Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Na zjazdówkach jakoś daję radę, ale tu się hamuje trochę inaczej – usłyszałem od jednego z narciarzy. Pani wchodząca na trasę: – Na nartach jeżdżę, ale biegowe mam na nogach pierwszy raz, trzeba się ruszać tak na przemian?

W tym roku w Jakuszycach widać, że trasy zjazdowe są zamknięte.

Na narty do Jakuszyc. Hala IzerskaNa narty do Jakuszyc. Hala Izerska Fot. Sławek Szymański

– Przychodzi do nas sporo osób, które do tej pory jeździły na zjazdówkach, ale teraz chcą spróbować biegówek. Szacuję, że nawet kilkadziesiąt przez weekend. W dni robocze jest bardzo spokojnie i nawet mniej ludzi niż w poprzednich latach. To dlatego, że ferie były w tym roku skumulowane – mówi Jakub Mroziński, doświadczony instruktor Polskiego Związku Narciarskiego, który prowadzi szkołę biegania na nartach Start Ski w Jakuszycach.

Śniegu tu nie brakuje. Wystarczy wejść do lasu, by zapaść się nawet po pas. A jak przygotowane są trasy dla narciarzy biegowych?

– Tak jak zawsze, czyli bardzo dobrze – mówi Mroziński.

Śnieg jak się patrzy

To nie przypadek, że Jakuszyce cieszą się sławą polskiej stolicy narciarstwa biegowego. Z punktu widzenia pasjonatów tej dyscypliny sportu wszystko jest tu w sam raz: i klimat, i teren. Śnieg prawie zawsze tu dopisuje. Kto chce zobaczyć i poczuć prawdziwy zimowy krajobraz, powinien wybrać się właśnie w Góry Izerskie. Sporo śniegu zalega tam zwykle jeszcze wiosną.

Trasy w rejonie Jakuszyc są dobrze przygotowaneTrasy w rejonie Jakuszyc są dobrze przygotowane Fot. Sławek Szymański

Co ważne, trasy dla narciarzy biegowych są tu różnorodne, więc naprawdę każdy znajdzie coś dla siebie. Początkujący albo osoby traktujące biegówki czysto rekreacyjnie najchętniej wybierają drogę z Polany Jakuszyckiej do schroniska Orle. Jest łatwa technicznie i nie ma na niej ani wymagających podbiegów, ani zjazdów. Można powiedzieć, że to odcinek typowo spacerowy.

Stamtąd można wybrać się dalej szlakiem prowadzącym wzdłuż granicznej rzeki Izery do Chatki Górzystów na Hali Izerskiej, która nosi dumne miano polskiego bieguna zimna. Ten odcinek jednak nie jest już ratrakowany. Trasa jest co prawda przetarta, ale nie tak wygodna jak te w bliskich okolicach Jakuszyc.

Popularna jest również trasa z Jakuszyc do Rozdroża pod Cichą Równią. Tam biegnie się lub wędruje na nartach przeważnie pod górę, ale nie jest to ani bardzo poważne wyzwanie kondycyjne, ani techniczne. Chyba że ktoś narzuci sobie wysokie tempo.

Na narty do Jakuszyc. Ślad założony przez narciarzyNa narty do Jakuszyc. Ślad założony przez narciarzy Fot. Sławek Szymański

Co innego tzw. Samolot. W tej okolicy znajdują się odcinki w sam raz dla wyczynowców, bardziej zaawansowanych, wprawionych lub ambitnych. Jeśli tylko ktoś ma taką możliwość, to warto wybrać się w okolice nieczynnej kopalni kwarcu Stanisław, na wysokość ok. 1000 m n.p.m. Po pierwsze, dla sportowej satysfakcji, po drugie, przy dobrej widoczności rozciąga się stamtąd przepiękna panorama bliskich Karkonoszy i Gór Izerskich.

Odruchowo chciałem napisać, że w Jakuszycach nie brakuje wypożyczalni sprzętu narciarskiego, ale właściwie to teraz przydałoby się ich więcej. Warto wziąć pod uwagę, że w weekendy duża część kompletów jest zarezerwowana i od ręki dostępne są właściwie tylko narty i buty dla dzieci. Dlatego najlepiej albo zarezerwować sprzęt dla siebie, albo przyjechać do Jakuszyc naprawdę wcześnie rano.

Im wcześniej, tym lepiej

Tym bardziej, że jeśli chcemy w miarę wygodnie zaparkować, to np. z Wrocławia trzeba wyjechać najpóźniej o godz. 7. W Jakuszycach pierwsze kolejki przed wjazdem na parkingi zaczynają się tworzyć już po godz. 8, a niedługo później na drodze od strony Szklarskiej Poręby stoi już sznurek samochodów. Po godz. 10 na parkingach znaleźć można tylko pojedyncze miejsca, a część po prostu zamyka wjazdy. Kto natomiast przyjedzie ok. 11, może liczyć już tylko na łut szczęścia. Widziałem zdesperowanego kierowcę, który wyciągnął z bagażnika szeroką łopatę i dosłownie wykopał sobie miejsce postojowe na poboczu, gdzie zalega spora, wysoka nawet na 1,5 m górka śniegu zgarniętego przez pługi z szosy.

Na parkingach dominowały samochody na tablicach dolnośląskich, ale sporo było też aut z Wielkopolski, województwa lubuskiego czy opolskiego. Zdarzały się też auta z Gdańska, Szczecina, Torunia, Warszawy czy Krakowa. Wiele było rejestracji czeskich.

