Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Poruszanie się pieszo to naturalny i odwieczny sposób transportu. Kompleksowe badania ruchu z 2018 r. wskazały, że udział ruchu pieszego wzrósł z 18 do 24 procent.

Niestety, nadal trudno poruszać się po mieście, gdyż Wrocław przez lata był budowany z myślą o samochodach, a nie pieszych. Przerwane są np. naturalne ciągi piesze przy bulwarach nadodrzańskich (m.in. przy moście Pokoju przy Bibliotece Uniwersyteckiej i przy moście Grunwaldzkim obok pl. Społecznego).

Sytuacja zmienia się na lepsze od czasu powołania we Wrocławiu oficera pieszego. Powstają nowe przejścia dla pieszych, np. na rondzie Reagana czy w ul. Grabiszyńskiej, zamiast uciążliwej kładki i planowana jest budowa stałych już pasów przez ul. Skargi.

Nadal brakuje przejść na powierzchni choćby na istotnych węzłach komunikacyjnych, takich jak pl. Jana Pawła II, przy ul. Oławskiej obok Galerii Dominikańskiej czy przy Wzgórzu Partyzantów.

Także niektóre inwestycje pomijają potrzeby osób poruszających się pieszo. Np. przy remoncie ul. Pomorskiej zabrakło wyznaczenia przejścia dla pieszych, które połączyłoby obie strony ul. Cybulskiego. Mieszkańcy chcący przejść z jednej na drugą stronę tej samej ulicy będą musieli nadrabiać drogi.

Wizja zero

Nadal w polskich miastach, w tym we Wrocławiu, jest nie tylko niewygodnie, ale i niebezpiecznie. W 2020 r. we Wrocławiu doszło do 329 zdarzeń, w których zginęło ośmiu pieszych, 48 było ciężko, a 82 lekko rannych. W 2019 r. zginęło dziewięciu pieszych, a aż 90 było ciężko rannych, w 2018 r. w wypadkach kierowcy zabili dziesięciu pieszych, zaś 88 ciężko zranili.

Różne miasta za granicą przyjmują tzw. wizję zero, czyli minimalizacji do zera wypadków śmiertelnych za pomocą przebudowy dróg. W Polsce jedynym miastem, gdzie udało się wyeliminować ofiary śmiertelne wypadków, jest Jaworzno w województwie śląskim. Stało się tak dzięki zastosowaniu m.in. zwężania jezdni, budowy rond czy załamywania kierunku ruchu.

Na razie jednak nie ma planu przebudowy Wrocławia w podobny sposób. Urzędnicy wrocławskiego magistratu odrzucili też propozycję audytu wszystkich przejść dla pieszych.

Taki audyt zorganizowano w Warszawie. Trwał od 2016 do 2020 roku, objął wszystkie przejścia dla pieszych bez sygnalizacji świetlnej będące w gestii Zarządu Dróg Miejskich, czyli łącznie 4093 zebry. Cały zespół badający przejścia liczył prawie 50 osób, a w jego skład wchodzili audytorzy, ich asystenci, oświetleniowcy, zaplecze biura, informatycy oraz osoby mierzące natężenie ruchu pieszego. Potem na tej podstawie warszawskie przejścia dla pieszych zostały przebudowane.

Wrocławski urząd miejski wprowadził za to "szkolną ulicę". Ulice przed trzema wrocławskimi szkołami zostaną wyłączone z ruchu na pół godziny przed pierwszą lekcją. Przestrzeń przed szkołą stanie się wolna od samochodów, dzięki temu dzieci będą mogły spokojnie i bezpiecznie dostać się na zajęcia np. pieszo czy na rowerze.

- Chcemy, aby dzieci częściej docierały do szkoły rowerem lub pieszo zamiast samochodem. Zwiększenie wiedzy na temat bezpiecznego poruszania się po mieście jest kluczowe, by dzieci mogły samodzielnie docierać do szkoły - mówi Anna Szmigiel-Franz, wrocławska oficerka piesza.

Cały czas czekamy także na zapowiedziany przez magistrat na wiosnę "plan dla centrum", który ma ułatwić poruszanie się piesze po śródmiejskiej części miasta.

Zmienić przepisy

Polska jest jednym z bardziej niebezpiecznych pod względem sytuacji na drogach krajów Unii Europejskiej. Zgodnie z policyjnymi danymi w 2020 r. było 23,5 tys. wypadków drogowych, w wyniku których 2,5 tys. osób poniosło śmierć, a rannych zostało 26,5 tys., w tym 8,8 tys. - ciężko. Co istotne, prawie 90 proc. wypadków wydarzyło się z winy kierowców.

Od lat polscy piesi nie mogli się doprosić tego, co na zachodzie Europy jest oczywistością, czyli pierwszeństwa pieszych na przejściach. Brak szacunku dla pieszych był powodem licznych wypadków.

Sytuacja zmieniła się od czerwca, kiedy weszła w życie nowelizacja kodeksu drogowego. Dane pokazują, że wprowadzenie pierwszeństwa pieszych przyniosło pozytywne efekty na drogach. Jak podał portal brd24.pl, od czerwca do sierpnia tego roku na polskich drogach zginęło ponad 30 proc. mniej pieszych niż jeszcze dwa lata temu.

Jak wskazywali aktywiści, m.in. z Miasto Jest Nasze, problemem jest przestrzeganie prawa. Kwota mandatów nie była bowiem podwyższana od lat 90.

