Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

7 lipca w górach Pamiru w Azji zginął Piotr Bernhard. Jak wspominają jego przyjaciele, był dobrym kolegą, świetnym partnerem wypraw jaskiniowych i wspinaczkowych, zapalonym biegaczem, kajakarzem, rowerzystą górskim i sportowcem.

"Zginął, robiąc to, co kochał, w miejscu, które kochał – w górach. Wiele razy podczas wspólnych akcji rozmawialiśmy o znamiennych słowach Wawrzyńca Żuławskiego: Nie zostawia się partnera w górach, choćby był nawet bryłą lodu" – piszą przyjaciele i proszą o pomoc w sfinansowaniu transportu ciała pana Piotra do Wrocławia. 

Według wstępnego rozpoznania koszt sprowadzenia wrocławianina z miejscowości Osz w Kirgistanie u podnóża Pamiru powinien zamknąć się w kwocie 30 tys. zł. Pomóc można poprzez zbiórkę na stronie "Sprowadźmy Piotra do Wrocławia" w portalu zrzutka.pl.

Jeżeli koszty transportu będą niższe, to pozostała zebrana kwota ma być przekazana na Fundusz Berbeki. Został on powołany w celu niesienia pomocy członkom klubów zrzeszonych w Polskim Związku Alpinizmu, którzy stali się ofiarami wypadków wspinaczkowych i górskich, lub ich rodzinom. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.