 - Polska weszła do Unii Europejskiej. Most graniczny pomiędzy Słubicami i Frankfurtem nad Odrą1 maja 2004 - Polska weszła do Unii Europejskiej. Most graniczny pomiędzy Słubicami i Frankfurtem nad Odrą Fot. Marcin Olejniczak / AG

Dodała, że podobnie jest po stronie polskiej, gdzie odsetek niemieckich mieszkańców jest jednak znacznie mniejszy.

Wspólny rurociąg, oczyszczalnia i... „Rota"

Pandemia i zamknięcie granicy pokazały, jak ważne są rozwiązania lokalne – uczestnicy debaty zgodzili się, że regiony przygraniczne powinny mieć własne, wyjątkowe regulacje. Kilka tygodni w marcu 2020 roku pokazało, jak bardzo są powiązane i jakim problemem jest brak takich regulacji.

Pozytywnym przykładem jest jednak zaangażowanie władz lokalnych w rozwój dobrosąsiedzkiej współpracy. To na przykład połączenie ciepłownicze Frankfurtu nad Odrą ze Słubicami: Frankfurt stracił 30 tys. mieszkańców po zjednoczeniu Niemiec, cały system ciepłowniczy był za duży na to miasto, nie było już kogo ogrzewać. Natomiast w Słubicach przybyło mieszkańców. Zrobiono rurociąg pod nowym mostem i teraz Frankfurt w zimie zaopatruje ciepłem siebie i Słubice, a Słubice w lecie zaopatrują siebie i Frankfurt.

Innym przykładem jest oczyszczalnia ścieków w Gubinie, wspólny, polsko-niemiecki projekt.

- Łączy nas ekonomia i społeczeństwo obywatelskie. To drugie można wzmocnić np. przez dofinansowanie wspólnych projektów organizacji pozarządowych po obu stronach – mówił prof. Stefan Garsztecki z Uniwersytetu Technicznego w Chemnitz. Ale przypomniał też o zagrożeniu, jakim jest zmiana w polskiej polityce historycznej, której ton od 2015 nadaje PiS jako partia rządząca.

- Czasem boli, ile w polskich „Wiadomościach" jest wątków historycznych. To jest wręcz szokujące. Każde państwo ma swoją politykę historyczną i to jest normalne, ale jaka tradycja jest tam realizowana? Dlaczego PiS powołuje się na przykład na Dmowskiego? Konfederacja - rozumiem. Ale PiS? Absurd. To jest kompletnie inna tradycja. Można dyskutować o demokracji, ale powinniśmy mieć jednak jakieś wspólne podstawy, normy. Gazety w Niemczech ostro o tym piszą, tym samym „dobra zmiana" psuje prestiż Polski w Niemczech – mówił Garsztecki.

Profesor przytoczył też anegdotę: - Nasza córeczka chodzi na zajęcia w polskiej misji katolickiej, gdzie uczy się polskiego. Wiosną przerabiali tam „Rotę" Marii Konopnickiej. Jako jedyny z rodziców zapytałem nauczycielkę: po co? „Polak tradycję swoją musi znać"- odpowiedziała. Spytałem jej, czy wie, że to endeckie tradycje? Oczywiście nie wiedziała.

Jajeśniak-Quast: - Widzę po moich studentach, że wracamy do tematów, które myślałam, że mamy już „załatwione" . A kiedy oglądam polskie podręczniki historii moich córek, to jestem przerażona. Wkrótce ta fala młodzieży dojdzie w struktury decyzyjne i może się okazać, że będziemy znowu mieli bagaż historii na pakiecie – uważa naukowczyni.

Uczestnicy debaty zauważyli, że retoryka PiS-u wpisuje się w pewien nurt światowy „nikt nam nie będzie niczego dyktował" - podobne hasła pojawiały się w wypowiedziach Trumpa, Netanjahu czy Orbana. Niezależność to jednak „piękne hasło", ale na wysokim poziomie współzależności gospodarczo-społecznej nie zawsze można sobie pozwolić na niezależność, a wręcz może ona stać się niebezpieczną utopią.

Debata była częścią dużej międzynarodowej konferencji zorganizowanej przez Instytut Socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego (Ośrodek Badań Regionalnych i Obszaru Pogranicza) oraz Hertie School z Berlina, z okazji 30-lecia podpisania polsko-niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.