Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

15 stycznia Chwaszczewski został skazany na rok więzienia za wykrzykiwanie sloganów antypaństwowych i klaskanie podczas protestu, który miał miejsce dzień po ogłoszeniu wyników wyborów na Białorusi. 

Został uznany za winnego w organizacji i przygotowaniu działań rażąco zakłócających porządek publiczny bądź aktywny udział w tych działaniach. Zgodnie z aktem oskarżenia, Białorusin "wykrzykiwał slogany, klaskał i blokował ruch drogowy" na ulicach Mińska, a także nawoływał innych obywateli do protestu.

Mężczyzna przyznał się jedynie do pierwszego zarzutu. Na rozprawie powiedział, że wraz z pięcioma tysiącami osób brał udział w akcji protestacyjnej, a na ulicę wyszedł, ponieważ nie zgadzał się z wynikiem wyborów. Dodał także, że podczas demonstracji przez godzinę ukrywał się w hipermarkecie, ponieważ na ulicy było niebezpiecznie - funkcjonariusze strzelali do pokojowo protestujących obywateli i rzucali w nich hukowo-błyskowymi granatami.

Pojechał na ślub przyjaciela, wylądował w areszcie

Artem ma 31 lat. Urodził się w Mińsku, ale od dekady stale mieszka we Wrocławiu. W grudniu 2010 roku wraz z dziesiątkami tysięcy innych Białorusinów wyszedł ulice, aby wyrazić swój sprzeciw w związku z wynikiem wyborów prezydenckich. Został zatrzymany i skazany na 14 dni aresztu, przez co władze uczelni skreśliły go z listy studentów. Wtedy wyjechał do Wrocławia, aby kontynuować naukę. Tutaj ukończył AWF i związał swoje życie z piłką nożną.

Grał w klubie Polonia (jednak jego karierę przerwała kontuzja), a także pracował w firmie InStat, w której zbierał statystyki dla Ekstraklasy i reprezentacji Polski. W Polsce poznał też swoją obecną żonę. 

Mieszkaniec Wrocławia i były gracz klubu Polonia - Artem Chwaszczewski - został skazany na rok więzienia za udział w protestach na BiałorusiMieszkaniec Wrocławia i były gracz klubu Polonia - Artem Chwaszczewski - został skazany na rok więzienia za udział w protestach na Białorusi fot. archiwum prywatne Katarzyny, żony Artema

Na początku sierpnia wyjechał do swojego rodzimego miasta na ślub przyjaciela. Tam - 17 sierpnia - został zatrzymany. Od tamtej pory przebywa w areszcie.

Uroczystość była zaplanowana na koniec miesiąca, jednak Artem pojechał do domu wcześniej, żeby spędzić czas z mamą i niepełnosprawnym bratem, którzy zostali sami po śmierci ojca w 2014 roku. Dodatkową motywacją był udział w wyborach.

- Bardzo chciał zagłosować. Wiedział, że w ambasadzie w Warszawie może mu się to nie udać. Dlatego zdecydował, że razem z przyjacielem pojedzie wcześniej do Mińska na wybory, ja miałam dojechać nieco później - opowiada żona Artema, Katarzyna Szyja. 

Wyszedł do sklepu i przepadł

Po ogłoszeniu wyników wyborów udał się do centrum i tam, razem z tłumem protestujących, manifestował swoje niezadowolenie z obecnej władzy. Tydzień później został zatrzymany - wyszedł wieczorem do sklepu i przepadł. Nie wrócił na noc do domu, miał wyłączony telefon. Rano rodzina postanowiła obdzwonić szpitale, kostnice i komisariaty policji, nie uzyskali jednak żadnych informacji.

Następnego dnia skontaktował się z nimi adwokat Artema z urzędu i powiedział, że mężczyzna jest zatrzymany i przebywa w areszcie. Spędził tam prawie 5 miesięcy. 

- Najgorzej było na początku, bo towarzyszyła temu ogromna niepewność. Pierwsze godziny, kiedy nie wracał do domu... Nie wiedzieliśmy, co się z nim dzieje, czy żyje. Potem dowiedzieliśmy się,  że jest w areszcie, ale o jego stanie nie było mowy, a wiedzieliśmy przecież, że biją więźniów - wspomina żona.

Przez pierwsze dwa tygodnie kontakt z nim mógł mieć jedynie prawnik. Później rodzina miała możliwość pisania listów. W czasie aresztu tylko raz pozwolono mu zobaczyć się z mamą. 

Mieszkaniec Wrocławia i były gracz klubu Polonia - Artem Chwaszczewski - został skazany na rok więzienia za udział w protestach na Białorusi. Na zdjęciu z żoną Katarzyną SzyjąMieszkaniec Wrocławia i były gracz klubu Polonia - Artem Chwaszczewski - został skazany na rok więzienia za udział w protestach na Białorusi. Na zdjęciu z żoną Katarzyną Szyją fot. archiwum prywatne Katarzyny, żony Artema

Katarzyna: - W listach nie mógł dużo przekazać, ponieważ przechodziły przez cenzurę. Cenzorzy zasłaniają tekst albo wcale nie przekazują listów. Również do niego nie wszystko docierało. W grudniu wysłaliśmy listy, kartki urodzinowe i świąteczne, ale nie dostał ani jednej. 

30 tys. Białorusinów za kratami

Chwaszczewski spędzi w więzieniu 7 miesięcy, ponieważ jego kara zostanie skrócona o czas, kiedy przebywał w areszcie. Jego prawnik będzie składał apelację o skrócenie wyroku do 3 miesięcy. Firma InStat, w której jest zatrudniony, czeka na powrót Artema, w tym czasie to żona przejęła obowiązki męża. 

- To niesprawiedliwe. Brał udział w pokojowych protestach. Wyszedł na ulice razem z 5 tysiącami innych ludzi i został więźniem politycznym. Jest XXI wiek, Białoruś leży w Europie, a za naszą granicą dzieją się takie straszne rzeczy. Biją i zabijają ludzi. Trzymam kciuki za wszystkich Białorusinów w walce o wolność - kwituje Katarzyna. 

Od momentu rozpoczęcia kampanii wyborczej w 2020 roku na Białorusi za kratami przebywało ponad 30 tysięcy osób. Aktualnie w więzieniach siedzi około 600 Białorusinów. 287 osób podejrzanych w sprawach kryminalnych, a 169 zostało uznanych za więźniów politycznych. Rozpoczynają się procesy sądowe w ich sprawach.

Artykuł został napisany w oparciu o informacje pochodzące z białoruskiego portalu internetowego Tribuna.com oraz rozmowę z Katarzyną Szyją. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.