Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

"Właśnie sędzia sądu centralnego powiatu Gomel Ales Osipova wysłał Marię na 15 dni aresztowania administracyjnego" - taką informację przekazał w czwartek białoruski aktywista Leanid Sudalenka.

Dwa tygodnie temu Maryia Tulzhankova obroniła dyplom magisterski na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Przygotowała pracę „Zamowy” na kierunku sztuka mediów, pod opieką dr. hab. Jakuba Jernajczyka. Wcześniejsze studia licencjackie ukończyła również na wrocławskiej ASP, na kierunku mediacja sztuki.

Po obronie zaraz wróciła na Białoruś. Milicja zatrzymała ją w poniedziałek.

Fundacja "Za Wolność Waszą i Naszą" alarmowała, że mieszkanie młodej Białorusinki przeszukano, skonfiskowano laptopa i dyski. Była przesłuchiwana przez komisję śledczą; groziło jej od 3 do 8 lat więzienia. Portal koloroweptaki.com donosił: "Według nieoficjalnych informacji do aresztu trafiła m.in. za udział w akcjach protestacyjnych organizowanych na wrocławskim Rynku".

Chodzi o protesty przeciwko sfałszowanym wyborom prezydenckim na Białorusi. Inga Shulga, Białorusinka mieszkająca we Wrocławiu, zapraszała na demonstracje prezydenta Jacka Sutryka: "Dziś Białorusini potrzebują naszej solidarności. Tak jak Polacy, chcą mieć możliwość wyrażania własnego zdania, chcą korzystać ze swych praw obywatelskich. My, jako Białorusini, chcemy wesprzeć naszych rodaków, którzy wychodzą na ulice miast Białorusi, żeby powiedzieć dość samowoli Łukaszenki".

- Skala niezadowolenia ludzi jest wysoka, ale nie jestem optymistą - mówił "Wyborczej" Alex Novgorodcev, Białorusin, student Uniwersytetu Wrocławskiego. - Propaganda działa, protestujący zostali pokazani jako agresorzy, którzy chcieli zrobić kolejny Euromajdan. Te wybory są wyjątkowe i nie potrafię wyobrazić sobie tych za pięć lat. Musi dojść do większych zmian, inaczej w kolejnych wyborach Łukaszenka narysuje sobie 80 proc. i będziemy żyć tak, jak żyliśmy. 

Przed powrotem do domu Maryia Tulzhankova była zaangażowana w akcje protestacyjne we Wrocławiu. Była mocno zaangażowana w życie kulturalne miasta. Uczestniczyła w licznych wydarzeniach artystycznych organizowanych m.in. przez Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Muzeum Pana Tadeusza, Uniwersytet Wrocławski, Galerię BWA czy Domek Miedziorytnika. Poza działalnością stricte artystyczną promowała we Wrocławiu kulturę i tradycję Białorusi, organizując liczne koncerty i warsztaty.

- Działamy - zapewniał rektor ASP, prof. Wojciech Pukocz, na spotkaniu online ze studentami.

W czwartek wieczorem na stronie internetowej ASP opublikowano apel rektora, samorządu studenckiego i całej społeczności tej uczelni: "Akademia Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu w pełni podziela oburzenie sytuacją bezprecedensowych niepokojów dotykających społeczeństwo Białorusi. Apelujemy o przestrzeganie międzynarodowego prawa humanitarnego, szczególnie w obliczu informacji, że w tych wydarzeniach cierpią również nasi studenci i absolwenci. W związku z docierającymi do nas niepokojącymi informacjami dotyczącymi aresztowania naszej tegorocznej absolwentki Maryi Tulzhankovej wyrażamy zdecydowany sprzeciw zastosowanym wobec niej metodom nacisku i represji.  Deklarując wsparcie i chęć pomocy ze strony Akademii i społeczności akademickiej, jednocześnie składamy wyrazy współczucia osobom poszkodowanym i ich rodzinom oraz wzywamy do zaniechania prześladowania osób, które swoim zaangażowaniem opowiadają się po stronie wolności słowa".

Podpisało się po nim Kolegium Rektorów Uczelni Wrocławia i Opola: prof. Andrzej Rokita - Rektor Akademii Wychowania Fizycznego, Przewodniczący KRUWiO, prof. Przemysław Wiszewski - Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego, prof. Andrzej Kaleta - Rektor Uniwersytetu Ekonomicznego, prof. Andrzej Ponikowski - Rektor Uniwersytetu Medycznego, prof. Krystian Kiełb - Rektor Akademii Muzycznej, prof. Arkadiusz Wójs - Rektor Politechniki Wrocławskiej, prof. Jarosław Bosy - Rektor Uniwersytety Przyrodniczego, prof. Włodzimierz Wołyniec - Rektor Papieskiego Wydziału Teologicznego

Czy to nie za mało? Rektor tłumaczył się tak: - Gdyby wciąż była naszą studentką, mielibyśmy więcej instrumentów formalnoprawnych.

