Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tadeusz Różewicz urodził się w 1921 roku w Radomsku, był poetą, prozaikiem, dramatopisarzem, scenarzystą filmowym, satyrykiem i tłumaczem poezji węgierskiej. W 1999 roku został uhonorowany Nagrodą Literacką im. Władysława Reymonta, w 2000 roku otrzymał Nagrodę Literacką „Nike” za tom poetycki „Matka odchodzi”.

Osiem lat później został pierwszym laureatem Nagrody Poetyckiej Silesius za całokształt twórczości. Był odznaczony m.in. Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Armii Krajowej i Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Jego dzieła przetłumaczono na 49 języków. W 1994 roku artyście nadano tytuł Honorowego Obywatela Wrocławia.

Tadeusz RóżewiczTadeusz Różewicz Fot. Łukasz Giza / AG

Poeta zmarł 24 kwietnia 2014 roku w stolicy Dolnego Śląska, gdzie mieszkał i tworzył od 1968 roku. W lutym tego roku na sesji Rady Miejskiej podjęto uchwałę o nadaniu Miejskiej Bibliotece Publicznej we Wrocławiu imienia Tadeusza Różewicza.

W listopadzie 2020 roku Sejm przyjął uchwałę o ustanowieniu 2021 Rokiem Tadeusza Różewicza. W uchwale napisano: „Filozoficzna i egzystencjalna głębia obecna w twórczości Różewicza ma charakter uniwersalny, dzięki czemu nie tylko trafia do odbiorców z całego świata, ale jeszcze długo będzie oddziaływać na współczesną literaturę polską”.

Obchody Roku Różewiczowskiego we Wrocławiu organizuje Teatr Polski. Jubileusz poety w 2021 rok jest związany ze stuleciem urodzin artysty.

Rozmowa z Janem Szurmiejem, dyrektorem artystycznym Teatru Polskiego

Rafał Zieliński: Rok Różewiczowski właściwie już zainaugurowaliście 13 marca premierą "Białego małżeństwa" w inscenizacji Martyny Łyko.

Rok Różewiczowski został zainaugurowany 13 marca premierą 'Białego małżeństwa' w inscenizacji Martyny ŁykoRok Różewiczowski został zainaugurowany 13 marca premierą 'Białego małżeństwa' w inscenizacji Martyny Łyko Fot. Klaudyna Schubert

Jan Szurmiej: Tak, sobotnia odsłona spektaklu była pokazywana w sieci, a niedzielna grana na scenie z publicznością. Zaczęliśmy od twórczyni młodego pokolenia. Mając w domyśle hasło "Tadeusz Różewicz", staram się nie narzucać reżyserom tytułów, licząc, że wybiorą sobie właściwy, idąc za głosem serca. No, i pani Martyna wytypowała "Białe małżeństwo".

To jeden z pięciu spektakli, jakie planujecie zrealizować i pokazać w ramach tego cyklu. Co jeszcze zobaczymy?

Będą m.in. sztuki, które nie do końca mają formą teatralną. To choćby zaplanowany na wrzesień spektakl poetycko-baletowy, który stworzy pani Bożena Klimczak, dziekan wrocławskiej filii Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowiej i lider, choreograf i reżyser stworzonego przez siebie Wrocławskiego Teatru Tańca. Skupi się w im na twórczości wszystkich trzech braci Różewiczów, bo przecież każdy z nich coś pisał.  W tej sztuce wystąpi również zespół Dagadana, bo mają w repertuarze Różewiczowskie rzeczy, które byśmy chcieli wykorzystać w spektaklu. Są folkowi, ale nie uciekają od eksperymentów muzycznych. 

Ale to będzie tylko pierwsza część przedstawienia. Potrwa trochę ponad godzinę i następnie autobusem, który nazwiemy "Tadeusz Różewicz", widzowie przejadą ze sceny w Teatrze Świebodzkim do Teatru Kameralnego, gdzie pokażemy "Śmiesznego staruszka". Nie będę jeszcze ujawniał nazwiska reżysera tej sztuki, ale stawiam na osobę młodą, dobrze się zapowiadającą. 

Jan SzumiejJan Szumiej Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Znany jest już tytuł spektaklu?

Pani reżyser jeszcze się nad tym zastanawia.

