Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Latem pytałam, jak długo dzieci ministrów czekają na jedzenie, jak długo rodzice ministrów czekają na lekarstwa. Dwa tygodnie oczekiwania wydawały się w sierpniu granicą ludzkiej przyzwoitości. Minęły kolejne miesiące. Jak długo każe pan swoim dzieciom czekać na jedzenie? Jak długo pańska mama czeka na lekarstwa? Czy pana dzieci mają ciepłe ubrania? Czy mama ma ciepło w domu? Jak łatwo segreguje pan ludzi na tych, o których należy dbać, i na tych, którym odmawia pan możliwości przeżycia.

Jak się panu zasypia ze świadomością, że zabronił pan udzielania pierwszej pomocy? Czy nad ranem nie myśli pan o przestraszonych ludziach tułających się po przygranicznych lasach?

Czy nie budzą pan złe sny? Mnie budzą. Od połowy lata budzą mnie myśli o powtórkach z historii. Budzi mnie bezsilność wobec bezwzględności tego rządu, budzi mnie niemożliwość pojęcia tego, do czego doprowadziliście. Polska zaoferowała potrzebującym umieranie na raty, cierpienie fizyczne i duchowe. Polski rząd podważył wiarę w człowieka, w dobro, w prawdę.

Porzuciliście systemy moralne i religijne, porzuciliście pamięć o losach Polek i Polaków, którzy narażali życie, aby w wojennej rzeczywistości ratować Innych. Innych, których ówczesne autorytarne rządy traktowały tak, jak dziś polski rząd traktuje ludzi na granicy. Jak ludzi gorszej kategorii, jak ludzi, którym odmawia się równego traktowania.

Kiedyś, gdy obróci się zwierciadło historii, dzieci będą czytać o kryzysie humanitarnym na ciemnych stronach polskiej historii. Bo historia nie słucha propagandowych wiadomości, reżimowej telewizji i bełkotu politycznego. Opadną kurtyny sprawnych wystąpień, ucichną oklaski w sejmowych ławach, wyniki sondaży przestaną mieć znaczenie. Pozostaną fakty.

CZYTAJ TEŻ: Wrocławska profesorka z granicy z Białorusią: Uchodźcy wpadają w hipotermię, mają temperaturę ciała 28 stopni

Broniąc granic, skazał pan ludzi szukających schronienia na bezgraniczną rozpacz, skazał pan nas wszystkich na cierpienie, którego szybko nie zapomnimy, które będzie fundamentem naszej tożsamości. Pański rząd pisze jedną z najokrutniejszych kart historii. Nie pierwszą, choć to nie pocieszenie. Nie ostatnią, choć to nie przepowiednia. Niech pan nic nie odpowiada, niech pan już nic nie mówi. Niech pan nadal śpi spokojnym snem ojca rodziny, w ciepłym domu, w miękkiej biało-czerwonej pościeli.

* Karolina Jaklewicz. Artystka, wykładowczyni na Wydziale Architektury Politechniki Wrocławskiej, pełnomocniczka rektora ds. przeciwdziałania dyskryminacji. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.