Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pandemia nie okazała się chwilowa – towarzyszy naszej codzienności od ponad roku. Równocześnie stała się papierkiem lakmusowym naszych potrzeb.

Pomysł na wnętrze? Japandi

Jak spędzamy czas, co lubimy robić, czego potrzebuje nasze ciało i umysł? Te i wiele innych aspektów zyskały na znaczeniu, gdy zaczęliśmy spędzać w domach więcej czasu niż kiedykolwiek wcześniej. Estetyka pozostała ważna, ale równorzędne stały się funkcjonalność, harmonia i bezpieczeństwo.

– Okazało się, że zupełnie inaczej niż przed pandemią spędzamy czas, inaczej pracujemy i inaczej odpoczywamy. Zauważyliśmy, że potrzebujemy przestrzeni, która będzie dla nas przyjazna i wygodna – mówi Sylwia Gulewicz-Wysocka, architektka wnętrz udzielająca bezpłatnych porad klientom Galerii Wnętrz „Domar" we Wrocławiu.

Z jednej strony na decyzje dotyczące wyboru mebli i wyposażenia wnętrz zaczęła wpływać praca, a z drugiej satysfakcja z korzystania z rzeczy, którymi się otaczamy.

– Wprowadzenie w naszą przestrzeń trybu pracy stało się konieczne, ale chcemy wtedy czuć się jak w pracy, a nie jak w domu – mówi architektka.

Nacisk na to, by przestrzeń była funkcjonalna, stał się więc ogromny.

Gulewicz-Wysocka: – Meble należy dopasowywać do naszych potrzeb i wnętrza naszego mieszkania, a nie odwrotnie. Ze względu na wydłużenie czasu spędzanego w domu na znaczeniu zyskała jakość. Wolimy mniej rzeczy, ale w dobrej jakości i spełniających więcej funkcji. Coraz więcej jest mebli modułowych. Nie mamy już do wyboru wyłącznie typowego narożnika, który jest lewy albo prawy. Klienci interesują się meblami, które można przestawiać, inaczej łączyć i aranżować. Moduł odpina się albo odsuwa i dzięki temu mamy inną przestrzeń.

Mocnym trendem jest powrót do natury. We wnętrzach chcemy czuć się jak na zewnątrz. To przekłada się na materiały, kolory i motywy.

– Natura to drewno, materiały drewnopodobne, kamień lub jego imitacja, rzeczy jak z lasu – wykonane z rattanu, który kiedyś był jedynie na tarasach czy balkonach, a nie wewnątrz. Interesują nas meble wykonane przez rzemieślników, pojedyncze stoły i krzesła. Im więcej mają elementów nieuładzonych, tym lepiej, np. na stole pozostaje kawałek kory – opowiada Gulewicz-Wysocka.

Całości dopełnia kolorystyka: beż, kolory ziemi i otoczenia. Otoczenie zieleni to również popularny motyw dżungli – choćby na tapetach.

Wszystkie ostatnio dominujące preferencje ujmuje styl nazwany japandi. To nowy kierunek. Łączy styl japoński ze skandynawskim. Mamy w nim potrzebę spokoju i wyciszenia ze Wschodu, z Północy bierzemy natomiast funkcjonalność: we wnętrzach mamy proste formy i naturalne materiały. W ten sposób powstają ascetyczne, ale bardzo ciepłe i jasne wnętrza.

W domu jak w bezpiecznym kokonie

Do domu przestaliśmy wpadać na chwilę. Spędzamy w nim znacznie więcej czasu niż przed pandemią. Szybko się zorientowaliśmy, co nam przeszkadza i czego nam brakuje w najbliższym otoczeniu. 

W aranżacji przestała być ważna jedynie estetyka. Równie istotne jest samopoczucie, jakie wywołuje otoczenie.