- Na polskich drogach nadal jest skrajnie niebezpiecznie, co potwierdziła właśnie Najwyższa Izba Kontroli. Co roku na polskich drogach w wypadkach drogowych mamy blisko 40 tys. ofiar! Dlaczego? Bo nadal panują tu lata 90. Stawki mandatów drogowych nie wzrosły od ćwierćwiecza i nikogo już nie odstraszają od popełniania wykroczeń - wyjaśniał Jan Mencwel z MJN.

Rząd skierował do Sejmu projekt podwyższenia stawek mandatów, szczególnie za najbardziej niebezpieczne zachowania na drodze, zwłaszcza te, które uderzają w pieszych. Na razie nie wiadomo, kiedy projekt trafi pod obrady.

Mandaty w wysokości 1500 zł mandatu przewidziano za przekroczenie prędkości o ponad 30 km na godz., ale też nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu, niezatrzymanie pojazdu w celu umożliwienia przejścia przez jezdnię osobie niepełnosprawnej, wyprzedzanie pojazdu na przejściu dla pieszych, omijanie pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu, czy naruszenie zakazu jazdy po chodniku lub przejściu dla pieszych.

Jak podkreślali przedstawiciele opozycji, potrzebne jest też wzmocnienie egzekucji.

- Jestem zwolenniczką przywrócenia fotoradarów samorządom, oczywiście na zasadach przedyskutowanych z samorządowcami, ze związkami gmin, miast i powiatów - mówiła Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy. - Fotoradary powinny stać na stałe w miejscach niebezpiecznych, powinny też wrócić do samorządów - potwierdzał Michał Jaros z PO.

Czy straż miejska pomoże?

Istotnym problemem dla pieszych są samochody bezprawnie parkujące na chodnikach, a szczególnie - zaparkowane bezpośrednio przy przejściach dla pieszych. To mocno ogranicza widoczność, a więc zagraża bezpieczeństwu pieszych.

Często kierowcy tak parkują auta, że brakuje miejsca dla pieszych na chodnikachCzęsto kierowcy tak parkują auta, że brakuje miejsca dla pieszych na chodnikach Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta

Przestrzeganie przepisów o parkowanie należy do straży miejskiej. Powszechne wrażenie we Wrocławiu jest takie, że SM nie radzi sobie z tym problemem, a chodniki zbyt często zamieniają się w nielegalne parkingi.

Straż miejska zapewnia, że próbuje sobie poradzić z tą sytuacją.

- Od początku roku tylko w strefie płatnego parkowania A i B strażnicy nałożyli na osoby nieprzestrzegające przepisów drogowych 2400 mandatów, w związku z ujawnionym wykroczeniem wszczęto 328 postępowań, odholowano na lawecie 584 pojazdy. Oczywiście problem występuje cały czas, ale będziemy dążyć do jego stałego ograniczania - zapewnia Waldemar Forysiak, rzecznik wrocławskiej straży miejskiej.

To nadal zbyt mało w stosunku do potrzeb. - 2400 mandatów w całym roku na osiem miesięcy to naprawdę niewiele, bo tylko dziesięć dziennie, biorąc pod uwagę skalę problemu. W strefie płatnego parkowania 40 proc. pojazdów parkuje niezgodnie z przepisami - odpowiada Andrzej Padniewski, koordynator projektu "Pieszy Wrocław" z Akcji Miasto.

Sytuacja pieszych może poprawić się w ramach wprowadzania strefy płatnego parkowania. Przy okazji wyznaczania płatnych miejsc ma być uporządkowane parkowanie, a w niektórych miejscach - przeniesione z chodników na jezdnię.

Wprowadzenie takiej strefy planowane jest m.in. na Przedmieściu Świdnickim w okolicach ul. Tęczowej, na Ołbinie w okolicach ul. Bujwida i Liskego, na Przedmieściu Oławskim przy ul. Komuny Paryskiej czy ul. Hercena, a także na Nadodrzu w okolicach ul. Trzebnickiej i ul. Jedności Narodowej. Co istotne, mieszkańcy będą parkować w oparciu o tanie abonamenty w wysokości 100 zł rocznie.

Budżet obywatelski dla pieszych

Również wrocławianie uważają, że jest za mało inwestycji w bezpieczeństwo pieszych. W tegorocznej edycji Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego szereg pomysłów dotyczy spraw tak podstawowych, jak remonty czy budowy brakujących chodników.

Projekt numer 7 dotyczy remontu chodników na osiedlach: Nadodrze, Ołbin czy Kleczków. Chodzi m.in. o remont ul. Słowiańskiej, ul. Jagiellończyka, ul. bp. Tomasza Pierwszego, ul. Rydygiera, ul. Orzeszkowej, ul. Rychtalskiej czy ul. Jedności Narodowej.

Projekt z numerem 47 dotyczy zaś remontu ul. Bolkowskiej na Szczepinie i budowy tam chodnika wraz z drogą rowerową. Jak przekonuje autorka Paulina Pacholska, "zamiast chodnika mamy wydeptaną ścieżkę pełną kamieni, a całość jest całkowicie nieoświetlona, co może stanowić realne zagrożenie dla osób, które się tamtędy przemieszczają".

Zgłoszenie nr 78 dotyczy budowy chodnika przy ul. Malinowskiego na Jagodnie, a nr 103 - budowy chodnika z parku Klecińskiego do ul. Francuskiej, wzdłuż nowo powstałej ścieżki rowerowej.

Autorzy projektu nr 112 chcieliby zaś przejścia dla pieszych i przejazdu dla rowerów przy moście Uniwersyteckim, w okolicach ul. Strażniczej.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.