Samorządy. Podziwiam te narody, które - niezależnie kto rządzi - potrafią usiąść przy stole i rozmawiać o rozwoju. Najpierw trzeba dyskutować, a tego w Polsce brakuje - mówi Piotr Roman, prezydent Bolesławca.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Z prezydentem Romanem rozmawiamy z okazji 30-lecia samorządów. Ale nie tylko o historii, ale również o współczesnych sukcesach i problemach Bolesławca oraz całego Dolnego Śląska.

Rozmowa z Piotrem Romanem, prezydentem Bolesławca

Jacek Kulesza: Pan prezydent mówił ostatnio, że „samorządy są jednym z największych sukcesów ostatniego 30-lecia”. Przypomnijmy więc, w jakich warunkach zaczynały one swoją działalność.

Piotr Roman, prezydent Bolesławca: - Mało kto pamięta, jak bardzo dotkliwy był kryzys gospodarczy z przełomu lat 80. i 90. A w przypadku Bolesławca był on jeszcze głębszy, ponieważ na problemy krajowe nałożyła się specyfika lokalna: największe zakłady produkowały wówczas na rynek radziecki lub były powiązane z likwidowanym starym zagłębiem miedziowym.

Rynek w Bolesławcu
Rynek w Bolesławcu  MIECZYSŁAW MICHALAK

Ale nawet inne przedsiębiorstwa były niedostosowane do nowych warunków. Większość z nich zresztą wkrótce upadła.

Jak niemal w całej Polsce. Czego skutkiem było wysokie bezrobocie.

Wiązało się to z bardzo dużym bezrobociem. Polska gospodarka była wtedy wciąż zamknięta, a ludzie nie mieli alternatywy - ponieważ nie znajdowaliśmy się jeszcze w strefie Schengen, więc trudno było wyjechać za granicę do pracy. Jednocześnie pomoc socjalna państwa była bardzo słaba i dlatego mieliśmy do czynienia z załamaniem się podstaw bytu wielu tysięcy rodzin.

Samorządowcy w miastach i gminach zastali zapuszczoną infrastrukturę (od II wojny światowej prawie nic nie było robione), katastrofę ekologiczną w rzekach i lasach (trujące kopalnie, elektrownie, zakłady chemiczne), ogromny głód mieszkaniowy i dużo rozwiązań nieprzystosowanych do nowej rzeczywistości.

Bolesławiec nie miał oczyszczalni ścieków, wysypiska, rynek wyglądał, że pożal się Boże, wokół ratusza stały łóżka polowe z ciuchami i sprzętem rtv, sklepy w większości państwowe, generalnie katastrofa. Na szkoły i przedszkola nie było pieniędzy - dlatego jedną z pierwszym decyzji władz miasta było zaciągnięcie kredytu na pensje dla nauczycieli.

Bolesławiec. Widok z wieży ratusza
Bolesławiec. Widok z wieży ratusza  MIECZYSŁAW MICHALAK

Brakowało też ludzi, którzy umieli tym zarządzać. Na szczęście, może i nie znaliśmy się do końca na pracy samorządowej, to jednak mieliśmy wielki entuzjazm oraz potężną wiarę, że odbudujemy dystans dzielący nas od państw, które były dla nas wzorami.

Mam wrażenie, że samorządy miały więcej do naprawienia niż rząd, bo Polska lokalna była bardzo zaniedbana.

A zwłaszcza ta część przy granicy. Decyzje gospodarcze państwa koncentrowały się w naszym regionie na czterech dawnych stolicach województw: Wrocławiu, Wałbrzychu, Legnicy i Jeleniej Górze. Ten start był więc dla nas nieprawdopodobnie trudny.

Ja wówczas pracowałem w szkole. Przyszła do mnie koleżanka i zaproponowała: może byś wystartował. A przecież to były pierwsze wolne wybory.

Byłem najmłodszym radnym, trochę zbuntowanym, i pewnie dlatego zostałem delegatem do sejmiku wojewódzkiego, którego po czterech latach zostałem przewodniczącym. Sejmiki pełniły wtedy rolę reprezentacji gmin, ale i oceniały pracę wojewody oraz służb państwowych.

Termy, Bolesławiec
Termy, Bolesławiec  MIECZYSŁAW MICHALAK

Wspieraliśmy też powstanie transgranicznego Euroregionu Nysa - pierwszego w Europie Środkowej. Nawet Sejmik jedno z posiedzeń zorganizował po czeskiej stronie, co wówczas nie mieściło się w głowie.

