Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Oddolna inicjatywa nazwą i ideą nawiązuje do "Niewidzialnej ręki" - popularnej w PRL akcji, w ramach której młodzież bezinteresownie pomagała ludziom, zwłaszcza starszym i chorym. Młodzi pomagali tak, aby nie dać się zobaczyć. Zostawiali po sobie tylko znak odbitej dłoni. 

Widzialna Ręka powstała wiosną, na początku epidemii koronawirusa w Polsce. Była jak wirtualna tablica ogłoszeń. Ludzie, którzy chcieli pomóc, albo potrzebowali pomocy, ogłaszali się w stworzonych w tym celu grupach na Facebooku.

Ta wrocławska liczy obecnie aż 35 tys. osób.

- To miała być mała grupka dla znajomych, by sobie wzajemnie pomagać - opowiadała wiosną "Wyborczej" Marta Listwan, wrocławska nauczycielka, która ją utworzyła. - Najcenniejsze jest to, że dzięki tej inicjatywie ludzie poznali swoich sąsiadów. To oni sobie wzajemnie pomagają. 

Apele do ozdrowieńców i pytania o pracę 

W wakacje, gdy zakażeń koronawirusem było mniej, grupa została zarchiwizowana. Wraz z jesienną falą epidemii znów zaczęła jednak działać. Podobnie jak wiosną, wrocławianie i wrocławianki szukają tam pomocy, albo ją proponują. 

- "Mogę zrobić zakupy, wyjść z psem lub podrzucić coś z punktu A do B" - pisze w poście Agnieszka, mieszkanka Krzyków. Z kolei Wiluś zapewnia, że chętnie zrobi zakupy osobie z okolic Kleczkowa lub Nadodrza. - "Od czasu do czasu mogę pomóc ogarnąć mieszkanie starszej lub niepełnosprawnej osobie w tych okolicach. Oczywiście za darmo" - podkreśla. 

Inna mieszkanka prosi o pomoc w znalezieniu mieszkania dla mamy z trójką dzieci, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji. Ktoś poszukuje kuchenki elektrycznej i lodówki dla "starszego, samotnego pana". A Bartłomiej, hydraulik, zapewnia we wpisie, że znów dla ratowników, lekarzy i przedstawicieli ochrony zdrowia będzie pracował za darmo. 

Sporo jest pytań o pracę. Paweł umieszcza post w imieniu znajomego, który poszukuje jej np. w magazynie lub na produkcji. Justyna może opiekować się dziećmi, sprzątać, robić zakupy, czy gotować. - "Przez covid straciłam pracę w gastronomii, a rachunki trzeba płacić" - pisze. 

Są też apele o oddawanie osocza. Krysia szuka ozdrowieńców, którzy mogliby je oddać dla jej wujka. Podobnie jak Asia, której wujek leży w szpitalu w Legnicy. - "Być może to będzie szansa dla niego i innych chorych z tego szpitala" - dodaje.

- "Pilnie potrzebne osocze ozdrowieńca z grupą krwi 0!" - apeluje Ania. 

Na spacer z psem

Ponownie działa też facebookowa grupa "Widzialna Łapa - Wrocław". Zrzesza osoby mające psy i takie, które chciałyby je wyprowadzać osobom będącym na kwarantannie lub w izolacji. Do grupy należy łącznie ok. 3,5 tys. użytkowników. 

Jej twórcy dokładnie ustalili zasady działania. Właściciel psa przesyła podstawowe informacje, jak opis psa, jego zdjęcie i nazwę ulicy, przy której mieszkają. Post na ten temat pojawia się na grupie. Do tego koordynator danego rejonu - teren miasta został podzielony na 14 rejonów i każdy ma swojego - przesyła wolontariuszom dodanym do bazy informację SMS, że pomoc jest potrzebna. Żeby zostać wolontariuszem, wystarczy wypełnić i wysłać internetowy formularz. 

Chętnych do wyprowadzania zwierząt jest sporo. Np. pod postem o poszukiwaniu osób, które będą spacerować z dwoma buldogami, Frankiem i Mateo, zgłosiło się kilkunastu mieszkańców.   

Wypożyczają sprzęt do zdalnej nauki

Ponownie działa też grupa "Widzialna Ręka - komputery dla dzieci - Wrocław". 

Założyła ją wiosną Anna Wysocka-Gazda, działaczka społeczna i prezes Fundacji Ogrody Edukacyjne, aby pomóc rodzinom, które nie mają komputerów do zdalnej nauki dla dzieci. Facebookowa grupa stała się platformą komunikacji dla rodziców i osób, które chciały oddać niepotrzebne lub nieużywane urządzenia. Te trafiały do trzyosobowej grupy "Magików IT", którzy konfigurowali i odkażali sprzęt (a czasem nawet składali go od podstaw z różnych elementów), a następnie do kurierów, którzy zawozili je uczniom. 

Zainteresowanie pomocą było wówczas bardzo duże. - Zazwyczaj piszą mamy. Często samotne, a do tego zmęczone, po utracie pracy i przerażone sytuacją - opowiadała "Wyborczej" Wysocka-Gazda. 

Grupa działa ponownie, jednak jej zasady nieco się zmieniły. Komputery będą trafiać wyłącznie do rodzin, których sytuacja materialna nie pozwala na zakup odpowiedniego sprzętu. Każde zgłoszenie będzie więc dokładnie rozpatrywane. Do komputera zostanie też dołączona umowa użyczenia.  

- "Ponieważ szkoły otrzymały pieniądze na zakup komputerów oraz przeorganizowały pracownie komputerowe, w pierwszej kolejności należy zgłosić potrzebę doposażenia w szkole" - podkreślają inicjatorzy grupy. - "Dlatego będziemy wymagać informacji (pisemnej) od dyrektora danej placówki, że z określonych powodów odmówiono dziecku wypożyczenia sprzętu".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.