Klienci szukają przede wszystkim wygodnych mebliKlienci szukają przede wszystkim wygodnych mebli fot. Materiały prasowe

– Wszystkie formy, materiały, faktury i kształty mówią, że potrzebujemy się otulić. Design dosłownie zatacza koło, pojawia się sporo elementów owalnych i okrągłych w oświetleniu, zagłówkach, lustrach, stolikach, fotelach. Więcej form miękkich i kokonowatych sprzyja poczuciu, że odsuwamy niebezpieczeństwo z zewnątrz i pozostajemy w bezpiecznym otoczeniu – zaznacza Gulewicz-Wysocka. – Szukamy też miejsc, które nie będą zabierać nam energii, np. nie chcemy patrzeć na bałagan, jeżeli więc regał, to zamknięty – dodaje.

Czas na refleksję choć niespodziewanie, przyszedł naturalnie.

– Ludzie zasiedli w domu i zorientowali się, czego potrzebują. Szukają wygodnych rzeczy. U nas dużym zainteresowaniem cieszą się modele mające tzw. relaksy, czyli meble, z których można wysunąć podnóżek i w których można dostosować oparcie – mówi Dobrochna Szpinko z salonu Livingroom w Galerii Wnętrz „Domar".

Podnóżek i ruchome oparcie to najprostsze rozwiązania. Można wybrać jeszcze m.in. regulację zagłówka, dopasowanie do lędźwi, podgrzewanie, podnoszenie do pozycji stojącej. Niektórzy klienci, żeby się zorientować, co będzie dla nich najlepsze, przez pewien czas przychodzą po pracy i sprawdzają możliwości i wygodę fotela.

Salon wszedł w rolę centrum życia.

– Miejsce do siedzenia jest najważniejsze – najlepiej zacząć od mebla wypoczynkowego, później dobrać stół i inne elementy. Koniecznie całość rozplanować i przemyśleć – zaznaczyć, gdzie co ma być – doradza Dobrochna Szpinko. – Czasem klient mówi, że dobry będzie narożnik „taki mały jak ten", patrząc na mebel w sklepie, a gdy sprawdzamy wymiary, jest za duży – dodaje.

Lepiej nie kupować mebli wypoczynkowych czy foteli przez internet. – Wyglądają na ładne, ale w rzeczywistości czasem nie są wygodne. Przez internet można wybrać stół, szafkę, ale nie mebel, na którym chcemy siedzieć – zaznacza Szpinko.

Chociaż w salonie spędzamy dużo czasu, miejsce zasadniczej części wypoczynku to sypialnia.

– Potrzebujemy miejsca, w którym możemy się wyciszyć, odpocząć i się zregenerować. Sypialnia powinna być przestrzenią relaksu, w której czujemy się dobrze i odcinamy się od nadmiaru bodźców – podkreśla Katarzyna Maliszewska z Salonów Snu „Hever" w Galerii Wnętrz „Domar".

Zagłówek pod sufit? Nie ma problemu. Na szerokość całej ściany? Salony Snu „Hever" są w stanie taki zrobić. Teraz w realizacji mają łóżko z zagłówkiem o czterech metrach długości, w którym znalazły się otwory pod kinkiety i przełączniki.

Miłe i przytulne wnętrze pozwoli wypocząć, ale największą rolę i tak odgrywa materac.

Pracujemy i jesteśmy aktywni, a regenerujemy się w łóżku. Przy doborze materaca istotne są schorzenia kręgosłupa, jak również wszelkie inne.

Maliszewska: – Nawet wysokie ciśnienie czy nadmierna potliwość mają wpływ na to, jaki materac wybrać. Ten termoelastyczny wielu osobom może się kojarzyć z wyznacznikiem luksusu, a nie okaże się dobry dla innej osoby, bo np. będzie ją przegrzewał.

Najlepiej dobrać od razu wszystkie elementy. – Idealny komplet kupuje się w całości. Poduszkę dobieramy do naszych gabarytów i sposobu zasypiania. Musi być też dopasowana do materaca. Niedobrana może być np. za wysoka albo za twarda, gdy położymy ją na miękkim materacu – doradza specjalistka.