Dzisiaj też by się nie mieściło…

Wróciły pewne rzeczy. A nam wtedy chodziło o lepszą współpracę z Czechami.

Jakie są najważniejsze sprawy, które przez te 30 lat udało się rozwiązać w Bolesławcu? Przyjezdni zachwycają się pięknym miastem, ale podejrzewam, że dla mieszkańców najważniejsze są takie zmiany, jak: wyższy standard życia, niskie bezrobocie i rozwój gospodarczy.

Na początku najważniejsze było stworzenie warunków, by ludziom żyło się lepiej. To przede wszystkim oznaczało inwestycje w infrastrukturę, które często są niezauważalne. Ale właśnie miasto przede wszystkim jest po to, by realizować usługi komunalne, zapewnić ludziom wodę, wywóz ścieków, odpadów, komunikację, edukację.

Nie było więc oczyszczalni - a już jest. Nie było wysypiska - mamy nowoczesny zakład gospodarki odpadami. Dzisiaj komunikacja jest bezpłatna, a szkoły zostały wyremontowane. To powoduje, że ludzie chcą tu mieszkać.

Drugi element - stworzenie warunków, by w Bolesławcu chciało się prowadzić działalność gospodarczą. Chodzi zarówno o mały biznes, jak i duże nowe zakłady. Do tego potrzebne są: drogi, woda, gaz. A także wykształceni ludzie z odpowiednimi umiejętnościami.

Muzeum Ceramiki w Bolesławcu
Muzeum Ceramiki w Bolesławcu  MIECZYSŁAW MICHALAK

Jeszcze kilkanaście lat temu Bolesławiec znajdował się w strefie strukturalnego bezrobocia. Ale udało się nam przeskoczyć w inną epokę, m.in. dzięki stabilności władzy i wspólnej, uzgodnionej strategii rozwoju, która była konsekwentnie realizowana.

Mówił pan, że postęp jest tak duży, że teraz ludzie przyjeżdżają do pracy w Bolesławcu nawet z odległości 50 km.

Tak, dajemy pracę całemu regionowi. Ale ważne jest też to, że ludzie chcą mieszkać w samym Bolesławcu, stąd powstaje tak wiele nowych budynków wznoszonych przez deweloperów.

Bezrobocie jest u nas jednym z najniższych na Dolnym Śląsku, przed epidemią koronawirusa wynosiło niespełna 2 proc. To również dlatego, że mamy ciekawą ofertę na spędzanie czasu wolnego.

Co jeszcze trzeba poprawić w Bolesławcu?

Warto wrócić do pomysłu wyższej uczelni, dzięki czemu nie wszyscy młodzi ludzie będą musieli wyjeżdżać. Takie pomysły są już realizowane po drugiej stronie granicy, w Zittau, Goerlitz, Bautzen, czyli w porównywalnych miastach.

Wciąż ważną kwestią pozostaje ochrona środowiska. Robimy bardzo dużo, jeśli chodzi o likwidację kopciuchów (podłączanie do sieci centralnego ogrzewania) i modernizację elektrociepłowni. Jednak bez dużych pieniędzy z zewnątrz ciężko będzie o szybką zmianę. A na razie rządowe wsparcie poszło tylko dla właścicieli domów jednorodzinnych. A i tak pieniędzy było bardzo mało.

Konieczne jest także dokończenie obwodnicy Bolesławca, aby wyprowadzić poza granicę miasta ruch w kierunku północ-południe. To jest kilkanaście tysięcy samochodów dziennie.

Kierowcy nie będą podziwiać pięknego wiaduktu…

Będą, ale ci, co zechcą. Bolesławiec dzielą dwie przeszkody terenowe: linia kolejowa i rzeka. To dwa atuty miasta, ale bardzo ważna jest budowa nowej przeprawy (dwa mosty z rondami), które polepszą komunikację.

Jeśli chodzi o linię kolejową, to nie narzekam, bo trwa remont dworca. Ważne jest jednak powstanie nowych połączeń. Żebyśmy mogli dojechać nie tylko do Drezna, Wrocławia i Krakowa, ale też do Berlina, Hamburga, czy nawet Paryża. Wtedy za granicę będziemy podróżować pociągami, a nie samochodami. To jest realne, pamiętam czasy, gdy jeździł tu pociąg z Frankfurtu nad Menem.

Wrocławianie też by chcieli mieć bezpośredni pociąg do Hamburga, Berlina i Paryża…

Oczywiście, ale niech jeździ właśnie przez Bolesławiec.

