Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

7,5-roczna Mia Szuber choruje na białaczkę. Pięć lat swojego życia spędziła w szpitalach onkologicznych.

W 2015 r. dziewczynka usłyszała diagnozę: ostra białaczka limfoblastyczna. Mia miała krytyczny poziom hemoglobiny i płytek, a do tego powiększoną o pięć cm wątrobę, śledzionę i wszystkie więzły chłonne. Dla dwuletniego dziecka były to bardzo poważne zmiany. Po ośmiu miesiącach terapii Mia mogła wyjść ze szpitala i kontynuować leczenie w domu. W 2017 r. rodzice usłyszeli, że ich córka jest już zdrowa.

Radość nie potrwała długo. Po upływie roku Mii drastycznie spadł poziom płytek. Wyniki potwierdziły, że rak zaatakował ponownie. Trzeba było podjąć walkę po raz drugi. Po miesiącu leczenia lekarze zdecydowali, że będą szykować Mię do przeszczepu szpiku. Zabieg został przeprowadzony w kwietniu 2019 r. Jeszcze przez dwa miesiące Mia musiała walczyć z powikłaniami, a do końca roku nie mogła wychodzić z domu. 

Wszystko już jednak wskazywało na to, że białaczkę w końcu udało się pokonać. Pod koniec sierpnia nagle Mia straciła apetyt i prawie przestała jeść. Potem pojawiła się infekcja i silny katar. Rodzice natychmiast udali się do Przylądka Nadziei. Wyniki badań potwierdziły najgorsze - ich córka musi po raz trzeci stawić czoła białaczce. 

 

Brakuje ponad połowy kwoty

Każdy kolejny atak białaczki jest silniejszy od poprzedniego, a komórki nowotworowe coraz bardziej zmutowane i trudniejsze w leczeniu. Ponieważ zawiodły wszystkie dotychczasowe terapie, lekarze chcą podać dziewczynce komórki CAR-T.

Terapia polega na pobraniu komórek krwi Mii i przeprogramowaniu ich w laboratorium. Tak, żeby nauczyły się atakować i zwalczać komórki nowotworowe, a dodatkowo “nauczyły” tego cały układ odpornościowy dziewczynki. Takie zmodyfikowane komórki podaje się z powrotem pacjentowi.

Technologia jest w Polsce dostępna od zeszłego roku, ale kosztuje 1,4 mln zł. Komórki dziewczynki trzeba wysłać do laboratorium w Stanach Zjednoczonych, które jako jedyne ma patent i technologię potrzebną do ich przeprogramowania. Rodzice najpierw muszą zapłacić całą kwotę za terapię. Mają czas do połowy października. 

Wspomóc Mię można wpłacając na zbiórkę uruchomioną przez Fundację Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.