Na kolejny spektakl staramy się o dodatkowe fundusze, bo chcielibyśmy zaprosić znanego już z naszej sceny norweskiego reżysera Rolfa Alme. Wystawiał u nas "Acid Snow (Będzie jeszcze zimniej)", teraz planujemy mu powierzyć słynną "Kartotekę”. Jeśli wszystko się uda, to zobaczymy ją w sierpniu.

Kolejny zaproszony reżyser to Grzegorz Bral, dyrektor Teatru Pieśń Kozła, wcześniej dyrektor teatru Studio. Zobaczymy premierowo jego spektakl "Stara kobieta wysiaduje". 9 października, czyli dokładnie w dniu urodzin Różewicza.

W listopadzie chcę zrobić teatralno-muzyczny spektakl na bazie poematów i wierszy Tadeusza Różewicza. Zamierzam rozdać poematy znanym kompozytorom, czyli mistrzom muzyki filmowej, teatralnej oraz młodym, obiecującym twórcom, żeby napisali do nich muzykę. To się będzie działo na scenie kameralnej i ma być swoistym preludium do wielkiego koncertu, który odbędzie się w grudniu. 

W 2008 roku Tadeusz Różewicz dostał nagrodę Silesius za całokształt twórczościW 2008 roku Tadeusz Różewicz dostał nagrodę Silesius za całokształt twórczości Fot. Maciej Świerczyński

On z kolei będzie połączeniem zakończenia Roku Różewiczowskiego i jubileuszu powstania Teatru Polskiego we Wrocławiu, który obchodzi swoje 75-lecie. Wystąpią w nim aktorzy naszego teatru, osoby, które się z niego wywodzą, ale także zespół Raz Dwa Trzy.

Czyli co miesiąc można spodziewać się czegoś związanego z Różewiczem? 

Tak. Prócz tego chcemy pokazać spektakl, który już mamy w repertuarze, czyli "Leśni. Apokryf". Szukamy w tej chwili pieniędzy, żeby zaprezentować go w plenerze na przełomie maja i czerwca lub miesiąc później.

Słyszałem, że pani Marta Streker, która wyreżyserowała spektakl, marzyła o tym, żeby go pokazać poza teatrem. Postaramy się spełnić jej oczekiwania. Myślimy o parku Południowym. Negocjujemy obecnie ze sponsorami, bo to duże przedsięwzięcie. 

Planujecie jakieś dodatkowe działania wokół tych spektakli?

Co miesiąc na terenie teatru przewidujemy salon poetycki. Nasza aktorka Teresa Sawicka będzie zapraszać innych znanych aktorów do czytania i deklamowania wierszy Różewicza.

Zaplanowaliśmy wystawy okolicznościowe, happeningi uliczne wraz z wystawą, która stanie na trasie od Teatru Kameralnego do rynku. Planujemy konkurs recytatorski, namawiamy do zaangażowania się w nasze działanie szkoły teatralne, artystyczne i instytucje kultury. Chcemy nadać tej uroczystości wymiar nie tylko regionalny, ale i ogólnopolski. Jesteśmy w kontakcie z wybitnymi specjalistami, naukowcami z Europy, tłumaczami z Wiednia i Niemiec, którzy przyjadą tu na sympozjum. Będą wykłady i różne akcje dotykające wielu dziedzin kultury.

Kto układał program obchodów?

Pracowałem nad tym dosyć długo, zacząłem ponad rok temu, gdy weszliśmy w pandemię. Oczywiście powołałem kapitułę złożoną ze specjalistów. Zasiedli w niej profesor Janusz Degler, Jan Stolarczyk, który był osobistym sekretarzem Różewicz, zaprosiłem wnuczkę poety Julię Różewicz, która nam doradza.

Generalnie program wymyśliłem ja, ale potem dopieszczaliśmy go w szczegółach ze sztabem ludzi z teatru oraz spoza niego.

Był jakiś klucz doboru tych wydarzeń?

Dorobek Różewicza jest tak potężny, że gdybyśmy chcieli wszystko zaprezentować, to musielibyśmy otworzyć teatr im. Różewicza, grając tylko jego repertuar. Wybraliśmy te rzeczy, które są rozpoznawalne, a niekiedy budzą kontrowersje.

