Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

* Tekst powstał na podstawie materiałów partnera 

Koronawirus poważnie szarpnął budżetem Kolei Dolnośląskich. Na początku lockdownu, czyli od połowy marca do początku kwietnia, zainteresowanie przejazdami spadło o 90 proc. i spółka w trzy tygodnie straciła 10 mln zł z wpływów z biletów.

Pociąg Impuls 45WE Kolei DolnośląskichPociąg Impuls 45WE Kolei Dolnośląskich Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta

– To dramat, tego w dłuższym okresie nie udźwignie żaden przewoźnik ani samorząd – komentował wtedy sytuację Tymoteusz Myrda, członek zarządu województwa odpowiedzialny za kolej.

Koronawirus uderzył w pociągi

Brał nawet pod uwagę najczarniejszy ze scenariuszy – zawieszenie wszystkich połączeń, które ostały się jeszcze w rozkładzie jazdy. A pociągi wypadały z niego masowo.

Najpierw te do Czech. Od 14 marca partnerzy KD, czyli Ceské Dráhy, GWTrain i Leo Express, wstrzymali ruch transgraniczny, bo za naszą południową granicą wprowadzono 30-dniowy stan wyjątkowy. Chwilę później przestały jeździć składy do Niemiec, a zaraz po nich KD ograniczyły kursowanie lub całkowicie zawiesiły 125 pociągów, m.in. na trasach do Międzylesia, Żmigrodu, Rawicza, Ziębic, Kłodzka, Kudowy-Zdroju, Oleśnicy, Krotoszyna, Jeleniej Góry, Wałbrzycha, Szklarskiej Poręby, Bielawy, Lubania Śląskiego, Węglińca, Bolesławca, Zgorzelca, Żar, Lubina i Legnicy. W drugiej połowie kwietnia znowu zrobiono korektę w rozkładzie 138 pociągów – niektóre zostały skrócone bądź wydłużone, a także pojawiły się nowe.

Bartłomiej Rodak, rzecznik KD: – W całej relacji zawieszone zostały 94 połączenia, w tym dziewięć sezonowych, które miały zostać uruchomione od 25 kwietnia. Zmiany obejmowały ponad 65 proc. wszystkich połączeń Kolei Dolnośląskich.

Licznik strat bił. Przewoźnik ostatecznie policzył, że przez niesprzedane bilety od początku pandemii ubyło mu w budżecie 22 mln zł. W normalnych czasach rocznie wpływa z nich 100 mln zł, a kolejne 130 mln zł spółka dostaje od samorządu województwa jako dotację do przewozów pasażerskich. W tym roku więcej pieniędzy marszałek dołożyć KD nie mógł.

Pociąg Kolei DolnośląskichPociąg Kolei Dolnośląskich Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta

Myrda tłumaczył: – Budżet wojewódzki nie jest z gumy, a w czasie epidemii już wydajemy dodatkowe, i to niemałe, pieniądze na wsparcie służby zdrowia, wspomagając państwo.

Władze Dolnego Śląska liczyły, że Ministerstwo Infrastruktury znajdzie jakieś szybkie wsparcie dla organizatorów przewozów regionalnych i przewoźników, m.in. kompensując zmniejszone wpływy z biletów, decydując o rezygnacji PKP PLK z opłat za dostęp do torów czy zmniejszając opłaty za energię elektryczną. W tzw. Tarczy 3.0 znalazły się zapisy o pomocy finansowej dla przewoźników.

Koleje Dolnośląskie na razie nie podniosły cen, ale to się jeszcze może zdarzyć. Powód? Już w ubiegłym roku PKP wystawiły spółce słony rachunek na kwotę 2,3 mln zł za korzystanie z dworców Wrocław Główny, Wałbrzych Główny, Jelenia Góra i Legnica.

KD płacić nie zamierzają, ale jeżeli przegrają walkę w Naczelnym Sądzie Administracyjnym, nie wykluczają, że konsekwencje poniosą podróżni. Opłaty dworcowe spowodują bowiem, że droższe staną się przejazdówki.

Na wyrok w tej sprawie i ewentualne decyzje KD trzeba poczekać. Na to, co będzie się działo z pandemią – też.