Słynny wiadukt kolejowy jest jedną z największych atrakcji Bolesławca
Słynny wiadukt kolejowy jest jedną z największych atrakcji Bolesławca  Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Wyborcza.pl

Niestety, epidemia koronawirusa może pokrzyżować te plany. Choć zastanawiam się, czy za kilkanaście lat będziemy ją wspominać tylko jako klęskę, która zatrzymała rozwój dolnośląskich miast i gmin, czy też stanie się jak po 1997 r., kiedy usuwanie skutków wielkiej powodzi spowodowało przyspieszenie w rozwoju Dolnego Śląska.

Tym razem w budżecie państwa nie ma już zbyt wiele pieniędzy.

Bardziej myślę o unijnym Funduszu Odbudowy.

Tu rządy narodowe też mają dużo do powiedzenia. Choć, oczywiście, złożyliśmy wnioski do wielu programów.

Trzeba też pamiętać o przedsiębiorcach. Nasi mówią, że walczą o przetrwanie. A przecież, gdy te małe biznesy zaczną się zwijać, ciężko je będzie odbudować.

Zresztą negatywne skutki epidemii nie dotyczą tylko gospodarki i działalności samorządów. Trzeba będzie odbudować relacje międzyludzkie, które są osłabiane przez epidemię. Przecież nawet w czasie wojny ludzi nie zamykano w domach, tak jak teraz.

Mam jednak duże doświadczenie. Kryzys gospodarczy z 2008 r. był dla nas zwycięstwem. Bardzo dużo wtedy zainwestowaliśmy, wiedząc, że to prorozwojowe działanie.

To może się teraz powtórzyć?

Jeśli będzie odpowiednie wsparcie rządowe, unijne, zostaną dobrze przeprowadzone prorozwojowe inwestycje, to może uda się powtórzyć sukces sprzed 12 lat.

Ale duże problemy były już przed kryzysem związanym z koronawirusem. Pan, ale też wielu innych samorządowców, zwracaliście uwagę, że miasta są bardzo dociśnięte przez obecny rząd, chociażby z powodu wielkich dopłat do oświaty. A pieniędzy jest coraz mniej, bo zmniejszają się wpływy z podatków.

Deficyt budżetowy państwa jest ratowany w dużej mierze grabieniem pieniędzy samorządowych, bo nie stworzono dla nich nienaruszalnych ram. Rzeczywiście, najbardziej boli nas oświata. Gdyby państwo (zresztą nie tylko obecny rząd) zgodnie z konstytucją finansowało oświatę, to z innymi sprawami byśmy sobie poradzili. Oświata w naszych budżetach (bez 500 plus) stanowi jedną trzecią, a czasem nawet połowę kosztów. Jeżeli zwracano by nam w pełni te pieniądze, to wystarczyłoby nam na rozwiązanie innych problemów.

Z drugiej strony kryzys gospodarczy powoduje zmniejszanie wpływów z podatków (to duża część budżetu), co zmniejsza możliwości rozwojowe. Jak było dobrze podczas koniunktury, to rząd mówił: „Poradzicie sobie”. Ale w takim razie teraz powinien pomóc.

Porozmawiajmy też o sytuacji całego Dolnego Śląska. Jesteśmy najszybciej rozwijającym się regionem w Polsce, ale przecież nie odbywa się to równomiernie.

Dolny Śląsk jest regionem sukcesu. Ale czy rzeczywiście jesteśmy w stanie doprowadzić do tego, że będzie rozwijał się równomiernie?

Nie chodzi tu tylko o podział na bogatą północ i biedne południe, który jest realny. Bo i na południu mamy szybko rozwijający się miasta: Karpacz, Świeradów, czy Wałbrzych, co pokazuje, że można.

Są jednak miejscowości, dla których nie widzę szansy na szybką rewitalizację bez bardzo dużej pomocy państwa i dobrych pomysłów samorządu. Mamy tam bowiem obszary biedy i braku energii, które zostały pogłębione przez programy socjalne. Nie jestem przeciwnikiem 500 plus, ale oprócz ryby trzeba dać też ludziom wędkę.

Ten program utrwala negatywne zjawiska.

O bierności społecznej mówi wielu moich znajomych, również w miejscowościach turystycznych. Niektórym ludziom te pieniądze wystarczają na życie i alkohol, ale nie zachęcają do rozwijania się.

My w Bolesławcu w strategii postanowiliśmy na kluczowe czynniki sukcesu. Jak lokalizacja (wzmocniona wybudowaniem autostrady) i tradycje ceramiczne. Ale są gminy i miasteczka, gdzie tego nie zrobiono.

