Wystartował RakReaton, a wraz z nim ogólnopolskie wyzwanie: do pokonania mamy wspólnie milion kilometrów, do 30 września. Do zdobycia jest 100 tys. zł na leczenie dzieci z chorobą nowotworową.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Liczy się każdy kilometr, a uczestnicy wyzwania dokładają swoje indywidualne osiągnięcia do wspólnej puli. Cel: w sumie zebrać milion kilometrów. Można jeździć na rowerze lub biegać, ale można też uprawiać nordic-walking, wybrać się na wycieczkę w góry lub spacerować po parku. Kilometry każdego uczestnika zlicza aplikacja Activy (o tym, jak się zarejestrować i jak działa, piszemy poniżej).

Skąd pomysł na RakReaton?

– Dzieci chore na raka codziennie walczą o swoje zdrowie i życie, a razem z nimi także rodzice i personel medyczny. Każdy z nich CODZIENNIE ma WYZWANIE. We wrześniu, w geście solidarności z nimi, zapraszamy do wspólnego pokonania miliona kilometrów. Gdy osiągniemy nasz cel, partnerzy RakReatonu przekażą 100 tys. zł na leczenie dzieci w klinice Przylądek Nadziei. Wyzwanie może podjąć każdy. Liczymy na Ciebie! – zaprasza do udziału w wyzwaniu Przemek Pohrybieniuk, prezes zarządu Fundacji „Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową”, która jest pomysłodawcą Kampanii Złotej Wstążki. To jej częścią jest RakReaton.

RakReaton. Jak się dorzucić do miliona?

Wystarczy ściągnąć aplikację Activy z Google Play lub AppStore, zarejestrować się i dołączyć do otwartego wyzwania pod nazwą „RakReaton - ratujemy dzieci chore na raka”. Swoje konto można też połączyć z popularnymi aplikacjami: Strava, Garmin Connect lub Polar Flow. Gdy tylko zsynchronizujemy konta i trasy, pokonywane przez nas kilometry będą zapisywane i doliczane do wyzwania RakReatonu.

Dołączyć może każdy, niezależnie od tego, czy biega lub jeździ na rowerze regularnie, czy tylko okazjonalnie, a może po prostu lubi spokojnie spacerować. Sportowcem na pewno być nie trzeba. Tylko od każdego z nas zależy, ile kilometrów dołoży do wspólnej puli. Minimalnej granicy nie ma (maksymalnej też nie). Rodzaj aktywności można swobodnie wybrać według własnych upodobań.

– Mamy nadzieję, że nasze wyzwanie przynajmniej dla niektórych osób będzie impulsem do tego, by przy okazji częściej się ruszać. Ale chcę podkreślić, że niekoniecznie trzeba planować dodatkową aktywność i wcale nie musi to być aktywność, którą postrzegamy w kategoriach sportowych – opowiada Izabela Sałamacha, odpowiedzialna za kontakty z mediami przy Kampanii Złotej Wstążki.

Zachęca, by na ten jeden miesiąc, do końca września, włączać aplikację np. jeżdżąc do pracy na rowerze, wychodząc na zakupy czy nawet na plac zabaw z dziećmi.

- Oczywiście osoby systematycznie uprawiające sport również gorąco zapraszamy do udziału w RakReatonie - mówi Sałamacha. - Dodam, że firmy mogą mieć swoje własne wyzwania w ramach RakReatonu, a te firmy, które prężnie promują aktywność ruchową mogą po prostu zachęcić swoich pracowników do udziału w naszym wyzwaniu.

Kto lubi rywalizację, choćby dla zabawy i własnej satysfakcji, ten będzie pewnie zerkał na rankingi: indywidualne (osobno dla kobiet i mężczyzn) oraz zespołowe (wojewódzkie). Rankingi są prowadzone oddzielnie dla jazdy na rowerze, biegania (tu łącznie ze spacerowaniem i nordic walking) oraz łącznie dla obu aktywności. Aplikacja prowadzi je automatycznie, ale mają charakter całkowicie niezobowiązujący, choć dla niektórych mogą być formą dodatkowej motywacji.