Wracali etapami

Koleje Dolnośląskie już kursują w pełnym składzie, ale powrót pociągów na tory odbywał się w pięciu etapach. Od 1 maja przywróconych zostało 18 połączeń, które wcześniej zostały skrócone lub zawieszone. Od 11 maja – 31, od 1 czerwca – 52, od 1 lipca – 99, m.in. ze stolicy Dolnego Śląska do Krotoszyna, Jeleniej Góry, Szklarskiej Poręby, Zgorzelca, Lubina, Żmigrodu oraz Bystrzycy Kłodzkiej. Pasażerowie mogli korzystać już wtedy z pociągów z Kłodzka do Kudowy-Zdroju oraz z Jeleniej Góry do Szklarskiej Poręby.

Pociąg Kolei DolnośląskichPociąg Kolei Dolnośląskich Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta

W rozkładzie pojawią się też nowe pociągi kursujące pomiędzy Legnicą i Lubinem. Do rozkładów wróciły również połączenia międzynarodowe do Czech i Niemiec, do: Kralovca, Lichkova, Harrachova, Forst i Goerlitz. Jeździ już też „Pociąg do Kultury”, czyli popularne połączenie umożliwiające bezpośredni dojazd z Wrocławia do Berlina, z którego w 2019 r. skorzystało ponad 18 tys. pasażerów.

Sposób na koronawirusa

30 sierpnia w KD nastała już normalność – przywrócono pełną siatkę połączeń zgodnie z zaplanowanym rocznym rozkładem jazdy. Pandemia wciąż jednak trwa i dlatego Koleje Dolnośląskie podjęły szereg działań, by zminimalizować ryzyko wystąpienia i rozprzestrzenienia się koronawirusa: spółka powołała zespół kryzysowy, który odpowiedzialny jest m.in. za monitoring sytuacji epidemiologicznej, a także bieżącą współpracę ze służbami sanitarnymi.

Rodak: – Cały tabor Kolei Dolnośląskich jest sprzątany i dezynfekowany. Wszystkie pociągi zostały wyposażone w środki ochronne: maseczki i rękawiczki oraz w dozowniki z płynem do dezynfekcji. Na każdym przystanku dokonuje się krótkiego przewietrzenia składów.

Koleje Dolnośląskie, zgodnie z wytycznymi Głównego Inspektora Sanitarnego i Ministerstwa Zdrowia, opracowały procedury określające postępowanie w sytuacji kryzysowej – czyli podejrzenia zakażenia pasażera. Zawierają one m.in. sposób powiadamiania służb ratowniczych, ustalenia miejsca zatrzymania pociągu, by zapewnić dojazd karetki, oraz metody odizolowania takiego podróżnego, aby zminimalizować ryzyko jego kontaktu z innymi osobami przebywającymi w pociągu.

Pod koniec sierpnia trzeba było skorzystać z tych procedur, ponieważ na trasie Wrocław Główny–Kłodzko pociągiem KD podróżowała osoba podejrzana o zakażenie. Sanepid więc ogłosił, że szuka osób, które jechały składem o godz. 18.24, by zgłosiły się do badania.

KD na potrzeby pracowników, ze szczególnym uwzględnieniem drużyn konduktorskich i trakcyjnych, przygotowały instrukcję sanitarną, jak rozpoznać u siebie i innych objawy koronawirusa. Spółka chciała w ten sposób uniknąć sytuacji, że zarażony pracownik przychodzi do pracy i COVID-19 roznosi dalej. Poza tym, dla bezpieczeństwa, konduktorzy zostali wyposażeni w mobilne terminale do płatności bezgotówkowych, które od 2 kwietnia są dostępne we wszystkich pociągach.

Małgorzata Wagiel, kierowniczka pociągu w KD, w rozmowie z portalem rynek-kolejowy.pl chwaliła swojego pracodawcę: – Byliśmy na bieżąco informowani o wszystkim, co dotyczy epidemii. Na bieżąco otrzymywaliśmy maile od naszego pracodawcy dotyczące sytuacji epidemiologicznej w regionie, o sposobach zabezpieczenia się przy kontakcie z pasażerami. Przewoźnik szybko wyposażył nas w środki ochrony osobistej, a nawet pozwolił na wybór pomiędzy przyłbicą a maseczkami, do których dołączono okulary.

Wagiel skorzystała z pierwszej możliwości: – Ponieważ mniej krępuje ona ruchy, ale wybór był kwestią indywidualną.

Ponadto pociągi zostały wyposażone w środki do dezynfekcji rąk, pojawiły się wydzielone strefy, a pojazdy są sprzątane na bieżąco.

Ochrona sanitarna nie dotyczy jednak tylko obsługi. Do wymogów resortu zdrowia muszą dostosować się też pasażerowie. Wielu jednak tego nie robi i wsiada do pociągu bez maseczki.