Mówił pan kiedyś, że jednym ze sposobów rozwiązania takich problemów może być łączenie malutkich samorządów: gmin i powiatów. Wspominają o tym również inni samorządowcy.

Patrzę na doświadczenia Duńczyków, którzy przez kilkanaście lat zastanawiali się, gdzie są jeszcze rezerwy rozwojowe i stwierdzili, że istnieje coś takiego, jak próg wydolności gmin. Po różnych dyskusjach uznali, że chodzi o poziom 10 tys. mieszkańców. Jak ma bowiem radzić sobie nawet z podstawową działalnością gmina z 2 tys. mieszkańców, z których tysiąc jest na emeryturze, a 500 to dzieci.

Najczęściej sobie nie radzi.

A przecież takie mamy. Należy je połączyć, najlepiej w 10-15 tys., albo przynajmniej by miała 6-7 tys.

Ja nie głoszę prawdy objawionej, ale podziwiam te narody, które - niezależnie kto rządzi - potrafią usiąść przy stole i rozmawiać o rozwoju. Najpierw trzeba dyskutować, a tego w Polsce brakuje.

Niemcy długo dyskutowali i połączyli powiaty. Na Dolnym Śląsku też wystarczyłoby ich dziesięć zamiast 29 powiatów.

Minęło 30 lat od powstania samorządów, 21 od wejścia w życie reformy samorządowej, czyli mamy dobry moment, by zacząć coś zmieniać. Z drugiej strony wcześniej miał pan obawy, że rząd PiS będzie zmierzał do centralizacji.

To jest dobry moment na zmiany, ale ważne jest, jak władza do nich podchodzi. Np. likwidacja gimnazjów nie została poprzedzona rzeczową dyskusją, nikt nie oszacował zysków i strat. I to nie przyniosło żadnych korzyści, a straciliśmy bardzo dobre gimnazja.

Bo z ogólnopolskich sondaży wynikało, że Polacy ich nie lubią.

Czy jednak mamy podejmować decyzje ustrojowe na podstawie sondaży, czy na bazie rzeczowej analizy? Jednak nie wiem, czy dzisiaj tak mocno podzieleni Polacy są w stanie prowadzić rzeczowe dyskusje. Gdyby tak było w 1990 roku, to nie stworzylibyśmy sprawnych samorządów.

Najlepsze miasta i gminy Dolnego Śląska

Przez ostatnie 30 lat Dolny Śląsk z regionu słabo rozwiniętego stał się jednym z najszybciej rozwijających się w całej Unii Europejskiej. Duża w tym zasługa naszego położenia (przygranicznego i na skrzyżowaniu szlaków handlowych), a także władz samorządowych (regionu i lokalnych), które te zalety potrafiły przekuć w sukces gospodarczy, dbając o rozwój miast i gmin oraz wspierając biznes.

Ostatnie 30-lecie pokazało też, że to lokalne władze w głównej mierze decydują o standardzie naszego życia. A przecież wielkie zmiany dokonały się w dolnośląskich gminach: miejskich i wiejskich.

My postanowiliśmy nagrodzić te, które rozwijały się najszybciej, najlepiej poprawiały standard życia mieszkańców i potrafiły przekuć w sukces przemiany gospodarcze w Polsce.

Zwycięzcy konkursu na dolnośląskie gminy 30-lecia

* Wałbrzych, * Wrocław, * miasto Bolesławiec, * Polkowice, * Szklarska Poręba, * m. Lubin, * Polanica-Zdrój, * Legnica, * Świeradów-Zdrój, * Karpacz, * Nowogrodziec, * m. Świdnica, * m. Głogów, * Kobierzyce, * Krośnice, * Gromadka, * Miękinia, * Kąty Wrocławskie, * Długołęka, * Jelenia Góra, * Wołów, * Kudowa-Zdrój, * m. Oleśnica, * Trzebnica, * Domaniów, * Siechnice, * Jawor, * Żukowice, * m. Zgorzelec, * gmina wiejska Oława, * Warta Bolesławiecka.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Szanuję i podziwiam prezydenta Bolesławca Piotra Romana.
    Miasto rozwija się i wygląda znakomicie, to duża zasługa także jego gospodarza. Bolesławiec ma szczęście, że ma Piotra Romana. Chociaż nikt nie jest prorokiem w własnym kraju...
    już oceniałe(a)ś
    0
    0