Udział w wyzwaniu jest bezpłatny, a dołączyć można w każdej chwili, do 30 września.

RakReaton. Dlaczego to ważne wyzwanie

RakReaton organizowany jest w ramach Kampanii Złotej Wstążki
RakReaton organizowany jest w ramach Kampanii Złotej Wstążki  mat. prasowe

Fundacja „Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową” działa w obszarze onkologii dziecięcej już od 29 lat. Z inicjatywy fundacji powstał Przylądek Nadziei we Wrocławiu, czyli jedna z najnowocześniejszych klinik dla dzieci w Polsce. Co roku leczy się tam 2 tys. małych pacjentów. To również największy ośrodek przeszczepowy w Polsce – co drugi przeszczep szpiku u dzieci w Polsce jest przeprowadzany właśnie w Przylądku Nadziei.

Ośrodek wrocławski przeprowadził pierwsze w Polsce podanie CAR-T-cells u dzieci. Dzięki wsparciu fundacji doświadczeni eksperci poszerzają swoją wiedzę, otrzymują nowoczesny sprzęt medyczny, zapewniając tym samym niezbędną pomoc dzieciom chorym na raka i ich rodzinom.

Dodajmy, że 80 proc. dzieci w Polsce, u których wykryto nowotwór, zdrowieje. Innowacyjne metody leczenia umożliwiają większości małych pacjentów wolne od choroby dzieciństwo. Terapia może jednak trwać kilka lat i być bardzo kosztowna, a jednemu na pięcioro dzieci wciąż nie udaje się pomóc.

Polska onkologia dziecięca boryka się z problemami, takimi jak: brak badań klinicznych nad lekami dla dzieci chorujących na raka, niedostateczna refundacja leków i terapii, niedostępność nowoczesnych metod leczenia ze względu na wysoki koszt lub konieczność leczenia za granicą na warunkach komercyjnych czy niewystarczające wsparcie psychologiczne oraz brak wyspecjalizowanej kadry medycznej.

– Nie godzimy się na to i dzięki m.in. wsparciu fundacji w Przylądku Nadziei podwyższamy standardy, które pozwalają ratować dzieci. Ta kampania umożliwi nam działanie na większą skalę – podsumowuje prof. Alicja Chybicka, kierownik kliniki Przylądek Nadziei.

Tekst ukazuje się w ramach „Kampanii Złotej Wstążki” organizowanej we wrześniu – miesiącu świadomości nowotworów dziecięcych, przez Fundację „Na Ratunek Dzieciom z Chorobom Nowotworową". Celem kampanii jest pokazanie wyzwań stojących przed onkologią dziecięcą w Polsce. Więcej szczegółów na www.zlotawstazka.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    100 000 złotych to całkiem niedużo za możliwość prześledzenia i zebrania danych u tej masy ludzi co zainstalują aplikację. Charytatywny Orwell...
    już oceniałe(a)ś
    3
    2
    A jeśli nie mam żadnej aplikacji, bo nie mam smartfona, to już nic nie mogę?
    @uutek
    Biegaj dla siebie, jak ja. Też nie mam smartfona, zacząłem systematycznie biegać w pięćdziesiątym roku życia. Byle stopniowo, żeby nie przesadzić - zależnie od stanu zdrowia i formy.
    Epidemia może w tym pomóc - zamiast jeździć publicznym transportem, chodź / biegaj.
    Jako pracownik kolei mam darmowe przejazdy, ale biegam do pracy i z powrotem (12 km dziennie) i już "norma" dzienna wykonana. W soboty odpoczywam a w niedziele biegam dla przyjemności 20km+.
    PS. Miałem covida 2 m-ce temu, (lekki przebieg) i teraz jestem wyraźnie słabszy, ale poprawiam się powoli.
    Powodzenia i zdrowia !
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    @uutek
    ktoś broni zrobić przelew na konto Fundacji? Myślenie nie boli ;)
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Naprawdę to o wiele więcej brakuje dla chorych dorosłych.
    W onkologii jest dramat.
    Sorry, dla dzieci nie pobiegnę.
    już oceniałe(a)ś
    0
    4