– Wobec osób, które się do nich nie stosują, obsługa pociągu nie ma skutecznych narzędzi prawnych. Konduktorzy mogą prosić i apelować, w ostateczności wezwać policję, co się już zdarzało w przypadku agresywniejszych pasażerów – wyjaśniał Bartłomiej Rodak.

Nadal stawiają na kolej

Koronawirus nie ustępuje – wczoraj na Dolnym Śląsku zdiagnozowano 64 nowe przypadki zakażenia. To znacznie więcej niż dzień wcześniej, kiedy odnotowano ich 28. W całej Polsce przez ostatnich kilka dni w ciągu doby przybywało ponad tysiąc osób z pozytywnym wynikiem. Jest się więc czego obawiać.

Z początkiem września, kiedy uczniowie wrócili do szkół, a dorośli do pracy w firmach, liczba podróżnych w KD osiągnęła poziom 83 proc. sprzed epidemii. Podróżnych z Kątów Wrocławskich do korzystania z kolei zachęcają dodatkowe połączenia – między Wrocławiem i Kątami pociągi zaczęły kursować do 20 minut.

Trend powrotu pasażerów już widać w skali kraju. Urząd Transportu Kolejowego podał, że w lipcu koleją jeździło 19 mln pasażerów, czyli o 9 mln mniej niż w ubiegłym roku. Jednak z miesiąca na miesiąc jest ich coraz lepiej.

Dlatego Koleje Dolnośląskie nie rezygnują z nowych inwestycji.

Niedawno w urzędzie marszałkowskim podpisano umowę na dostawę pięciu nowych pięcioczłonowych pociągów elektrycznych wartych 145 mln zł, które zrealizuje Pesa Bydgoszcz.

Marszałek Cezary Przybylski: – Mocno stawiamy na kolej, bo to transport szybki, bezpieczny, ale również ekologiczny. Przejmowanie kolejnych tras kolejowych i zakup nowych pociągów to ważne elementy naszej strategii rozwoju kolejowego transportu pasażerskiego. Chcemy zapewnić do niego dostęp wszędzie tam, gdzie to jest możliwe, i temu będą służyć nowe pociągi naszego przewoźnika. Bez efektywnego transportu nie ma mowy o dynamicznym rozwoju regionu, dlatego traktujemy nasze działania jako inwestycję w przyszłość.

**************

Kolejowe ciekawostki - najstarsza linia kolejowa jest na Dolnym Śląsku

22 maja 1842 r. z Dworca Kolei Górnośląskiej (obecnie przy ul. Małachowskiego) wyruszył pierwszy skład do Oławy, pokonując 26 km. To połączenie jest nie tylko najstarszą linią kolejową na Dolnym Śląsku, ale także na terenie dzisiejszej Polski.

Dworzec GórnośląskiDworzec Górnośląski Fotopolska.eu

To była sensacja. O godz. 6 rano skład witały tłum ludzi i orkiestra, a w podróż ośmioma drewnianymi wagonami (klasy pierwszej, drugiej i trzeciej – odkrytej) wyjechało 102 pasażerów. Przejazd z Wrocławia do Oławy trwał 42 minuty, a powrót 43 minuty. Tego dnia pociąg jeździł w obie strony cztery razy.

PKP podają, że ten inauguracyjny i oficjalny przejazd był... drugim. Dzień wcześniej specjalnie przystrojony skład wziął 200 osób, ale nie było wśród nich żadnej kobiety. W Oławie to wydarzenie też odnotowano. Na stacji przygotowano łuk triumfalny w stylu gotyckim. „Ta uroczystość zbiegła się z oficjalnym oddaniem do użytku budynku dworca, zbudowanego według projektu Augusta Rosenbauma – królewskiego radcy budowlanego i naczelnego inżyniera oraz projektanta dworca Kolei Górnośląskiej we Wrocławiu, a także pierwszego neogotyckiego dworca w Krakowie”.

Zabudowania Dworca Górnośląskiego przy ul. MałachowskiegoZabudowania Dworca Górnośląskiego przy ul. Małachowskiego KRZYSZTOF ĆWIK

Zainteresowanie pasażerów pociągami było ogromne. Tylko w pierwszym tygodniu funkcjonowania linii kolejowej z jej usług skorzystało ponad 6,4 tys. osób. Nic dziwnego, że jeszcze w tym samym roku przedłużono trasę do Brzegu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.