Stajemy na rampach przeznaczonych dla osób na wózkach, do MPK wysyłamy skargi na komunikaty głosowe, komentujemy "złe wychowanie" dzieci z autyzmem czy - wpatrzeni w komórkę - nie odpowiadamy na pytania zadawane przez niewidomą osobę.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Plakat kampanii społecznej „Niepełnosprawność. Niewidzialność? To ja!" ma zwrócić uwagę wrocławian na sytuacje, z jakimi mierzą się osoby z niepełnosprawnością w przestrzeni publicznej. Akcja, zlecona przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej i finansowana ze środków PFRON-u, jest efektem bezprecedensowej współpracy aż 30 organizacji pozarządowych i instytucji działających na terenie miasta.

Jej bohaterami są młode i aktywne osoby z niepełnosprawnością. To m.in. 13-letni Tomek, który porusza się na wózku, 30-letnia Patrycja, niesłysząca od urodzenia, i 35-letni Andrej, który nie widzi od drugiego roku życia. Dzięki udogodnieniom technicznym doskonale radzą sobie na co dzień, jednak napotykają na bariery mentalne, które kampania ma pomóc zniwelować.

Pierwsi do drzwi

- Skupiamy się na MPK jako przestrzeni publicznej, z której korzysta wiele osób. To także miejsce, gdzie na niewielkiej przestrzeni nasze szlaki się przecinają, a pewne sytuacje ogniskują – mówi Michał Fitas, prezes Federacji Kibiców Niepełnosprawnych, jeden z inicjatorów i współorganizatorów kampanii.

Sam na co dzień korzysta z usług MPK. - W tramwajach i autobusach mogę korzystać tylko z jednych drzwi - tych, przy których jest platforma. Zdarza się, że ludzie widzą mnie jako osobę na wózku, ale pchają się pierwsi akurat do tych jednych drzwi - opowiada.

Dodaje, że bardzo często pasażerowie MPK stają też na rampie i trzeba ich prosić, aby się przesunęli. Czasami zajmują też jedyne w tramwaju miejsce przeznaczone dla osoby na wózku.

- Nie pamiętamy o tym, że w pojazdach i autobusach są miejsca przeznaczone wyłącznie dla osób z niepełnosprawnością, w tym osób starszych. Tych miejsc nie wolno zajmować, tak jak nie wolno parkować na kopercie – przypomina Beata Hernik-Janiszewska, prezeska Fundacji Wrocławskie Hospicjum dla Dzieci i członkini zarządu Dolnośląskiej Federacji Organizacji Pozarządowych, która koordynuje projekt.

Niektórzy dla żartu lub z braku wiedzy bez potrzeby wciskają przycisk z ikonką wózka inwalidzkiego, czym notorycznie zmylają kierowców i motorniczych. A do MPK spływają skargi na komunikaty głosowe, które zdaniem niektórych są za głośne – wylicza prezeska.

I dodaje: - Staramy się zwracać uwagę, żeby ludzie byli trochę bardziej empatyczni, trochę lepiej rozumieli sytuację.

Kampania przypomina również o tym, że w przestrzeni publicznej możemy spotkać osoby z niepełnosprawnością intelektualną. - Rodzice dzieci z autyzmem czy innymi dolegliwościami nie powinni słuchać komentarzy, że ich dzieci są rozwydrzone i źle wychowane, a tak się niestety dzieje – mówi Fitas.

Katarzyna Godula, pełnomocniczka ds. osób z niepełnosprawnościami we wrocławskim MPK, przekonuje, że pod względem infrastrukturalnym jest coraz lepiej, a skarg ze strony pasażerów z niepełnosprawnościami jest coraz mniej.

- Jeżeli są, to dotyczą zwykle sytuacji na linii człowiek-człowiek. Dlatego kładziemy obecnie coraz większy nacisk na bariery mentalne. Nasi pracownicy są regularnie szkoleni w kwestii kontaktu i wsparcia osób z niepełnosprawnościami, osób starszych i osób w kryzysie - podkreśla pełnomocniczka.

Niewidomy nie widzi, do kogo może się zwrócić

13-letni Tomek w materiale filmowym stworzonym na potrzeby kampanii przekonuje, że nie ma dużych problemów z tym, że porusza się po mieście na wózku. Zdarzają się pojedyncze sytuacje, które „idzie szybko ogarnąć".

