Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kamil Barczyk uczy się w Zespole Szkół Logistycznych. We wrześniu rozpocznie czwartą klasę w zawodzie technik logistyk. Zdecydował się na naukę w technikum w ZSL po rozmowach z tatą.

– Jego znajomi pracują w branży logistycznej. Wspólnie stwierdziliśmy, że logistyka to przyszłościowy kierunek. Ciągle się rozwija – opowiada Kamil.

Aleksandra Łuszczek, która zacznie czwartą klasę w zawodzie technik logistyk w ZSL, również nie miała dużych wątpliwości podczas wyboru szkoły: – Logistyka to branża, która nigdy nie będzie niepotrzebna. Jest przecież nieodwołalnie związana z handlem i gospodarką.

Podkreśla: – Do tego, oprócz matury, mam również zawód, a to niezwykle cenne.

Nauka w Zespole Szkół nr 6 przy ul. NowodworskiejNauka w Zespole Szkół nr 6 przy ul. Nowodworskiej MIECZYSŁAW MICHALAK

Szkoły. Ponad 60 zawodów do wyboru

Technika i szkoły branżowe powoli pokonują stereotyp „gorszych szkół”. Jak szacują wrocławscy urzędnicy miejscy, w technikach w ostatnich latach wypełnia się ok. 90 proc. miejsc i połowa w szkołach branżowych, które po reformie edukacji zastąpiły zasadnicze szkoły zawodowe, zwane potocznie zawodówkami.

– Zmieniają się w najwyższej jakości placówki nauki zawodu – dodaje Jarosław Delewski, dyrektor Departamentu Edukacji Urzędu Miejskiego we Wrocławiu.

Pracownie w tych szkołach są regularnie modernizowane ze środków unijnych i Wrocławia. Miasto jako organ prowadzący odpowiednio planuje naukę i uruchamia kształcenie w zawodach, na które jest zapotrzebowanie.

We Wrocławiu można uczyć się wielu różnych – łącznie 27 robotniczych i 42 technicznych. Od technika ortopedy, przez fotografa, po technika przemysłu mody. W rozpoznaniu predyspozycji uczniów mogą pomóc doradcy zawodowi np. w Międzyszkolnym Ośrodku Wspierania Aktywności Zawodowej.

– Nie tylko w ostatnich miesiącach, ale i latach coraz większe grupy pracodawców mają problemy ze znalezieniem odpowiednio wykwalifikowanych pracowników – tłumaczy Bartosz Kotecki, pełniący obowiązki dyrektora Dolnośląskiego Wojewódzkiego Urzędu Pracy.

Jak wynika z badań DWUP, na Dolnym Śląsku jest kilkadziesiąt zawodów deficytowych, w których nie ma trudności ze znalezieniem pracy. Wśród nich są: betoniarze, blacharze, lakiernicy samochodowi, elektrycy, mechanicy, kucharze, krawcy, operatorzy obrabiarek skrawających czy sprzedawcy.

To więc w dużej mierze zawody, w których można się kształcić w szkołach branżowych i technikach.

Dni wypełnione gotowaniem

Emilia Czyrko zdecydowała się na kształcenie w zawodzie technik żywienia w Zespole Szkół Gastronomicznych. Jest tegoroczną absolwentką.

– Pierwsze dwa lata to była głównie nauka – mówi.

Oprócz podstawowych przedmiotów jak matematyka czy polski miała też zajęcia m.in. o towaroznawstwie i sprzętach w gastronomii oraz te praktyczne, jak wspólna nauka gotowania z szefami kuchni. Do tego zawodowy język angielski.

– Po tych dwóch latach umiałam na tyle dużo, że zaczęłam startować w konkursach krajowych i międzynarodowych – opowiada Emilia.

Z sukcesem, więc podróżowała po całej Polsce. Była też m.in. we Francji.

Roger ukończył Zespół Szkół Gastronomicznych (technik żywienia) już cztery lata temu. Obecnie jest kucharzem, zapamiętał z pierwszego roku nauki nacisk na pozazawodowe przedmioty.

– Miałem ich łącznie ponad 20, z czego pięć czy sześć zawodowych. Gastronomia wtedy wygląda bardziej jak zabawa niż nauka – wspomina. – Większość z nas nawet nie myślała o tym, czy będzie na serio gotowała. Kończyliśmy edukację ogólną: fizykę, geografię, chemię. Od drugiej klasy zaczęło się poznawanie gastronomii, w tym dni wypełnione tylko gotowaniem. Miałem też przedmioty polegające na ułożeniu diety dla kogoś czy przygotowaniu sal pod imprezy i spotkania biznesowe.

Zajęcia w Zespole Szkół nr 5 przy ul. DawidaZajęcia w Zespole Szkół nr 5 przy ul. Dawida MIECZYSŁAW MICHALAK

Aleksandrę w ZSL pozytywnie zaskoczył szereg różnorodnych projektów, np. dotyczących rozwoju umiejętności miękkich czy społecznych. Miała wspólnie z innymi uczniami przygotować np. akcję społeczną.

– Do tego nauczyciele mają duże doświadczenie praktyczne i teoretyczne. Nie tylko przekazują nam wiedzę, ale uczą też przy tym myśleć. A to chyba najważniejsze – opowiada.

Praktyki w Hiszpanii

Podczas nauki w ZSL Aleksandra była na miesięcznych praktykach w Hiszpanii. Podobnie było z Kamilem – brał udział w wielu różnych stażach, w tym płatnych.

– Przedstawiciele firm mówili mi na koniec, że jakbym chciał, mógłbym u nich później pracować – opowiada Kamil. – Myślę, że dzięki temu, że mnie znają i co nieco o mnie wiedzą, byłoby łatwiej aplikować.

