Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rozbudowa układu drogowego jest potrzebna, ale nie sprawi, że w centrum będzie więcej miejsca dla samochodów. Raczej w centrum i na prowadzących do niego ulicach pojawi się jeszcze więcej samochodów. Dlatego na dłuższą metę receptą na transportowe problemy miasta i całej aglomeracji może być tylko rozwój komunikacji zbiorowej. Co zrobić, by była szybka, wygodna i łatwo dostępna, czyli atrakcyjna dla mieszkańców?

Budowa linii tramwajowej na Nowy DwórBudowa linii tramwajowej na Nowy Dwór Fot. Fot . Krzysztof Ćwik / Agencja Gazeta

Miasto ma strategię transportową. Jest zawarta we Wrocławskiej Polityce Mobilności, w Studium 2018 i Planie Zrównoważonej Mobilności Miejskiej. Jakie są jej kluczowe elementy?

Tramwaj jest najważniejszy

– Zakładamy, że podstawą we Wrocławiu jest tramwaj oraz wspomagająco autobus, z założeniem ich zintegrowania z koleją, która łączy miasto z obszarem metropolitalnym – mówi Monika Kozłowska-Święconek, dyrektor Biura Zrównoważonej Mobilności w Urzędzie Miejskim Wrocławia. – System transportu publicznego zbudowany jest na podstawie modelu, w którym zakłada się, że linie tramwajowe prowadzą do centrum miasta, nawet ze znacznie oddalonych osiedli mieszkaniowych o dużej liczbie mieszkańców.

Kozłowska-Święconek dodaje, że linie tramwajowe uzupełniane są promienisto-obwodowym układem kolejowym oraz systemem ulic obwodowych, po których wytyczono ważne trasy autobusowe: – Dla takiego układu transportu publicznego konieczne jest zapewnienie spójności na poziomie miejskim, aglomeracyjnym, regionalnym, krajowym i międzynarodowym oraz zintegrowanie transportu zbiorowego z systemem transportu rowerowego i samochodowego, czemu ma służyć stworzenie systemu parkingów P+R i B+R [Park and Ride dla aut i Bike and Ride dla rowerów – przyp. red.].

Prof. Agnieszka Tubis z Politechniki Wrocławskiej, specjalizująca się m.in. w doskonaleniu systemów transportu zbiorowego i rozwijaniu miast przyjaznych mieszkańcom, postawiłaby na spójną sieć tramwajowo-autobusową: – Włączanie obrzeży miasta w układ komunikacji szynowej jest zasadne, jednak najbardziej zakorkowane jest centrum. A tu rozbudowa sieci tramwajowej ma ograniczenia przestrzenne.

Jej zdaniem w centrum alternatywą mogłyby być autobusy zeroemisyjne, przy założeniu, że poruszałyby się po buspasach: – Wydzielony pas ruchu przekłada się na szybkość podróży, co jest atrakcyjne dla pasażerów. Natomiast głównym zadaniem kolei aglomeracyjnej powinno być dowożenie pasażerów z okolic Wrocławia.

MPK WrocławMPK Wrocław Fot . Krzysztof Ćwik / Agencja Gazeta

Dr inż. Emilia Skupień, specjalistka od inżynierii ruchu miejskiego z PWr, uważa, że w idealnej sytuacji powinna to być sieć niezależna od transportu indywidualnego, czyli albo metro, albo jakaś forma kolei nadziemnej: – Jednak realnie we Wrocławiu jestem zwolenniczką tramwajów. Autobusy powinny odgrywać rolę uzupełniającą. Popieram też priorytet dla komunikacji zbiorowej, chociaż nie chciałabym zmuszać fanów motoryzacji do korzystania z tramwajów czy autobusów, a raczej ich do tego zachęcać.

Czas na metro

Chyba każdy, kto miał okazję jeździć metrem, przyzna, że w dużym mieście nie ma szybszej i wygodniejszej formy transportu publicznego. Pierwsze przymiarki do tego tematu już we Wrocławiu były. Wykonano dwa opracowania dotyczące metra (pierwsze w 2013 r.), ale oba o charakterze wstępnym i studyjnym.

– Żadne z tych opracowań nie analizowało szczegółowo uwarunkowań środowiskowych, społeczno-gospodarczych czy też opłacalności inwestycji, biorąc pod uwagę koszty zarówno budowy, jak i późniejszej eksploatacji, i to w perspektywie nie kilku lat, tylko dekad – podkreśla dyrektor Biura Zrównoważonej Mobilności.

Obecnie w budżecie miasta nie przewidziano środków na kontynuację prac związanych z planowaniem metra. Jednak ten temat nadal rozpala wyobraźnię i emocje. Czy w przewidywalnej perspektywie metro w ogóle jest realnym rozwiązaniem dla Wrocławia?

– Jestem wielką zwolenniczką metra, ale pozostaje pytanie o koszty inwestycyjne. Na przykład krótka linia biegnąca przez centrum nie da efektu skali, a będzie kosztować bardzo dużo. Natomiast budowa większej sieci nie ma w tej chwili we Wrocławiu uzasadnienia. Nie osiągnęlibyśmy na razie ani odpowiedniego napełnienia, ani takich korzyści czasowych w poruszaniu po mieście, które przekonałyby do tak dużej inwestycji – mówi prof. Tubis.

