Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Lokomotywownia w Jaworzynie Śląskiej działała do 1991 r. Później, w latach 90., funkcjonował tu skansen kolejowy PKP. Tworzył go Zbigniew Gryzgot, pracujący w Jaworzynie Śl. od lat 60. m.in. jako maszynista parowozów, a później kierownik oddziału napraw lokomotyw.

– Byli tacy, którzy mówili: po co trzymać ten złom, sprzedać, będą pieniądze. Skansen jednak powstał. Miałem tu wtedy 10 czynnych parowozów – opowiada pan Zbigniew.

Wnętrze parowozowniWnętrze parowozowni fot. Sławek Szymański

Dodajmy, że w ostatniej dekadzie XX w. lokomotywy parowe – oczywiście nie te ze skansenu – jeszcze jeździły po Dolnym Śląsku w regularnym ruchu. Ostatni kurs takiego pociągu na trasie Wrocław–Jaworzyna Śl. przez Sobótkę miał miejsce w 1998 r. To był oficjalny koniec trakcji parowej, ostatni parowóz wygaszono.

Muzeum zamiast skansenu

PKP straciły też zainteresowanie skansenem, choć dopiero wtedy tak naprawdę zaczął być potrzebny. W 2003 r. teren został opuszczony, a wiele parowozów i wagonów PKP przeniosły w inne miejsca. Pan Zbigniew do dziś bardzo nad tym boleje i wspomina każdy parowóz, a nawet wagon, które stąd wówczas zabrano. W lipcu 2004 r. obiekt przejęła Fundacja Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego Śląska i krok po kroku zaczęła tworzyć muzeum.

– Wielu odwiedzających do dziś wspomina podróże wagonami typu bonanza przez Sobótkę. Tworząc muzeum, mieliśmy o tyle ułatwione zadanie, że Dolnoślązacy kojarzą Jaworzynę z koleją – mówi Katarzyna Szczerbińska-Tercjak, dyrektor Muzeum Kolejnictwa na Śląsku.

Dodaje, że wyzwaniem było ściągnięcie obiektów, zwłaszcza starych lokomotyw. – Na przykład jeden z parowozów sprowadziliśmy z Ełku. Transport drogowy kosztował 150 tys. zł. Jechał do nas tydzień. Sam parowóz kosztował dwa razy mniej, był w cenie złomu.

Zbigniew Gryzgot, dziś kustosz muzeum, sprowadził parowóz spod Radomia. Maszyna była częściowo sprawna: wytwarzała parę technologiczną dla miejscowych zakładów przetwórczych. Trzeba było za nią dać 180 ton złomu. Lokomotywa przyjechała do Jaworzyny Śl. o własnych siłach, choć trwało to kilka dni i nie obyło się bez wypadnięcia z torów.

W 2015 r. muzeum wyremontowało i uruchomiło swój pierwszy parowóz dla przewozów turystycznych (TKt48-18). Zebrało się też grono maszynistów do jego obsługi: część to starzy wyjadacze, pamiętający dawne czasy, a część młodzi pasjonaci.

– Był taki moment, że mieliśmy najstarszego i najmłodszego maszynistę w Polsce. Ten drugi na co dzień jeździł pendolino, a na weekend przyjeżdżał do nas się wybrudzić – śmieje się Katarzyna Szczerbińska-Tercjak.

Przez 5 lat przewieźli łącznie 160 tys. turystów na różnych trasach po Dolnym Śląsku. W tym roku fundacja ma w planach remont parowozu. Na bocznicy kolejowej, która znajduje się na terenie muzeum w Jaworzynie Śl., można przejechać się miniskładem prowadzonym przez zabytkową lokomotywę spalinową. Ta atrakcja jest gwarantowana w każdą sobotę i niedzielę. W tygodniu lokomotywa jest uruchamiana dla grup.

Muzeum Kolejnictwa w JaworzynieMuzeum Kolejnictwa w Jaworzynie fot. Materiały prasowe Muzeum Kolejnictwa w Jaworzynie

Czynne zawsze ciekawsze

Tuż po wejściu na teren muzeum widać wachlarz parowozów stojących przed halą parowozowni. Następne zgromadzone są w środku, a także na torach pod gołym niebem (muzeum zajmuje łącznie ponad 2,5 ha). To lokomotywy z różnych dekad, produkcji niemieckiej, polskiej lub amerykańskiej. Uwagę od razu zwraca też obrotnica, czyli urządzenie służącego do zmiany kierunku jazdy lokomotywy.

W muzeum zobaczymy również elementy infrastruktury niezbędnej do obsługi trakcji parowej. To m.in. żuraw węglowy, piaskownia, olejarnia, żuraw wodny czy kanał oczystkowy.

– Najciekawsze zawsze jest to, co jest czynne. Oprócz przejazdów bocznicą kolejową mamy działającą obrotnicę, warsztat, walce parowe, a nawet drezyny inspekcyjne z nadwoziem samochodu Warszawa, swego rodzaju limuzyny szynowe dla dyrekcji kolei – wymienia Katarzyna Szczerbińska-Tercjak.

Do kabin niektórych parowozów można wejść i z bardzo bliska przyjrzeć się różnym detalom. Można też zobaczyć i wejść do wagonów typu bonanza. Zostały pieczołowicie wyremontowane: z drewnianymi ławkami lub w wersji luksusowej. Produkcja: wrocławskie zakłady Linke-Hofmann, czyli późniejszy Pafawag.

