Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rozmowa z radną Jolantą Niezgodzką

Mateusz Kokoszkiewicz: Co było największym sukcesem Wrocławia, patrząc z perspektywy ostatnich 30 lat?

Jolanta Niezgodzka: – Myślę, że największym sukcesem jest to, jak rośnie zaangażowanie mieszkańców, którzy włączają się w kolejne akcje społeczne. Widzę, jak obywatele chcą współrządzić, chcą przejmować odpowiedzialność, jak olbrzymią rolę chcą i zaczynają pełnić rady osiedli i organizacje pozarządowe.

To, co dzieje się na szczeblu osiedli czy podwórek, świadczy o tym, że stajemy się miastem dojrzałym społecznie, nie przyglądamy się biernie, ale działamy. Wrocławianie swoje miasto czują, kochają i coraz więcej z nas chce wyznaczać kierunki zmian we Wrocławiu.

Jakie inicjatywy zasługują na szczególe wyróżnienie?

– To przede wszystkim powstające w różnych częściach miasta centra aktywności lokalnej. Nie chodzi tylko o budynki, które po kolei stają się nowymi siedzibami tych centrów, ale o wspólne działanie ludzi, którzy zbierają się i tworzą ośrodek kulturalno-rozrywkowy i skutecznie walczą o osiedlowe sprawy. Chociażby o remont budynków, w których mogą się spotykać.

Pani jest przewodniczącą zarządu osiedla Stare Miasto. Czy rady osiedli są w ogóle potrzebne? W ciągu ostatnich lat pojawiały się głosy nawołujące do ich likwidacji.

– Ostatnie lata pokazały, że rady osiedli są bardzo ważne, bo to pierwszy poziom, gdzie budzi się zaangażowanie mieszkańców. Znam wiele osób, które właśnie przez radę zaangażowały się społecznie, które chciały działać, ale nie miały pomysłu i dzięki osiedlowemu samorządowi tę drogę odnalazły. Dla mnie to też była próba, dzięki której odnalazłam się i poczułam potrzebę aktywizmu.

Oczywiście, nie wszyscy radni są tak samo aktywni, ale w większości rad znajdujemy grupę mocno zaangażowanych osób. Mieszkańcy uczą się, jak walczyć o dodatkowe fundusze na osiedle, mamy coraz potężniejszą grupę liderów budżetu obywatelskiego.

Jako radni miejscy, ale też prezydent i wiceprezydenci, nie jesteśmy w stanie być wszędzie. I to dzięki samorządom osiedli władze całego miasta są w stanie poznać oddolne potrzeby obywateli.

Obecnie działa zespół do spraw reformy samorządu osiedli, którego pani jest członkiem. Co chcielibyście osiągnąć?

– Z głosów, które płyną do nas oddolnie, wynika duża potrzeba zwiększenia kompetencji i przejęcia odpowiedzialności za swoje osiedla przez rady osiedli. Zajmowaliśmy się zmianą ordynacji wyborczej do rad, przez najbliższy rok czeka nas praca nad nowymi statutami.

Już działa zaproponowany przez zespół fundusz osiedlowy: poszczególne rady zgłosiły swoje propozycje, które teraz przechodzą weryfikację, a potem będą realizowane. To czasem mniejsze inwestycje jak ustawienie lampy czy ławki, remont chodnika czy nowe osłony śmietnikowe. Peryferyjne osiedla zgłaszają zaś również większe potrzeby, bo czasem w ich okolicy w ogóle nie ma chodnika, więc trzeba go wybudować, pojawiły się też inwestycje w boiska czy nowe parki.

Pani nie pochodzi z Wrocławia. Dlaczego wybrała pani nasze miasto?

– Pochodzę z okolic Częstochowy. Kierowałam się raczej intuicją, bo przed studiami nigdy we Wrocławiu nie byłam. Już w trakcie studiów, na drugim lub trzecim roku, zakochałam się we Wrocławiu i zdecydowałam, że chcę tu żyć. Pod koniec studiów zaczęłam też próbować aktywnie zmieniać to, co się w mieście dzieje.

Jak miasto wyglądało wtedy, gdy pani przyjeżdżała do Wrocławia, i czym się różniło od tego, co jest teraz?