Komunikacja. Kolej na aglomerację

Na budowę metra może przyjdzie jeszcze czas. Aktualnie miasto widzi większe szanse w wykorzystaniu wrocławskiego węzła kolejowego, czyli infrastruktury, która już jest do dyspozycji. Węzeł ma być integralnym elementem systemu transportu szynowego w aglomeracji.

– Uznajemy jego wysoką wartość, zdolności przewozowe oraz dobry rozkład przestrzenny infrastruktury w mieście. Dlatego też prezydent Wrocławia wraz z włodarzami gmin aglomeracji wrocławskiej oraz marszałkiem województwa podjęli inicjatywę na rzecz utworzenia Wrocławskiej Kolei Metropolitalnej (WKM). Będzie rozwijana przez samorządy każdego ze szczebli, które będą również wspólnie promować korzystanie z połączeń kolejowych wśród swoich mieszkańców – zapowiada Monika Kozłowska-Święconek.

Większość ankietowanych wrocławian deklaruje, że po pandemii wróci do komunikacji miejskiejWiększość ankietowanych wrocławian deklaruje, że po pandemii wróci do komunikacji miejskiej Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta

Jednym z priorytetów miasta jest takie łączenie kolei oraz miejskich środków transportu, żeby jak najbardziej ułatwiać przesiadki. Tak dzieje się w przypadku budowanej właśnie trasy tramwajowej

na Popowice – przy okazji tej inwestycji PKP budują nowy przystanek kolejowy Wrocław Szczepin. Duży węzeł przesiadkowy łączący tramwaje, autobusy i kolej ma też powstać przy ul. Rogowskiej na Nowym Dworze.

Jak zachęcić do transportu publicznego

Ta sprawa w miejskiej strategii odgrywa rolę pierwszoplanową.

– System transportowy traktujemy jako całość, w ramach której pomiędzy poszczególnymi gałęziami następuje synergia. Ale fundamentem dobrze funkcjonującego miasta jest stworzenie takich warunków, aby najbardziej atrakcyjne dla użytkowników było podróżowanie po mieście transportem publicznym – mówi Monika Kozłowska-Święconek. – Mniej istotne jest, czym te podróże będą realizowane – tramwajem czy autobusem. Ważniejsze jest osiągnięcie takiego standardu podróży, aby mieszkańcy korzystali z transportu zbiorowego nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że chcą.

Przyznaje, że potrzebna jest dobra oferta, by zachęcić wrocławian do podróżowania transportem publicznym: – Punktualna, bezpieczna, częsta, czysta i niskoemisyjna komunikacja miejska jest jednym z priorytetów działań zmierzających do tego, żeby w efekcie mniej osób podróżowało autami. Działania inwestycyjne rozłożone są na lata, ale równie ważne jak one są prace organizacyjne, usprawniające codzienne podróżowanie, szczególnie mieszkańcom osiedli położonych dalej od centrum.

Co może przekonać do korzystania z tramwajów, autobusów czy kolei w ramach codziennych podróży po mieście i aglomeracji?

– Badania pokazują, że argumentem za komunikacją zbiorową są dla mieszkańców m.in. bardzo wygodne przesiadki. Trasy powinny być dostosowane do rzeczywistych kierunków podróży, które nie zawsze muszą przecinać centrum miasta – podkreśla dr inż. Emilia Skupień.

Dlatego jej zdaniem Wrocław potrzebuje nowej siatki połączeń: – Poza tym istotne są kursy w określonym interwale czasu, czyli np. co 10 minut. Bardzo ważny jest też wygodny tabor, jego czystość, a także przewidywalność podróży. Na przykład jeśli czekam na skład niskopodłogowy, zgodnie z informacją z rozkładu, to taki powinien przyjechać, a nie zawsze tak się dzieje.

Prof. Tubis: – Z ankiet dotyczących oceny transportu zbiorowego we Wrocławiu, które regularnie przeprowadzamy wśród mieszkańców, wynika, że najbardziej zależy im na czasie dojazdu liczonym „od drzwi do drzwi”. Stąd potrzeba wydzielonych tras dla transportu zbiorowego oraz zwiększonej częstotliwości kursowania pojazdów.

Pandemia sprawiła, że transport publiczny stracił na atrakcyjności. Pytanie, czy mamy do czynienia z tendencją trwałą.

– Rządowe ograniczenia w wykorzystaniu pojemności nie przysłużyły się poczuciu bezpieczeństwa pasażerów, mimo iż obiektywnie, o czym mówią dostępne raporty międzynarodowe, pojazdy te nie są głównym miejscem zakażeń – mówi Monika Kozłowska-Święconek. – Oczywiście istnieje ryzyko, że w związku z pandemią pojawi się trwalsza tendencja odwrotu od transportu publicznego z uwagi na strach o swoje zdrowie. Ale to oznacza, że w tej materii musimy działać jeszcze skuteczniej, z uwzględnieniem dodatkowych starań o zapewnienie bezpieczeństwa w pojazdach komunikacji zbiorowej.

Zawsze po drodze

Kiedyś synonimem wolności było posiadanie samochodu. Dziś jest nim możliwość swobodnego przemieszczania się. Dotyczy to mieszkańców nie tylko miast, lecz także obszarów wiejskich i mniejszych miejscowości.

Rozpoczętym tydzień temu projektem „Zawsze po drodze” chcemy pokazać, jak można zmieniać otaczającą nas rzeczywistość, aby po pandemii żyło nam się w niej lepiej. A kluczem do tego będzie sposób, w jaki będziemy się przemieszczać. Następne artykuły znajdziecie w kolejne piątki.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.