Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Dla mnie najfajniejsze jest to, że mogę sobie przeskoczyć z jednej trasy na drugą, i że kolegom podoba się, jak im mówię, którędy teraz jedziemy. Mamy taką zabawę, że ktoś wyznacza drogę, na przykład na początku zaczynamy Zig-Zakiem, później przeskakujemy na Patataja, później na Sztos, i jeszcze na Patataja. Ten, kto jedzie pierwszy, musi to zapamiętać i taką trasą poprowadzić pozostałych kolegów – opowiada Tymon, prawie 10-latek.

9-letnia Oliwka była w Zieleńcu pierwszy raz. – Najbardziej podobała mi się trasa Patataj, ponieważ jest szybka i kręta. W sumie tego dnia zrobiłam 15 zjazdów trzema trasami.

Jej brat, 6-letni Tymon, ocenił: – Najbardziej lubię Patataj i Zig-Zag, ponieważ są dość trudne i osiągam na nich szalone prędkości. Pokonywanie stromych band daje mi dużo zabawy.

Kolarstwo grawitacyjne ma swoje prawa

Czy rzeczywiście osiąga się tu szalone prędkości? Jak wyglądają nowe, rowerowe trasy zjazdowe w Zieleńcu? To specjalnie przygotowane, kręte ścieżki, o długości ok. 2-3 km, zgrabnie wpasowane w teren i do maksimum wykorzystujące jego możliwości, podrasowane hopkami i ostrymi, ale dobrze wyprofilowanymi zakrętami z bandami.

Swój pierwszy zjazd podsumowałbym zdaniem: gdzie nie spojrzę, tam kłopoty. Mimo że na rowerze jeżdżę sporo, po górach też. Ale kolarstwo grawitacyjne (tak nazywa się ta dyscyplina) ma swoje prawa i po prostu trzeba się przyzwyczaić. Od drugiego zjazdu była już frajda. Przydały się też rady takie jak: patrz tam, gdzie chcesz jechać, a nie pod koła.

Dla mnie kolarstwo grawitacyjne jest jak roller coaster w połączeniu z siłownią. Może lekką, ale podczas zjazdu trzeba pracować całym ciałem. Następnego dnia przypomniałem sobie o kilku grupach mięśni. Marek Janikowski, jeden z twórców tras w Family Bike Parku, a także Tras Enduro w Srebrnej Górze i całego systemu Singletrack Glacensis, porównał swoje wrażenia do jazdy bobslejem.

Family Bike Park w ZieleńcuFamily Bike Park w Zieleńcu fot. Wiesław Jurewicz/rowerem.info

Prędkość można dość łatwo kontrolować, wszystko zależy od zjeżdżającego. Wyjadacze po prostu po tych trasach „latają", osoby zjeżdżające okazjonalnie mają satysfakcję, że z każdym zjazdem idzie im coraz lepiej, a młodsze i starsze dzieci radzą tu sobie ze swobodą i gracją, niektóre faktycznie szaleją. A jak to wszystko wygląda z punktu widzenia rodziców?

– Mimo że sama dużo jeżdżę i dużo jeździ cała moja rodzina, to czasem mam obawy, że dzieciaki za bardzo poniesie i skończy się jakimś poważniejszym urazem. Bo wkroczyliśmy w ten etap, kiedy synowie już zaczynają nam odjeżdżać i znikają nam z oczu, ponieważ jeżdżą coraz szybciej – opowiada Joanna Sobieralska, prowadząca blog MotherBiker. – Wiąże się to z pragnieniem przynajmniej odrobiny samodzielności podczas jazdy, odpoczynku od pilnujących i nadzorujących rodziców. Trzeba im tę samodzielność i poczucie wolności odpowiednio dozować i mieć na nich oko, ale nie można siedzieć im bez przerwy na kole. W Zieleńcu się o nich nie boję. Chłopcy dobrze się tam bawią i mogą wykorzystywać na tych trasach wcześniej zdobyte umiejętności.

Poziom jest wysoki

W Zieleńcu do listy wrażeń dodałbym jeszcze widoki. Ośrodek znajduje się na wysokości 800-960 m n.p.m. (dla porównania: Ślęża ma 718 m n.p.m.). Ze stoku zjazdowego roztacza się szeroka i daleka panorama.

Family Bike Park został otwarty w czerwcu tego roku. Na razie składa się z trzech tras, a już niedługo dojdzie czwarta (o nazwie Bom-Bel, długość: 2,6 km). Pod górę wjeżdża się jednym z dwóch wyciągów – Gryglówką lub Nartoramą. Przymocowaniem roweru do kanapy zajmuje się obsługa, zarówno przy dolnej stacji, jak i na górze, co jest rozwiązaniem bardzo wygodnym, a przede wszystkim bezpiecznym. Kto jeździ na rowerze elektrycznym, korzysta z wyznaczonego podjazdu prowadzącego do wszystkich tras zjazdowych.

