Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Około 30 osób manifestowało w środę, 18 sierpnia, na wrocławskim Rynku "w obronie afgańskich sojuszników" i uchodźców na granicy z Białorusią. Manifestację zorganizowały Młodzi Razem, Strajk Kobiet Wrocław, KOD Wrocław, Lewica Razem, Zieloni, Razem Wrocław i Ostra Zieleń. 

- Polski rząd nie umiał ewakuować ludzi, którzy współpracowali z naszym kontyngentem na miejscu. Nie umiał ewakuować ich rodzin - mówił Filip Chudy z Lewicy Razem. Podkreślał, że to hańba, i dodawał, że w Usnarzu Górnym rząd teraz "rozstawił zasieki", by nie wpuścić imigrantów.

- Widzimy, jak wraca PiS-owska retoryka i straszenie ludźmi, których z domów wyganiają głód i wojna. Powinniśmy tych ludzi przyjąć, być odpowiedzialnym państwem - mówił.

- Jesteśmy tu po to, żeby jasno pokazać, że nie chcemy obserwować sytuacji w Afganistanie i na polsko-białoruskiej granicy tylko na smartfonach telefonów i w telewizorach. Chcemy zaapelować do polskiego rządu i do samorządowców, by podjęli działania. Chcemy pokazać, że nie pozostajemy obojętni na to, co dzieje się w Afganistanie. Wiem, że padają argumenty, że nie wszystko w Polsce jest idealne, a wielkie tragedie odbywają się w wielu miejscach na świecie. Ale to, co dzieje się teraz w Afganistanie, jest czymś, w czym możemy pomóc choć odrobinkę. Będąc tutaj, możemy jasno domagać się od polskiego rządu wsparcia dla Afganek i Afgańczyków, dla których rządy talibów równają się po prostu śmierci - mówiła Małgorzata Tracz.

Apelowała, abyśmy jako Polska wykazali się empatią. Przypomniała, że już wcześniej w 2015 r. Polska nie chciała przyjmować imigrantów. - Jaka jest wasza polityka migracyjna? Czy w momencie tego konfliktu w Afganistanie zmienicie swoje podejście, czy wykażecie się słynną polską gościnnością? - pytała rząd.

Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta

Zaapelowała, by samorządowcy - w tym prezydent Wrocławia - poszli za przykładem prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego, który poinformował, że Sopot przyjmie rodziny uchodźcze. - Mam szczerą nadzieję, ze tą samą drogą pójdą inni samorządowcy w Polsce. W tym prezydent Wrocławia Jacek Sutryk, bo Wrocław jest przecież miastem spotkań, miastem o trudnej historii i pamiętając o niej, powinniśmy wspierać osoby, które teraz jej potrzebują.

Poinformowała też, że w czwartek od godz. 12 do 20 będzie można do jej biura przy Rynku 5 przynieść rzeczy, które mogłyby przydać się osobom koczującym na granicy polsko-białoruskiej. - Będziemy zbierać artykuły pierwszej potrzeby, ciepłe ubrania, suchy prowiant, środki czystości, śpiwory, koce - wymieniała. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.