"Kartoteka" to po prostu spektakl światowy, tak jak "Białe małżeństwo". Z kolei "Śmieszny staruszek" to jednoaktówka, a eksperymentami będą na pewno spektakl poetycko-baletowy i teatralno-muzyczny z Raz Dwa Trzy. Pojawiają się różne gatunki, które mają swoje miejsce w teatrze.

Kiedyś powiedziałem, że teatr, który chciałbym prowadzić, musi mieć w sobie eklektyzm repertuarowy, czyli ofertę dla widza w szerszym tego słowa znaczeniu. Ale przez eklektyzm rozumiem też to, że taki teatr pozwala pracować zarówno twórcom młodym, jak i tym już uznanym. Tak samo myślę o obchodach Roku Różewiczowskiego: powinny być jak najbardziej eklektyczne, tak jak eklektyczny jest nasz teatr i twórczość Różewicza.

Wróciły obostrzenia, teatry są zamknięte. Gdyby ta sytuacja się przedłużała, jesteście w stanie przeprowadzić obchody Roku Różewiczowskiego online?

- Oczywiście, że tak. Już na początku pandemii, nie czekając na luzowanie obostrzeń, wiedzieliśmy, że trzeba będzie wejść ze sztuką do internetu. W związku z tym teatr pozyskał pieniądze na specjalistyczny sprzęt, czyli cztery kamery, aparaturę, która pozwala nam streamować i robić zapis spektakli, które potem możemy wypuszczać do sieci.

Jeżeli nie będziemy w stanie robić premier z publicznością, zamierzamy je udostępniać w streamingu. Wyszkoliliśmy pod tym kątem niektórych pracowników, poza tym mamy dwóch dżentelmenów po szkole filmowej, dla których kamery i kwestie związane z taką realizacją nie mają tajemnic. 

Zresztą mamy już ma na swoim koncie trzy streamingi. Zaczęliśmy jesienią od spektaklu familijnego Agaty Skowrońskiej, potem było moje przedstawienie, które zacząłem reżyserować, zanim zostałem dyrektorem, czyli "Zmierzch - świtem". No i teraz było wspomniane "Białe małżeństwo".

Czyli tak, czy inaczej zobaczymy te sztuki?

Jesteśmy przygotowani technicznie na każdą opcję, także internetową. Ale oczywiście brakuje nam kontaktu z publicznością. Myślę, że streaming pozostanie z nami na dłużej, ale nie zstąpi występu przed żywą widownią. Zresztą widzę, że publiczność pragnie wrócić do teatru, bo bilety na nasze spektakle wyprzedawały się do ostatniego miejsca.

Raz Dwa Trzy ma na koncie płyty z piosenkami z tekstami Agnieszki Osieckiej i Wojciecha Młynarskiego. Może mogliby do tego dorzucić album z Różewiczem?

Mamy taką nadzieję. Rozmawiam o tym z panem Adamem Nowakiem od lata zeszłego roku. Zgodził się na to wstępnie i zadecydujemy teraz, w jakim kierunku pójdziemy. Myślę, że zespół włączy się muzycznie w zaaranżowanie tych kompozycji i stworzymy rzecz przesyconą szlachetną poetyką, jaką reprezentuje Raz Dwa Trzy. Poza tym uważam, że z takich koncertów czy spektakli muzycznych powinny powstawać płyty. 

Czy te Różewiczowskie sztuki znajdą się potem w repertuarze teatru?

Taki mamy plan. Nawet będziemy mogli oglądać fragmenty tego przedstawienia z udziałem zespołu Raz Dwa Trzy. Po prostu spektakl ma się składać z dwóch części: bardziej teatralnej i muzycznej. Tę pierwszą potem przygotujemy w wersji na Scenę Kameralną.

Rok Różewiczowski finansowany jest ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, bo bez tego projekt byłby niemożliwy. Jest też bardzo dla nas ważny, ale ciągle pracujemy też nad innymi spektaklami, które pojawią w naszym repertuarze.

Za chwilę będzie to "Kaligula" w reżyserii Roberta Czechowskiego. Potem Jacek Bończyk i "Hasta La Vista", gorzka komedia francuska, która w maju pojawi się na Scenie Kameralnej. Jeżeli się uda, to zrobimy też pod koniec roku specjalny spektakl familijny nawiązujący do świąt Bożego Narodzenia i karnawału.

Więcej na stronie internetowej teatru

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.