– Przyjechałam do miasta w 2011 roku i już rok później dało się odczuć zmiany wynikające z organizacji turnieju Euro 2012. Cztery lata potem byliśmy Europejską Stolicą Kultury, w 2018 r. najlepszą europejską destynacją turystyczną, a w ostatnim roku – Miastem Literatury UNESCO. Widać, jak z roku na rok rośnie prestiż miasta.

Cały czas realizowane są nowe inwestycje, te zmiany widać dobrze nawet na Starym Mieście, gdzie powstało Narodowe Forum Muzyki. Są remontowane podwórka i kamienice, budujemy nowe drogi rowerowe, nawet transport miejski się poprawia.

Z punktu widzenia mieszkańców centrum na pewno da się odczuć, że jest mniej spokojnie niż dawniej. Zamieszkanie w sercu miasta ma swoje minusy, ale w większości mieszkańcy cieszą się z tego, że Wrocław jest celem turystycznym dla całej Europy.

Co można by zrobić lepiej albo poprawić we Wrocławiu?

– Cały czas za dużo mamy samochodów w centrum. Należałoby pomyśleć o stworzeniu kolejnych stref, gdzie łatwiej i bezpieczniej byłoby poruszać się pieszym czy rowerzystom. Ruch jest powoli wyprowadzany z centrum, ale według mnie dzieje się to trochę zbyt wolno.

Jakie wyzwania stoją przed naszym samorządem w najbliższych latach?

– Największe będą wyzwania finansowe. Pandemia powoduje olbrzymie straty dla budżetu, a do tego zaangażowaliśmy środki miasta m.in. na zakup środków ochrony osobistej, pakiet dla przedsiębiorców, organizacji pozarządowych i kultury. Imprezy masowe najprawdopodobniej będą zawieszone do końca roku, co powoduje problemy finansowe dla miejskich podmiotów, np. dla Hali Stulecia.

Do tego raczej nie będziemy mieć rekompensaty ze strony rządu, bo przeznaczane na szczeblu centralnym środki dla samorządów były w ostatnich latach tylko ograniczane.

Prezydent Jacek Sutryk mówił o tym, że wyrwa w tegorocznym budżecie może sięgnąć pół miliarda złotych. Jakie wydatki trzeba będzie ciąć, a czego nie wolno ruszać?

– Na razie jeszcze o tym nie rozmawialiśmy, przegłosowaliśmy tylko niezbędne zmiany w budżecie, dotyczące zdrowia, opieki społecznej czy zarządzania kryzysowego. Jeszcze nie usiedliśmy nad tym, z czego będziemy musieli zrezygnować. Uważam, że pieniądze na zdrowie, edukację i rozwój komunikacji miejskiej muszą zostać na poziomie niezmniejszonym, ale czy to się uda – zobaczymy.

Nie wyobrażam sobie, że zdecydujemy o tym bez rozmowy z mieszkańcami. Trudno powiedzieć, jak może przebiegać ten dialog, ale jest konieczny. Wszyscy jesteśmy w trudnej sytuacji i musimy wspólnie myśleć o tym, jak realizować plany miasta przy mniejszych wpływach.

Jak pracują wrocławscy radni w trakcie epidemii?

– Nie wszyscy są w tym samym wieku, więc mamy różne sposoby działania. W miarę możliwości staramy się, o ile tylko możemy, być blisko ludzi, lokalnych ośrodków i organizacji pozarządowych. Pomagamy koordynować dystrybucję żywności, szycie maseczek, produkowanie przyłbic czy kombinezonów. W czwartek pomagałam utworzyć pierwszy maseczkomat w kawiarni Koton przy ul. Igielnej, gdzie można przyjść i zabrać maseczkę. Chcielibyśmy, by było ich więcej i już o tym rozmawiamy.

Plebiscyt na półmetku

Dwa tygodnie zostały do zakończenia głosowania w plebiscycie na sukces czy najważniejsze wydarzenie 30-lecia w we Wrocławiu. Potrwa do 30 kwietnia, wyniki ogłosimy 8 maja. Głosujemy na stronie: wroclaw.wyborcza.pl.

W plebiscycie na półmetku prowadzą trzy propozycje: „Uczynienie z Rynku perły Wrocławia”, „Budowa AOW z mostem Rędzińskim” oraz „Poczucie dumy z miasta u mieszkańców”. Ale wszystko w rękach głosujących, wszystko może się zmienić.

Oto propozycje do głosowania na sukces 30-lecia we Wrocławiu:

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.