W kolekcji znajdują się też inne wagony osobowe, towarowe, pocztowe i bagażowe, wagon salonowy, letni, sypialny, a nawet improwizowany wagon pancerny. Do niego też można wsiąść – w środku wszystko wygląda tak, jakby załoga za chwilę miała wrócić.

W muzeum odtworzono pomieszczenia biurowe parowozowni z wyposażeniem z różnych epok, w tym z początków XX w. i z lat 70. Można też zobaczyć, jak wyglądały: ambulatorium kolejowe, kasa parowozowni albo dawne bilety kolejowe.

Jest też ciekawa makieta kolejowa, zbudowana na przełomie lat 70. i 80. XX w. Wyposażono ją w urządzenia prawdziwej nastawni. Uczniowie szkoły kolejowej w Jaworzynie Śl. poznawali tu tajniki kierowania ruchem.

W Jaworzynie są również eksponaty związane z przemysłem dolnośląskim, choć niekoniecznie z koleją. To np. komputer Odra 1305, z którego korzystano kiedyś w Hutmenie, albo zespół maszyn i urządzeń z Zakładów Wyrobów Papierniczych w Strzegomiu.

Remontują i rewitalizują

Muzeum ma plany rozwoju. Remontuje właśnie parowozownię w Dzierżoniowie. Dach jest już gotowy. To, jak mówią w fundacji, dzieło w trakcie tworzenia. Docelowo prezentowane tam będą nowsze obiekty: od okresu drugiej wojny światowej.

Stare bilety kolejoweStare bilety kolejowe fot. Sławek Szymański

Zrewitalizowane będą też trzy unikatowe obiekty przy dworcu w Jaworzynie Śl.: zabytkowa lokomotywownia, wieża ciśnień oraz wagonownia. Dodatkowo odbudowana zostanie zapadnia kolejowa. Wszystko w ramach projektu „Zabytki przemysłowe pogranicza otwierają swoje podwoje dla zwiedzających”, który Fundacja Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego Śląska realizuje wspólnie z Muzeum starých stroju a technologií w czeskim Žamberku. Zakończenie prac jest planowane na koniec 2022 roku.

Muzeum Kolejnictwa w Jaworzynie Śl. jest jednym z 26 punktów na Dolnośląskim Szlaku Zabytków Techniki. Znajdują się na nim jeszcze dwa inne obiekty związane z historią kolei w regionie: Krośnicka Kolej Wąskotorowa (w Dolinie Baryczy) oraz most kolejowy nad Jeziorem Pilchowickim (którego na szczęście nie wysadzi Tom Cruise).

Szlak jest wspólnym przedsięwzięciem Fundacji Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego Śląska oraz Dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego.

Koleją do Muzeum Kolejnictwa

Od maja do września muzeum jest otwarte codziennie w godz. 10-18. Znajduje się tuż przy dworcu, spacer zajmie kilka minut. Przez Jaworzynę Śl. przejeżdżają pociągi z Wrocławia w kierunku Wałbrzycha i Jeleniej Góry oraz Świdnicy, Dzierżoniowa i Bielawy. W soboty i niedziele do dyspozycji jest więc blisko 20 połączeń Kolei Dolnośląskich dziennie.

Najszybszym pociągiem KD (sprinter) dojedziemy tu z Wrocławia w 34 minuty. Pozostałe jadą kilka lub kilkanaście minut dłużej. Kto chce zameldować się w muzeum wcześnie, może wybrać pociąg o 9.45 (z Dworca Głównego). Zgodnie z rozkładem na miejscu będzie o 10.34. Następne pociągi odjeżdżają o godz. 11.12, 11.56 albo 13.12, a więc możliwości zaplanowania dnia jest sporo. Bilet w jedną stronę z Wrocławia do Jaworzyny Śl. kosztuje 14,5 zł (cena normalna). Z Legnicy pociąg jedzie tu ok. 1 godziny (cena biletu: 12,9 zł), a np. z Wałbrzycha Centrum ok. 25 minut (8,3 zł).

KD mają też oferty specjalne. Każdy może kupić bilet „Weekend z KD”. Jest ważny od godz. 18 w piątek do godziny 6 w poniedziałek (w długie weekendy też działa). Z takim biletem można jeździć do woli. Cena: 49 zł (ale ulg tu nie ma).

Jest też oferta „Senior 60+”. Każdy, kto ukończył 60 lat, może kupić bilet o 25 proc. taniej niż w taryfie podstawowej. Wystarczy mieć tylko dokument poświadczający tożsamość i wiek. Dzieci do 4 lat podróżują za darmo.

Rozkład jazdy w muzeum

Ile czasu trzeba sobie zarezerwować na wizytę w muzeum? Wejście z przewodnikiem trwa 1 godzinę (naprawdę warto), a 30 minut przejazd po bocznicy. Można też wziąć udział w grze terenowej na terenie muzeum dla całych rodzin, a zjeść w wagonie Wars. Odpoczniemy na kolejowej plaży połączonej z placem zabaw. W sumie w muzeum można spędzić co najmniej 3–4 godziny. Pasjonaci i osoby, które połkną kolejowego bakcyla, z pewnością zostaną dłużej.

Bilet normalny do muzeum kosztuje 28 zł, ulgowy 19 zł, dla seniorów 23 zł, a bilet rodzinny (2 + 2) 85 zł. Przejazd zabytkową lokomotywą spalinową po muzealnej bocznicy kosztuje 15 zł od osoby.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.