Przez Polskę przetoczy się fala protestów w związku z zapowiedziami rządu, że ten wypowie antyprzemocową konwencję stambulską. Demonstracje odbędą się także we Wrocławiu, Obornikach Śląskich i Zgorzelcu.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W ubiegłym tygodniu Marlena Maląg, minister rodziny, ogłosiła w TV Trwam, że trwają przygotowania do wypowiedzenia antyprzemocowej konwencji stambulskiej. Wcześniej Marcin Romanowski, zastępca ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, określił ten dokument "genderowskim bełkotem". 

Tymczasem ratyfikowana w 2015 roku przez ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego konwencja - jak podkreślają organizacje kobiece - wyznacza standardy skutecznego przeciwdziałania przemocy wobec kobiet. Zobowiązuje państwo m.in. do zapewnienia ochrony i pomocy prawnej ofiarom, ścigania gwałtów z urzędu czy zmiany prawa tak, by definicja przemocy seksualnej opierała się na braku zgody osoby pokrzywdzonej. 

-  PiS i Ordo Iuris opowiadają, że Konwencja nie jest potrzebna, bo odpowiednie zapisy mamy albo możemy mieć w zwykłych ustawach - komentuje Marta Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. - Skoro więc nasze prawo jest zgodne z konwencją, to dlaczego mamy ją wypowiadać? No właśnie: po to, żeby nasze prawo w sposób niezgodny z Konwencją zmienić. Konwencja nie jest tu celem, tylko zaledwie przeszkodą do legalizacji przemocy domowej w Polsce. 

Wspólnie powiedzieć "nie" 

Aby przeciwko temu zaprotestować, kilkanaście wrocławskich organizacji i inicjatyw organizuje na wrocławskim Rynku pod pręgierzem demonstrację pod hasłem "Nie dla piekła kobiet!". Rozpocznie się w piątek, 24 lipca, o godz. 17.30.

- "Politycy PiS nie odczekali nawet tygodnia po wyborach przed wypowiedzeniem Polkom kolejnej bitwy" - podkreślają organizatorzy demonstracji. - "Spotkajmy się w piątek na wrocławskim rynku, żeby wspólnie powiedzieć “nie” przemocy i przyzwoleniu na przemoc!" 

Protesty od Krakowa po Ustkę 

Demonstracje pod hasłem "Nie dla legalizacji przemocy domowej" odbędą się w wielu innych polskich miastach: od Częstochowy przez Kraków, Poznań, Ustkę, Gdańsk po Warszawę, gdzie mieszkańcy zaprotestują pod siedzibą Ordo Iuris. 

To skrajnie konserwatywna organizacja, lobbująca m.in. za zakazem aborcji i edukacji seksualnej w szkołach, a teraz także za wypowiedzeniem konwencji stambulskiej. Chce za to wprowadzenia Międzynarodowej Karty Praw Rodziny, która ma m.in. zakazać "naruszania autonomii rodziny przez nieuprawnione ingerencje urzędników". 

- Wypowiedzenie konwencji i wprowadzenie “własnych” przepisów nie jest oryginalnym polskim pomysłem - podkreśla Magda Staroszczyk z Warszawskich Dziewuch. - Zapowiedzi wypowiedzenia Konwencji pojawiły się też choćby w Turcji, a rozwiązania prawne podsuwane przez Ordo Iuris przypominają te z putinowskiej Rosji. Zmiany, które przeprowadza i chce przeprowadzać rząd, nie wzmacniają niezależności Polski, a wypisują ją ze wspólnoty europejskiej i wpychają do innej: międzynarodowej wspólnoty fundamentalistów. 

Demonstracje w mniejszych miastach 

Zaprotestują też mieszkańcy innych dolnośląskich miast. W sobotę o godz. 17 demonstracja odbędzie się na skwerze im. Popiełuszki w Zgorzelcu (organizują ją Strajk Kobiet i Zgorzeleckie Kobiety). W piątek o godz. 17.30 - w parku miejskim w Obornikach Śląskich, gdzie organizują ją wrocławskie oddziały Strajku Kobiet, Komitetu Obrony Demokracji oraz Partii Razem. Działaczki i działacze będą m.in. rozdawać ulotki i rozmawiać z mieszkańcami o tym, dlaczego tak ważna jest konwencja. 

- Przemocy w rodzinach jest bez wątpienia za dużo, ale kobietom z dużych ośrodków miejskich często łatwiej poszukać pomocy i "schować się" przed oprawcą. Te w małych miejscowościach nierzadko zostają same z tym problemem - mówi Marta Stożek z Partii Razem. - Chcemy pokazać, że wcale nie są. 

- Te hasła o "wrogiej ideologii" czy "podważaniu tradycji" to tylko słowne wytrychy. Cel jest jeden: upodmiotowić kobiety, uprzedmiotowić rodzinę. Tymczasem w konwencji stambulskiej chodzi po prostu o zagwarantowanie osobom dotkniętym przemocą bezpieczeństwa, wsparcia i ochrony - dodaje Anna Kowalczyk-Derlęga, członkini Strajku Kobiet i KOD. - Mamy nadzieję, że nasza pikieta wpłynie na świadomość i sprawi, że choć jedna kobieta, która potrzebuje pomocy, się po nią zgłosi. 

Według szacunków Centrum Praw Kobiet każdego roku w Polsce od 400 do 500 kobiet traci życie w związku z przemocą w rodzinie. Na tę liczbę składają się ofiary zabójstw, pobić ze skutkiem śmiertelnym i samobójstw. 

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Mikołaj Chrzan poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem