Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dekoracje ornamentalne, malarstwo iluzjonistyczne, sceny rodzajowe i religijne – to tematyka dusznickich polichromii z młyna papierniczego w Dusznikach-Zdroju. Zaczęły powstawać na początku XVII w., ukończono je w latach 70. XVIII w. Autorem części malowideł jest Caspar Rathsmann, twórcy pozostałych obrazów nie są znani.  

Pokoje, w których je odnaleziono, kiedyś pełniły funkcję reprezentacyjną. Każdy z nich ma ok. 20 m kw. Malowidła pokrywające stropy i ściany miały nadawać wnętrzom wytworny charakter. Malowidła w dusznickiej papierni są unikatem – żaden inny młyn papierniczy z blisko 30 zachowanych w Europie nie ma tak bogatej dekoracji malarskiej. 

Kłopotliwe dzieła sprzed wieków 

Po wojnie polichromie odkryto w 1969 r. podczas adaptowania młyna na muzeum. Ścienne malowidła znaleziono w pomieszczeniach na pierwszej kondygnacji poddasza, były pokryte grubą warstwą pobiały i tynkiem.

– Okazały się sporym problemem dla ówczesnych decydentów – mówi Karolina Dyjas z Muzeum Papiernictwa. – Konserwator zdecydował, że mają być odsłonięte i odrestaurowane, ale brakowało pieniędzy na renowację. Z drugiej strony nie wypadało ich tak po prostu zamalować. Nikt nie chciał podjąć konkretnej decyzji i odkładano to w czasie.  

Właściwa konserwacja malowideł została przeprowadzona 20 lat później. Polichromie udostępniono zwiedzającym dopiero w 1988 r. Jednak wiedza na ich temat była wtedy dość mała: zidentyfikowano tylko jedno z ujęć jako biblijną scenę kuszenia Józefa przez żonę Putyfara.  

Polichromie z Muzeum Papiernictwa w Dusznikach ZdrojuPolichromie z Muzeum Papiernictwa w Dusznikach Zdroju Mat. muzeum

W ostatnich latach przeprowadzono kompleksowe badania malowideł, co pozwoliło umiejscowić w czasie powstawanie dzieła, ustalić autora dekoracji w jednej sali i odczytać przekaz większości scen. Nazwano też poszczególne pomieszczenia: południowo-zachodnie z motywami roślinnymi i wyobrażeniem kopuły – Salą pod Kopułą, a północno-zachodnie ze wspomnianą sceną – Salą Józefa. 

Ambicje królewskiego papiernika 

Sala Józefa ma strop ozdobiony motywem roślinnym, dominują kolory błękitny, oliwkowy, pomarańczowy i czerwony. Na najdłuższej ścianie mamy galerię kolumnową z dwoma pawilonami parkowymi nakrytymi kopułką oraz schody z kamienną balustradą i sześć osób. Prawa część ściany to fragment wnętrza, w którym specjalnie ułożona posadzka potęguje iluzję trójwymiarowości. 

Ściana wschodnia ma po lewej stronie fragment krajobrazu z drogą wiodącą do bramy. Po prawej stronie mamy komnatę z centralnie umiejscowionym portretem, pruskim orłem i mężczyzną ze skrzyżowanymi rękoma. Ściana zachodnia to m.in. kolumny między oknami i wysokie cokoły. 

Najważniejsze ikonograficznie przedstawienie to scena religijna wpisana w architektoniczną niszę. Siedząca na łożu kobieta wyciąga rękę w kierunku mężczyzny. To wizja starotestamentowej opowieści z Księgi Rodzaju o kuszeniu Józefa przez żonę Putyfara. 

Za fundatora malowideł uważa się Josepha Ossendorfa, zarządzającego młynem w latach 1772–1779. Nie tylko był imiennikiem uwiecznionego tam biblijnego Józefa, ale też w 1772 r. od króla pruskiego Fryderyka II Wielkiego otrzymał tytuł królewskiego nadwornego papiernika i ten awans mógł go skłonić do zamówienia reprezentacyjnych portretów i polichromii u lokalnego malarza Caspara Rathsmanna. 

Najstarsza polichromia i strop wewnętrzny 

W centralnej części stropu mamy iluzjonistyczne wnętrze czaszy kopuły z latarnią. Dookoła wije się ornament roślinny. Za najstarszą część polichromii uważana jest ta zajmująca znaczną część ściany północnej, z wejściem do sali. Proste obramowanie, rośliny, owoce, kwiaty, symetria – tym charakteryzuje się ten fragment sali. 

Polichromie z Muzeum Papiernictwa w Dusznikach ZdrojuPolichromie z Muzeum Papiernictwa w Dusznikach Zdroju Mat. muzeum

W ścianie zachodniej znajdują się dwa okna z dekoracją ornamentalną i malowidłami między nimi. Ornamenty są tu charakterystyczne dla późnej fazy śląskiego baroku, kolorystyką nawiązują do bogatych wnętrz pałacowych. 

W tej sali, pod kopułą, w 2009 r. odkryto malowany strop wewnętrzny. Jest ponad widocznym deskowaniem z późnobarokową dekoracją malarską. Te nieprzebadane polichromie są datowane na drugą połowę XVII w.  

Polichromie gotowe dla zwiedzających 

Ostatnią konserwację malowideł przeprowadzono w latach 2019–2020. Stały się ważnym atutem w staraniach dusznickiej papierni o wpis na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jednak na razie przez pandemię koronawirusa nie można ich podziwiać.

– Jesteśmy gotowi, aby je pokazać od razu, gdy zostaną zniesione obostrzenia i otworzymy się dla zwiedzających. Miejmy nadzieję, że już w maju będzie to możliwe – mówi Karolina Dyjas. – Przygotowaliśmy naprawdę bardzo atrakcyjną formę prezentacji. Każda scena będzie osobno podświetlana, a zsynchronizowany z tym lektor po kolei opowie nam o tym, co widzimy i na co zwrócić uwagę na danym fragmencie polichromii. Myślę, że najciekawsze dla zwiedzających będą sceny figuralne, czyli te, gdzie są pokazane postacie. 

Opowieści lektora przygotowano w językach polskim, niemieckim, angielskim i czeskim. Po zwiedzeniu obu pomieszczeń z polichromiami publiczność zostanie skierowana do kolejnej sali, gdzie zaprezentowany będzie krótki film o dusznickiej papierni. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.