Wspomniane przeskakiwanie między trasami jest tu łatwe i pozwala urozmaicać sobie zjazdy. Niektórzy spędzają tu dwie godziny, inni kilka, a pasjonaci cały dzień.

Skąd pomysł na bike park o takim rodzinnym profilu?

– Od 6 lat intensywnie rozwijamy infrastrukturę rowerową na ziemi kłodzkiej. Zaprojektowaliśmy i zbudowaliśmy park rowerowy Trasy Enduro Srebrna Góra - NS bikes, który jest średniej trudności. Zaprojektowaliśmy i pomogliśmy wybudować system ścieżek Singletrack Glacensis, który jest łatwy. Na ziemi kłodzkiej funkcjonuje Bike Park Czarna Góra, który jest trudny. Brakowało w ofercie czegoś pomiędzy systemem Glacensis a Trasami Enduro. Brakowało miejsca, gdzie można by uczyć się zjeżdżania – wyjaśnia Marek Janikowski.

Jak ocenia realny poziom ich trudności?

– W skali oficjalnej trasy w Zieleńcu są niebieskie i zielone. Czyli bardzo łatwe i łatwe. Jednak Polacy jeżdżą generalnie dość słabo, dlatego poziom trudności tych tras określiłbym jako niski, ale niekoniecznie są superłatwe.

Co w takim razie trzeba umieć, żeby pozjeżdżać w Zieleńcu i czerpać z tego przyjemność.

– Trzeba na pewno umieć jeździć na rowerze. Dobrze, jeżeli wcześniej mieliśmy już kontakt z górami, z podjazdami i zjazdami, umiemy hamować rowerem górskim i skręcać w terenie. Na miejscu mamy szkoleniowca, który zawsze chętnie pomoże w podszkoleniu techniki jazdy. Poza tym na pewno nie można mieć lęku wysokości. Potrzeba odrobinę odwagi, rozsądku i wytrzymałości.

Czy są już plany rozbudowy Family Bike Parku?

Janikowski: – Planujemy dobudować kilka trudnych wariantów. Tak żeby bike park był naprawdę dla całej rodziny. Poza tym, po drugiej stronie gór, w Destnej, robiliśmy dla Czechów koncepcję budowy bike parku. Jeżeli zostanie zrealizowany, to powstanie bardzo fajny kompleks Zieleniec-Destna.

Family Bike Park w ZieleńcuFamily Bike Park w Zieleńcu fot, Materiały prasowe

Dla fanów jazdy klasycznymi trasami górskimi Zieleniec to też ciekawy punkt. Z górnej stacji wyciągu łatwo dostać się na czeskie szlaki prowadzące grzbietem Gór Orlickich, m.in. do wieży widokowej na górze Wielka Desztna. Z samego Zieleńca można też podjechać na szczyt Orlicy (to raptem 2-3 km, pod górę), gdzie również znajduje się nowa wieża widokowa. Rowerem można się też dostać do torfowiska (tam akurat wieżę rozebrano, ale są pomosty widokowe) i dalej na trochę zapomniane trasy w okolicach Polanicy-Zdroju albo w kierunku przełęczy Spalona.

Single dają się lubić

Ziemia Kłodzka to jak wiadomo kraina singletracków. Przy okazji testowania tras zjazdowych w Zieleńcu, zajrzeliśmy więc do Brzozowia, miejscowości tuż obok Kudowy-Zdroju, na samej granicy. Znajdują się tam cztery zróżnicowane, krótkie pętle „singli". Jedna z nich – Źródełko – jest w sam raz dla każdego, kto jeszcze nie jeździł po singletrackach, ale chce się przekonać, jak to jest, a także dla rodzin z dziećmi. Z kolei trasa Everest ma bardzo wymagający kondycyjnie podjazd i dość trudny technicznie zjazd.

Pozostałe dwie trasy – Widoczek (nazwa uzasadniona) oraz Za Rzeką – mają ten atut, że są przyjazne dla początkujących, ale przy bardziej dynamicznej jeździe mogą być ciekawe również dla zaawansowanych. Poziom adrenaliny można więc sobie dozować. Pętle są blisko siebie, więc bez problemu można je łączyć.

System Singletrack Glacensis to w sumie ponad 200 km tras (27 pętli i jeden odcinek dwukierunkowy). Można nimi pojeździć m.in. w Masywie Śnieżnika, między Srebrną Górą a Lądkiem-Zdrojem czy w Górach Bystrzyckich. Co ważne: trasy są wygładzone i utwardzone, więc nie spotkamy tam raczej wielkich korzeni czy kamieni (takie odcinki są nieliczne i krótkie), nie zakopiemy się w piachu ani nie utkniemy w błotnistej kałuży. Na stronie systemu znajduje się mapa wraz z opisami wszystkich „singli". Można sobie wybrać profil i lokalizację trasy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.