ASP robi, co może, był pomóc Białorusinom. Uczelnia jest gotowa przyjąć pięciu studentów, którzy nie mogą kontynuować nauki na Białorusi. W przyszły piątek uczelnia zaplanowała kolektywne czytanie opisów protestów na Białorusi.

Wrocław też działa. Jacek Sutryk powołał pełnomocniczkę ds. mieszkańców pochodzenia białoruskiego. Tatsiana Andrushka na początku października zorganizowała spotkanie robocze z przedstawicielami różnych organizacji reprezentujących Białorusinów i wspierających migrantów we Wrocławiu.

Rozmowa z przyjaciółką Maryi

Magdalena Kozioł: - Ma pani jakieś wieści o Maryi?

Kaciaryna Byca, przyjaciółka Maryi: - Nie mamy na razie żadnej informacji o sprawie karnej przeciwko niej. Obrońca nie jest wpuszczany do aresztu, co motywują koronawirusem, choć Łukaszenka naście razy mówił, że COVID-u nie ma.

Dlaczego została aresztowana? W Polskich mediach pojawiła się nawet informacja, że przez udział w solidarnościowych protestach we Wrocławiu po sfałszowanych przez Łukaszenkę wyborach.

- Marusia była w sierpniu na Białorusi i zatrzymano ją na jednej pokojowej manifestacji z absurdalnym zarzutem udziału lub organizacji nielegalnego zgromadzenia w Homlu. Jest jej zdjęcie z kartonem na którym jest napis: "Saszy więcej nie polewać". To ironia po słowach Łukaszenki o protestach. Nie postawiono jej wtedy żadnych zarzutów i nie było wyroku sądu. Spokojnie przyjechała do Wrocławia bronić pracy magisterskiej. Tu brała udział w akacjach solidarności z Białorusinami. Kiedy po obronie wróciła, od razu została zabrana z domu. W ten sposób władza próbuje uciszyć ludzi kreatywnych i aktywnych.

Rektorzy wrocławskich i opolskich uczeni napisali apel o przestrzeganie międzynarodowego prawa humanitarnego. Czy to coś da i czy to ma sens?

- Polacy albo Białorusini w Polsce maja mocne ograniczone pole do działania. Ale takie wypowiedzi, czy akcje solidarności z Białorusinami mają głęboki sens nawet jeśli teraz nie dotrą do Marusi. Jestem przekonana, że te informacje mocno podniosą ją na duchu kiedy wyjdzie z aresztu, albo jeżeli pojawi się gorszy wariant i rozpoczną sprawę karną przeciwko niej.

Co jej wtedy może grozić?

- Wszystko zależy od paragrafu. Wstępnie była mowa, że to art. 324 kodeksu karnego republiki Białorusi, który dostaje wielu zatrzymanych demonstrantów za udział w zamieszkach masowych lub organizację nielegalnych zgromadzeń. Grozi za to od 3 do 8 lat więzienia.

Wiadomo w jakich warunkach teraz przebywa w areszcie?

- Marusia jest w Homlu, co nie oznacza, że jest w dobrych warunkach. Raporty o katastrofalnych warunkach w zakładach penitencjarnych są od lat składane do Komisji Praw Człowieka ONZ przez białoruskie organizacje pozarządowe. Sam pobyt w takich miejscach już można uznać za tortury. W celi na 5 osób przebywa 20, nie mogą się położyć czy wyjść na spacer. Po pierwszych zatrzymaniach dochodziły do nas informacje, że kobiety nie dostawały podstawowych środków higieny.

Dlaczego Marusia wróciła na Białoruś?

- Jest wielką patriotką. Mówiła, że na rok lub na dwa wraca. Chciała przekazać wiedzę z ASP do pozytywnego budowania Białorusi. Rozważała, że może potem wyjedzie na staże gdzieś, ale była przekonana, że chce mieszkać na Białorusi.

Nie bała się?

- Trudno mi za nią odpowiedzieć, ale strach jest w każdym z nas. To nie jest jednak strach, który zniewala. Gdyby tak było, żylibyśmy tak jak przez ostatnie 26 lat, a my chcemy zmiany. Ten strach został pokonany nie tylko przez Marusię, ale przez wszystkich Białorusinów.

Jest szansa na zmianę władzy?

- Po pierwszym tygodniu protestów byłam bardzo sceptyczna, ale teraz protesty trwają już ponad dwa miesiące i zupełnie inaczej to widzę. Wczoraj w proteście przeciwko Łukaszence wyszły osoby niepełnosprawne, to sygnał, że róże grupy społeczne już wychodzą na ulice. Nie tylko młodzież, która chce bardziej otwartego a świat państwa. Jestem przekonana, że te zmiany nastąpią. Aleksander Łukaszenka nie będzie długo przy władzy.

Pani to ocenia w miesiącach czy latach?

- Po tym, co się dzieje na Białorusi, oceniam, że Łukaszenka jako prezydent dotrwa najwyżej do wiosny.  Choć idzie zima, ludzie się już nie uspokoją.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.