- Na przykład jakiś gościu się nie zatrzyma lub nie będzie chciał otworzyć rampy, ale wtedy mój kolega idzie i gada do niego, że ma iść otworzyć rampę. Albo na przykład klikam przycisk, a oni sobie przypomną o mnie dwa przystanki dalej i potem trzeba się cofać.

Godula: - Takie sytuacje niestety jeszcze się zdarzają, ale już coraz rzadziej. Tego typu skargi za każdym razem wyjaśniamy, szukamy przyczyny. Nie zawsze, ale często okazuje się, że dana osoba nie zasygnalizowała potrzeby pomocy bądź zasygnalizowała ją za późno. A jeżeli wina leży po stronie naszych pracowników, to oczywiście wyciągamy odpowiednie konsekwencje.

- Przede wszystkim dostępność tworzą ludzie - podkreśla Andrej Tikhonov, doktorant na UWr, niewidomy od drugiego roku życia. Zachęca, byśmy - widząc osobę niewidomą w przestrzeni publicznej, podeszli i zapytali, czy taka osoba nie potrzebuje pomocy. Bo może rzeczywiście potrzebuje, ale też nie wie, bo nie widzi, do kogo może się zwrócić? - Czasem pytam kogoś na przystanku, który tramwaj nadjeżdża, ale ta osoba nie słyszy, bo ma słuchawki, patrzy w komórkę, więc nie widzi, że się do niej zwracam – opowiada Andrej.

Jedna z infografik kampanii porusza kwestię głaskania psów przewodników przez przypadkowe osoby. Wielu z nas okazuje tak swoją życzliwość, nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, że w ten sposób rozpraszamy zwierzęta, które są w pracy.

Plakat kampanii społecznej 'Niepełnosprawność. Niewidzialność? To ja!'
Plakat kampanii społecznej 'Niepełnosprawność. Niewidzialność? To ja!'  fot. Materiały prasowe

Kampania zwraca też uwagę na problem porzucanych na chodnikach hulajnóg. - Niestety, zdarzają się poważne w skutkach wypadki z udziałem osób niewidomych i słabowidzących, które ich nie zauważyły – mówi Hernik-Janiszewska.

- Dla nas ważne jest to, że kampania wyszła od wielu nieformalnie zrzeszonych ze sobą organizacji pozarządowych, które są barometrem tego, co się dzieje w środowisku i mówią nam, jakie są jego potrzeby. Kampania dotyczy prostych rzeczy. Gdy już o nich wiemy, to jest nam dużo łatwiej wspólnie tworzyć przestrzeń przyjazną dla osób z niepełnosprawnościami – podkreśla Andrzej Mańkowski, zastępca dyrektora ds. osób z niepełnosprawnością i świadczeń w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej we Wrocławiu. Instytucja – podobnie jak wrocławskie MPK - aktywnie włączyła się w akcję.

Rozmowa z niesłyszącym

Akcja ma nie tylko pomóc zauważyć osoby z niepełnosprawnością, ale też zmienić ich postrzeganie. „Niepełnosprawność jest jedną z moich cech. Wcale nie najważniejszą" - podkreślają bohaterowie kampanii.

- Aktualnie pracuję w Media Markcie, w serwisie jako pracownik logistyczny – opowiada niesłysząca od urodzenia Patrycja, która od 21 ma implant ślimakowy. - Miałam problem z klientami, którzy prosili, żeby powtórzyć coś drugi czy trzeci raz. A wyjątkowo teraz w czasie pandemii, gdy trzeba nosić maseczkę, nie można śledzić ruchu warg i jest trudniej.

Patrycja dodaje jednak, że osoby niesłyszące są w stanie zrozumieć wszystko. - Nie muszą to być gesty, mimika, język migowy czy pisanie. Wystarczy powiedzieć wolno i nie zasłaniać ust – wyjaśnia.

O bezpośredni kontakt apeluje też na filmiku Michał Piechel, radny Rady Miejskiej Wrocławia i doradca prezydenta ds. osób z niepełnosprawnością.

- Proszę się nie krępować z powodu mojej wady wymowy. Zawsze można mnie prosić o powtórzenie zdania. Można także kontaktować się ze mną przez Facebook albo drogą mailową – zachęca. Dodaje, że w pracy korzysta czasem z syntezatora mowy, który czyta jego wystąpienia, tak aby mogły zrozumieć go także osoby siedzące dalej czy nieprzyzwyczajone do takiego sposobu komunikowania się wynikającego z jego niepełnosprawności.

- Dysponujemy wieloma udogodnieniami, które osobom z niepełnosprawnością umożliwiają normalne funkcjonowanie. Zależy nam na tym, żeby przy wsparciu możliwości technicznych i innych osoby z niepełnosprawnościami mogły być aktywne społecznie jak wszyscy inni i traktowane normalnie - wyjaśnia dyrektor Mańkowski. - Często traktujemy osoby z niepełnosprawnością nadmiernie dobrze czy litujemy się, a też nie o to chodzi. Najlepiej po prostu zapytać, jak to wsparcie ma wyglądać, czy i w jaki sposób pomóc.

Dodaje, że wciąż głównym problemem we wsparciu jest postrzeganie tych osób: ciągle się tej niepełnosprawności boimy. - Dlatego tak ważne jest to uświadamianie, że niepełnosprawność jest bardzo normalną sprawą. Sam znam wiele osób z niepełnosprawnością, które są aktywne i niepełnosprawność nie przeszkadza im w odnoszeniu sukcesów w życiu. Wykluczanie wynika z niewiedzy. Bariery mentalne warunkują wszystkie inne - kończy Mańkowski.

Będzie ciąg dalszy

Organizatorzy akcji od kilku lat działają wspólnie w nieformalnej grupie branżowej do spraw osób z niepełnosprawnością i zapowiadają, że poza działaniami „miękkimi", jak kampania społeczna, w przyszłości chcą także zwrócić uwagę i przyczynić się do zmiany wciąż istniejących braków infrastrukturalnych w naszym mieście.

Prezes Fitas przypomina, że osoby poruszające się na wózkach wciąż nie mogą wsiąść czy wysiąść z tramwaju na niektórych przystankach, przykładem jest rondo Reagana i cała ulica Szewska. - Jesteśmy w kontakcie z urzędnikami, którzy te problemy znają – mówi.

A Beata Hernik-Janiszewska chciałaby nagłośnienia postulatu matki 18-letniego chłopaka z porażeniem czterokończynowym. - W całym Wrocławiu w toaletach publicznych nie ma ani jednego miejsca, w którym można by było zmienić pampersa osobie dorosłej czy nastolatkowi z takimi potrzebami. Są jedynie miejsca do przewijania małych dzieci, a nastolatki i dorośli muszą być w toaletach publicznych przebierani na podłodze, na rozłożonym kocu – relacjonuje prezeska i podaje przykład z Krakowa, który takie rozwiązania już wprowadził. - Można się inspirować i brać przykład oraz dać godność osobie z niepełnosprawnością, bo im po prostu to się należy – kończy.

- Gdybym miał czarodziejską różdżkę – dodaje Fitas – to sprawiłbym, że wiele restauracji w okolicach Rynku byłoby dostępnych dla osób na wózkach. Podróżuję po Europie i mam wrażenie, że pewne rzeczy wynikają z braku wiedzy czy braku znajomości pewnych rozwiązań. Dziś można rampą czy innym innowacyjnym rozwiązaniem pewne bariery niwelować, jak to wygląda na przykład w Barcelonie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Nie tylko taka kampania jest potrzebna. Roznieś dla młodych, którzy siedzą l, gdy starsze osoby stoją. Nie wiem, kto ich wychowywał, ale wiem, że skończy marnie.
@esme
Zdziwisz się, ale właśnie babcie i mamy ... Siadaj, siadaj, babcia postoi, pewnie nóżki cię bolą itp itd. To i co się dziwić.
już oceniałe(a)ś
1
0
"Katarzyna Godula, pełnomocniczka ds. osób z niepełnosprawnościami we wrocławskim MPK, przekonuje, że pod względem infrastrukturalnym jest coraz lepiej, a skarg ze strony pasażerów z niepełnosprawnościami jest coraz mniej."
To może pani Katarzyna wyjaśni, dlaczego podczas remontu tramwajów Skoda nie usunięto podwójnych siedzeń znajdujących się tuż przy miejscu na wózek? Aktywny wózek się tam jakoś mieści, mój elektryk już nie, przynamniej nie z siedzącymi ludźmi ...
już oceniałe(a)ś
0
0