Śląsk Wrocław - Legia Warszawa. Mecz był ciekawy tylko w ostatnim kwadransie. Wówczas w kontrowersyjnej sytuacji Śląsk zdobył zwycięskiego gola, co wywołało wściekłość i ogromne protesty piłkarzy Legii.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Nie zastanawiamy się, w jakim składzie zagra Legia. Po prostu chcę, aby Śląsk zagrał dobry mecz i powalczył o zwycięstwo - podkreślał przed pojedynkiem z Legią trener wrocławian Jacek Magiera.

Śląsk Wrocław - Legia Warszawa. Bez sytuacji bramkowych

Od początku widać było, że Śląsk z mocnym rywalem nie zamierza prowadzić zbyt otwartej gry, iść na bezpośrednią wymianę ciosów. Z tego względu miejscowi uważnie grali w defensywie i zagęścili środkową strefę boiska. W ofensywie Śląsk czekał na wyprowadzenie kontry i nie stwarzał zbyt wielu okazji strzeleckich. Raz z dystansu uderzył Exposito, ale Boruc nie miał większych problemów z wyłapaniem piłki. W innej akcji po świetnym dograniu piłka trafiła do Picha, jednak Słowak, zamiast strzelać, wycofał piłkę do Lewkota, którego uderzenie zostało zablokowane.

Legia przeważała, rozgrywając ataki pozycyjne częściej była przy piłce. Ale niewiele wynikało z faktu optycznej przewagi, z tego, że gra głównie prowadzona była na połowie gospodarzy. Legii brakowało przede wszystkim zdecydowania pod bramką Śląska oraz strzałów.

Do przerwy wielkich emocji na boisku nie było. Natomiast zaskakująco duża nerwowość panowała na ławce rezerwowych Legii, skąd krytycznie oceniano pewne decyzje sędziego Bartosza Frankowskiego. Arbiter uspokajał siedzące tam osoby, aż w końcu na trybuny odesłał trenera gości Czesława Michniewicza.

Śląsk - Legia 1:0
Śląsk - Legia 1:0  Fot. Materiały prasowe Legii

Śląsk Wrocław - Legia Warszawa. Kontrowersyjna końcówka pojedynku

Trener Śląska Jacek Magiera starał się nieco wzmocnić siłę ofensywną zespołu i wprowadzał nowych zawodników - w końcówce I połowy za Lewkota pojawił się Makowski, a potem m.in. Praszelik - jednak znacząco nie wpłynęło to na obraz gry. W tym fragmencie spotkania wrocławianie oddali tylko jeden, bardzo niecelny strzał (Pawłowski). Legia nadal częściej była w posiadaniu piłki i po godzinie gry mogła strzelić gola. Wówczas mocnym uderzeniem głową popisał się Pekhart, ale fantastycznie interweniował Szromnik, który zdołał wybić piłkę.

Końcówka meczu była znacznie ciekawsza i dramatyczna. W 78. minucie Śląsk powinien prowadzić - Wieteska fatalnie stracił piłkę i po kontrze w doskonałej sytuacji znalazł się Pawłowski, ale po jego strzale z ostrego kąta piłka przeszła tuż obok słupka. Kilkadziesiąt sekund później Pekhart z Legii miał jeszcze lepszą okazję, jednak spudłował. A w odpowiedzi po potężnym uderzeniu Exposito piłka po rękach Boruca odbiła się od poprzeczki. 

Na sześć minut przed końcem pojedynku doszło do kluczowej sytuacji, która wywołała wielkie kontrowersje. Piłkę otrzymał Hiszpan Victor Garcia, a sędzia asystent Marcin Boniek podniósł chorągiewkę, wskazując pozycję spaloną zawodnika wrocławian - ale chwilę potem opuścił ją i nakazał grać dalej. Zawodnicy Legii stanęli, a Garcia wykorzystał to, łatwo wbiegł w pole karne i, uderzając między nogami Boruca, pewnie posłał piłkę do siatki.

Gol wywołał euforię miejscowych i protesty gości, którzy mieli wielkie pretensje do arbitra. Sędzia główny Bartosz Frankowski uznał jednak bramkę, tłumacząc zawodnikom Legii, że grę na boisku przerywa nie podniesiona chorągiewka asystenta, ale gwizdek arbitra głównego. A on gwizdka nie użył. Poza tym Garcia ze Śląska nie był na pozycji spalonej, gdyż piłkę do niego zagrał zawodnik Legii. Sędzia Boniek najpierw popełnił błąd, jednak szybko się poprawił i opuścił chorągiewkę.

Legioniści długo nie mogli pogodzić się z tą decyzją, kłócili się z Bartoszem Frankowski, machali na niego rękami - w efekcie sędzia ukarał kilku zawodników żółtymi kartkami.

Legia rzuciła się do ofensywy i w piątej minucie doliczonego czasu gry mogła wyszarpać remis, ale po strzale Muciego kolejny raz świetnie interweniował Szromnik, który skierował piłkę na słupek. Ostatecznie Śląsk wygrał z Legią 1:0 i było to pierwsze zwycięstwo wrocławian w tym sezonie na własnym stadionie. A Legia na pięć ligowych meczów przegrała aż trzy. 

Po tym meczu Śląsk awansował na pozycję wicelidera, a Legia jest na 15. miejscu w tabeli. 

Śląsk Wrocław - Legia Warszawa 1:0 (0:0)

Bramka: 1:0 - Garcia (84).

Śląsk: Szromnik - Bejger (58. Verdasca), Golla, Tamas - Garcia, Lewkot (41. Makowski), Mączyński, Schwarz (58. Praszelik), Pawłowski, Pich - Exposito.

Legia: Boruc - Jędrzejczyk, Wieteska, Nawrocki, Ribeiro (86. Hanna) - Martins, Slisz (67, Charatin), Skibicki (46. Kastrati), Luquinhas (73. Muci), Lopes (46. Emreli) - Pekhart.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    To oni Piłkarskiego Pokera nie oglądali? Już wtedy sędzia Laguna na pytanie, kiedy jest spalony odpowiadał, że spalony to jest wtedy, kiedy gwizdnie sędzia:-)
    już oceniałe(a)ś
    1
    1