Roger podczas nauki w Technikum Gastronomicznym też nie marnował czasu. Brał udział w różnych kursach i wymianach zagranicznych, np. w Grecji i Hiszpanii.

– Oczywiście trzeba było mieć dobre wyniki, żeby się dostać. I sporo szczęścia, bo na fajne kursy zawsze byli chętni – opowiada. – Później przyszedł etap „Top Chefów”. To mnie zainspirowało, żeby próbować sił w konkursach gastronomicznych.

Również Emilia praktyki zrobiła za granicą. Nie zliczy też staży i zajęć praktycznych, które ma za sobą. Czeka ją jeszcze ten w Senses, ekskluzywnej warszawskiej restauracji, nagrodzonej gwiazdką Michelin i czterema czapkami. Staż ten to nagroda w jednym z konkursów, w którym brała udział.

Przyszłość

Współpraca z pracodawcami – a dzięki temu możliwość brania udziału w stażach i praktykach – to jedna z największych zalet szkół branżowych i techników. We Wrocławiu, jak wynika z danych urzędu miejskiego, z 17 placówkami zawodowymi współpracuje ponad 370 pracodawców, w tym m.in. Impel IT, Port Lotniczy Wrocław, Bosch, LG Electronics, Nokia, Mercedes-Benz czy Volvo Truck Polska.

Zajęcia w Zespole Szkół Teleinformatycznych i ElektronicznychZajęcia w Zespole Szkół Teleinformatycznych i Elektronicznych TOMASZ PIETRZYK

– Nasi uczniowie nie mają żadnego problemu ze znalezieniem pracy – zapewnia Stella Gazdulska, dyrektor Zespołu Szkół Logistycznych, który przygotowuje do pracy w dwóch branżach: kolejowej i logistyczno-spedycyjnej.

Z kolei Zespół Szkół nr 18 współpracuje aż z blisko 40 firmami, które chętnie zatrudniają później tamtejszą młodzież. – Niektórzy absolwenci zakładają też własne firmy – podkreśla Piotr Lusar, dyrektor ZS nr 18. – I mają tyle zleceń, że czasami trudno im nadążyć z realizacją.

Marian Ramut, dyrektor Zespołu Szkół nr 2 we Wrocławiu: – Są tacy, którzy przyszli do szkoły, bo „kolega szedł”. Tym może być trudniej. Ale ci, którzy przychodzą do naszej szkoły z zainteresowania i pasji, nie mają żadnego problemu ze znalezieniem zatrudnienia.

Roger, kończąc szkołę, był spokojny o przyszłość. – Wiedziałem, że sobie poradzę, miałem kontakty. Z kolegami dorabialiśmy w trakcie szkoły w kilku miejscach. W tej branży nie chodzi tylko o nią, ale o chęci i budowanie pozycji – mówi. – Samemu trzeba wypracować markę i poznać ludzi. No i praktyka, praktyka, praktyka! Papier jest ważny, ale i tak na końcu trzeba ocenić umiejętności konkretnego człowieka.

Dziś pracuje w restauracji Pod Papugami w zespole Marioli Monczak, znanej z telewizyjnego programu kulinarnego „Top Chef”. Także ukończyła Technikum Gastronomiczne we Wrocławiu.

A po szkole - studia lub praca

– Albo wybierasz drogę zarabiania tu i teraz, co odcina trochę możliwość inwestowania w siebie, albo drogę nauki z opcją lepszych zarobków za kilka lat – uważa Roger. – A warto inwestować, bo branża ciągle jest otwarta na świeżą krew.

Podkreśla jednak, że to ciężka praca: – Jak się ogląda programy gastronomiczne, to wszystko wygląda fajnie, kolorowo. Dużo osób myśli, że pójdzie sobie do restauracji i wyląduje w „Top Chefie”. A to gotowanie 15 pozycji z karty od rana do wieczora, sprzątanie, praca na zmywaku. Naprawdę trzeba to lubić, żeby wytrzymać.

Emilia najbardziej chciałaby pracować w dobrej restauracji, czyli wyróżnionej np. czapką kucharską Gault & Millau.

Kamil chce iść po technikum na studia. Aleksandra też nad nimi myśli – interesuje się pedagogiką i psychologią, ale mogłaby też pójść np. na inżynierię zarządzania na Wyższej Szkole Bankowej lub podobny kierunek na Uniwersytecie Ekonomicznym.

Po zmianach w edukacji studiować mogą nie tylko absolwenci techników i liceów. 1 września otworzy się we Wrocławiu dziewięć szkół branżowych II stopnia (zostaną włączone do istniejących zespołów). Będzie się tam można dalej kształcić, a więc uzyskać dyplom potwierdzający kwalifikacje zawodowe na poziomie technika, ale również przystąpić do matury i pójść na studia.

Szkoły. Rekrutacja 2020

Pandemia koronawirusa wymusiła zmiany w rekrutacji do szkół ponadpodstawowych. W tym roku nie będzie dodatkowego naboru. Poza tym potrzebne dokumenty (poza oryginałami świadectw i wynikami egzaminów na późniejszym etapie) można przesłać drogą elektroniczną.

Od 15 czerwca kandydat do liceum, technikum lub szkoły branżowej może złożyć wniosek o przyjęcie do wybranych szkół. Do 10 lipca ma czas na doniesienie świadectwa z podstawówki, a od 31 lipca od 4 sierpnia na złożenie wyników egzaminów ósmoklasisty. Wtedy można zmienić szkoły, do których się kandyduje. Listy zakwalifikowanych i niezakwalifikowanych zostaną ogłoszone 12 sierpnia.

We Wrocławiu rekrutacja odbywa się poprzez stronę www.edu.wroclaw.pl.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.