Ostatnim hitem są łóżka kontynentalne. – Prezentują się królewsko i elegancko. Kojarzą się z komfortem i wakacjami, ponieważ gdy jedziemy na wakacje do dobrego hotelu, zwykle śpimy właśnie na łóżkach kontynentalnych. Ono jest wysokie, siadamy na wysokości co najmniej 60 cm. I nie ma żadnych boków wokół, co przydaje się w mniejszej przestrzeni – zauważa Katarzyna Maliszewska.

Sypialnia powinna być przestrzenią relaksuSypialnia powinna być przestrzenią relaksu fot. Materiały prasowe

Duży komfort zapewnia to, że łóżka kontynentalne są wielowarstwowe. W podstawie mogą mieć sprężyny. Na nie nakładany jest materac, a na to jeszcze tzw. topper, który daje uczucie miękkości lub sprężystości.

Kolory, rozmiary i czas

Czego jeszcze nie wiemy o sobie, swoich mieszkaniach i przestrzeniach, w których żyjemy?

– Większość problemów wiąże się z kolorem. To deficyt u niemal każdego. Mamy poczucie niepewności, czy dobrze wybierzemy, chociaż niby każdy wie, co lubi i w czym czuje się dobrze – twierdzi Sylwia Gulewicz-Wysocka. 

To powinno być punktem wyjścia. W kolejnych decyzjach mogą pomóc specjaliści. Architektka wnętrz: – Patrzenie na fragment koloru na próbniku i przerzucenie tego na pion czy poziom jest trudne.

Specjalistka odradza także pośpiech i impulsywne zakupy. – Z niektórymi zakupami się spieszymy. Nie zaczynajcie od lamp, kupcie je na końcu, to kropka nad i. Lampa jest tańsza od wielu rzeczy, może łatwiejsza do kupienia, ale z wnętrzem ma stworzyć harmonijną całość.

Styl życia, potrzeby i przyzwyczajenia mają wpływ także przy doborze oświetlenia. To już nie zakupy lamp, ale wręcz projekt. Światło – jak meble – potrzebuje uwagi i przemyślenia.

– Każdy człowiek jest inny. Jedni lubią dużo światła, inni są cieniolubni. Naszym zadaniem jest pomóc zrealizować wizję. Gdy w sklepie wszystko świeci się bardzo jaskrawo i podobnie, trudno jest dobrać odpowiednie rozwiązanie dla siebie – mówi Sławomir Stolarski z Ekoform. – Chodzi o tryb życia. Czy domownicy czytają w łóżku, czy książki, czy na tablecie, czy mają jedną łazienkę, czy dwie, o której chodzą spać itd. – dodaje.

Styl życia i przyzwyczajenia mają wpływ przy doborze oświetleniaStyl życia i przyzwyczajenia mają wpływ przy doborze oświetlenia fot. Materiały prasowe

W czasie upowszechnienia pracy zdalnej szczególnie ważne stały się strefy.

Stolarski: – Kuchnia, jadalnia i salon w jednej przestrzeni? Oddzielamy je nie tylko meblami i funkcjami. Oświetlenie też służy strefowaniu.

Dobrze jest także wszystko wymierzyć i umiejscowić. – Ludzie nie widzą swoich przestrzeni, nie potrafią ocenić wielkości przy doborze mebla i stosunku do ich przestrzeni. Przychodzą do salonów sprzedaży, gdzie powierzchnie są ogromne, i wybierają wypoczynek, który u nich zajmie cały salon – analizuje Gulewicz-Wysocka.

Czasami, aby wprowadzić zmiany w swoim otoczeniu i dopasować je do siebie, trzeba uzbroić się w cierpliwość. Salony Snu „Hever" na wyprodukowanie łóżka potrzebują sześciu–ośmiu tygodni. W niektórych firmach ze względu na pandemię czas oczekiwania na zamówione meble i inne elementy wyposażenia wnętrz znacząco się wydłużył.

– Kiedyś było to sześć–osiem tygodni. Teraz czas oczekiwania wynosi 16 tygodni. Fabryki pracują inaczej, by ograniczyć liczbę osób na zmianie, a niekiedy brakuje jednego elementu, na który musimy czekać. To wszystko ma wpływ na czas realizacji – kończy Dobrochna Szpinko.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.