Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Śląsk w ostatnich meczach nie zachwycał dyspozycją. Drużyna prezentowała się słabo i zawiodła w pojedynkach z przeciętnymi rywalami. Wrocławianie m.in. przegrali 0:1 z Wisłą Płock, a po fatalnym meczu tylko zremisowali u siebie z wyjątkowo osłabionym Górnikiem Zabrze 0:0. 

Lechia - Śląsk. Niezły początek wrocławian

W pierwszej połowie wyjazdowego pojedynku z Lechią Gdańsk Śląsk grał nieźle. Wrocławianie spokojnie się bronili, a będąc w posiadaniu piłki, w miarę umiejętnie konstruowali akcje. W ich grze nie było chaosu, przypadkowości. 

Śląsk objął prowadzenie dzięki bardzo efektownej akcji – po zagraniu Mateusza Praszelika w pole karne mocno uderzył Robert Pich, a piłka otarła się o nogę bramkarza i wpadła do siatki. Dobry początek dawał nadzieję, że wrocławianie wracają do dawnej dyspozycji, kiedy imponowali rozważną, opanowana grą i efektywnością w ofensywie. Dzięki temu byli w czołówce tabeli.  

Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 3:2Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 3:2 Fot. Michał Ryniak / Agencja Gazeta

W tej części meczu napastnik wrocławian Fabian Piasecki strzelił jeszcze jednego gola, jednak wcześniej piłka trafiła go w rękę i arbiter słusznie bramki nie uznał. 

W pierwszej połowie Lechia tylko raz zagroziła Śląskowi - po główce Nalepy piłka minimalnie minęła bramkę wrocławian.

Lechia - Śląsk. Słaba gra w destrukcji

Jednak druga połowa zdecydowanie należała do Lechii, która atakowała i zepchnęła Śląsk do defensywy. Ofensywa miejscowych szybko przyniosła efekty. Najpierw po błędzie Marka Tamasa, który źle wybił piłkę - do siatki trafił Conrado. Niespełna dziesięć minut później Lechia już prowadziła 2:1. Conrado dośrodkował ze skrzydła, a wbiegający Flavio Paixao sprytnym strzałem posłał piłkę do bramki. 

Błędy popełniali nie tylko defensorzy wrocławian - cała drużyna słabo prezentowała się w destrukcji. Zaskakująco bezradni byli doświadczeni pomocnicy Śląska, przede wszystkim Sobota oraz Mączyński, którzy byli ogrywani przez rywali i dali się zdominować w środkowej strefie boiska.

Trener Vitezslav Lavicka starał się zareagować na niekorzystne wydarzenia i dokonywał zmian – wprowadził m.in. Erika Exposito oraz Bartłomieja Pawłowskiego. I właśnie ten drugi - na dziesięć minut przed końcem spotkania - efektownym strzałem z rzutu wolnego doprowadził do remisu. 

Jednak odpowiedź rywali była błyskawiczna. Lechia w ofensywie znów łatwo poradziła sobie z obrońcami Śląska, ponownie dogrywał Conrado, a do siatki z bliska trafił Zwoliński. Było 3:2 i Lechia utrzymała prowadzenie do końca spotkania. 

Dzięki wygranej Lechia wyprzedziła w tabeli Śląsk i awansowała na 4. miejsce (16 pkt w 9 spotkaniach). Śląsk spadł na 6. pozycję (14 pkt w 10 meczach). 

Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 3:2 (0:1) 

Bramki: 0:1 – Pich (20.), 1:1 – Conrado (56.), 2:1 – Flavio Paixao (66.), 2:2 - Pawłowski (79.), 3:2 - Zwoliński (83.) 

Lechia: Alomerović - Fila, Nalepa, Kopacz, Pietrzak - Mihalik (86. Haydary), Saief (69. Zwoliński), Kubicki, Kałuziński (90. Tobers), Conrado (86. Żukowski) - Flavio Paixao. 

Śląsk: Putnocky - Celeban, Puerto, Tamas, Stiglec - Pich (77. Samiec-Talar), Mączyński, Sobota (73. Pałaszewski),  Praszelik (77. Makowski), Zylla (67. Pawłowski) - Piasecki (73. Exposito). 

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.