Turystyka. Jak dojechać

Z Wrocławia autostradą A4 do Kostomłotów, następnie drogą krajową nr 5 przez Strzegom i dalej DK3 przez Jelenią Górę i Szklarską Porębę. Droga w jedną stronę zajmuje mniej więcej dwie godziny. W niedziele w późnych godzinach popołudniowych i wieczorem na szosie i na autostradzie w kierunku Wrocławia robi się bardzo gęsto.

Na tej trasie nie ma obecnie żadnych utrudnień związanych z remontami. Zakończyły się również prace w okolicach Bolkowa. Teraz jeździ się tam bezpieczniej.

Co można zobaczyć i zwiedzić po drodze, biorąc pod uwagę obecne okoliczności? Kto nie chce zjeżdżać zbyt daleko z trasy, może wybrać się do Doliny Pałaców i Ogrodów, oglądając te piękne obiekty z zewnątrz, albo zajrzeć do Miedzianki, gdzie można przyjemnie pospacerować i odkryć tajemnice tego miejsca.

Czym jechaliśmy

Do Jakuszyc pojechaliśmy volvo s90 recharge hybryda plug-in z silnikiem T8Do Jakuszyc pojechaliśmy volvo s90 recharge hybryda plug-in z silnikiem T8 Fot. Sławek Szymański

Do Jakuszyc podróżowaliśmy volvo s90 recharge hybryda plug-in z silnikiem T8, udostępnionym nam przez salon Volvo Car Wrocław-Bielany Wrocławskie. Jest to limuzyna o sportowej, opływowej sylwetce i charakterystyce. Auto ma 8-biegową, automatyczną skrzynię i potężną moc: 303 KM jednostki konwencjonalnej dodatkowo wspiera jeszcze 87 KM silnika elektrycznego (baterię można doładować z gniazdka).

Trasa Wrocław-Jakuszyce ma ok. 140 km. Postanowiłem jechać tak, by uzyskać jak najniższe spalanie. Z jakim efektem?

Na odcinku od Bielan Wrocławskich do Kostomłotów wyniosło średnio 4,5 litra na 100 km, czyli nieźle, biorąc pod uwagę autostradowe prędkości. Na następnym odcinku, do Strzegomia, było jeszcze lepiej: 3,6 litra. Tam były jednak warunki niemal laboratoryjne, ponieważ przez dłuższy czas ani z przodu, ani w lusterkach nie widać było żadnego samochodu. Można było jechać równym tempem, a bateria elektryczna w widoczny sposób wspierała napęd spalinowy.

Później, gdy ruch się zwiększył, zaczęły się tereny górskie, a bateria stopniowo się wyczerpywała, średnie spalanie wyraźnie wzrosło. Gdy dojeżdżałem do Jakuszyc, wyświetlacz pokazywał 6,4 litra.

Na samej baterii elektrycznej można przejechać ok. 40 km, zimą nieco mniej. Taki zasięg wystarcza, by jeżdżąc po mieście, mocno zredukować spalanie paliwa. Za miastem silnik elektryczny też potrafi zmniejszyć zapotrzebowanie auta na paliwo, choć wiele zależy od stylu jazdy.

A jak jeździ się tym samochodem? Wnętrze jest przestronne, komfortowe, a kierowca ma do dyspozycji mnóstwo udogodnień, w tym możliwość wyboru trybów jazdy, układ informowania o znakach drogowych RSI, elektrycznie regulowane fotele kierowcy i pasażera, podgrzewane i wyposażone nawet w funkcję masażu. Do dyspozycji jest również asystent parkowania równoległego i prostopadłego. Nie korzystałem z jego usług, za to kamera parkowania 360 stopni bardzo ułatwia życie. Przydaje się też duży, intuicyjny w obsłudze wyświetlacz.

Ekologiczne samochody

Według danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) w 2019 roku na świecie jeździło łącznie 4,79 mln samochodów elektrycznych, ponad połowa w Chinach. W całej Europie niespełna 1 mln. Z kolei aut hybrydowych typu plug-in, czyli umożliwiających jazdę tylko na zasilaniu elektrycznym, było 2,4 mln, w tym ok. 780 tys. w Europie.

A jak wygląda sytuacja w Polsce? Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA) i Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego uruchomiły tzw. Licznik Elektromobilności, zbierający dane na ten temat. Według informacji z końca grudnia 2020 w Polsce zarejestrowanych było łącznie 18 875 samochodów osobowych z napędem elektrycznym, z czego ok. 10 tys. to pojazdy w pełni elektryczne, a prawie 9 tys. to hybrydy plug-in. W ubiegłym roku przybyło 9879 aut osobowych z napędem elektrycznym, tj. o 140 proc. więcej niż w 2019.

Wzrost jest imponujący, ale w porównaniu z samochodami z napędem konwencjonalnym są to nadal śladowe ilości. Główną barierą, zwłaszcza w przypadku stuprocentowych elektryków, pozostaje nadal zbyt wolny rozwój infrastruktury. Tak jest nie tylko w Polsce. Wszystko wskazuje jednak na to, że infrastruktura ma rozwijać się coraz szybciej, a na naszych drogach już niedługo będzie przybywać po kilkadziesiąt tysięcy samochodów z napędem elektrycznym.

Na parkingu w Jakuszycach widziałem jeden samochód na zielonych tablicach rejestracyjnych, czyli na pewno elektryczny. Przyjechał z Wrocławia. Niestety nie miałem okazji zapytać o zasięg i ewentualne ładowanie po drodze.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.