Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ośrodek Alzheimerowski w Ścinawie ma pod opieką 48 starszych osób. Wstrzymane zostały wszystkie odwiedziny, by ustrzec pensjonariuszy przed koronawirusem. W ich wieku i przy licznych innych chorobach łatwo mogliby się zakazić. Pracownicy jednak codziennie opuszczają ośrodek i martwią się, by z opiekunów nie stać się największym zagrożeniem dla swoich pacjentów. By bezpiecznie się nimi zajmować, powinni nosić chociaż maseczki. Tymczasem mają ogromny problem z ich pozyskaniem.

Koronawirus. Pracownikom brakuje maseczek

"Ośrodek Alzheimerowski w Ścinawie to nie jest typowy dom pomocy społecznej, ale placówka, w której są tylko i wyłącznie osoby z otępieniem, wszystkie starsze, czyli w grupie ryzyka, jeśli chodzi o koronawirus" - pisze nasza Czytelniczka, pani Kinga. - "Rozmawiałam z kierownikiem administracyjnym ośrodka, który powiedział mi, że nie mają nawet maseczek, bo nie są w stanie ich nigdzie zdobyć. Dzwonią, gdzie się da, rozmawiają z firmami, fundacjami i wszystkimi świętymi, ale bezskutecznie".

W ośrodku brakuje też innych niezbędnych środków ochrony osobistej, tj. płynów dezynfekcyjnych i rękawiczek. - "Bardzo się martwię, bo to miejsce szczególnie wrażliwe" - podkreśla pani Kinga. - "Dla mnie, córki osoby, która tam jest, to sytuacja bardzo trudna, bo nie mam z mamą kontaktu, a ona ze względu na stan zdrowia nie ma pojęcia, dlaczego nikt jej nie odwiedza. Ale wiem, że tam jest bezpieczniejsza, niż byłaby w domu".

Koronawirus. Problemy na uboczu

Artur Parafiński, prezes zarządu Ośrodka Alzheimerowskiego w Ścinawie, potwierdza, że na razie pacjenci są bezpieczni: - Walczymy, jak możemy. Jak dotąd żaden z pensjonariuszy nie jest chory na koronawirusa. Udało nam się kupić 300 maseczek, ale starczą nam tylko do końca tego tygodnia. Bardzo trudno je zdobyć, a do tego są drogie. Przed epidemią kosztowały kilkanaście groszy, a teraz 10 zł za sztukę. Płacimy za nie z własnego budżetu, który nie uwzględniał takich wydatków. Może nam więc zabraknąć środków na funkcjonowanie. NFZ również finansuje nas, jakby nie było epidemii.

Ośrodek Alzheimerowski podlega Uniwersytetowi Medycznemu we Wrocławiu. Ten przekazał pracownikom w Ścinawie kilkaset maseczek, ale sam też ma ogromne potrzeby. - Oni tam w szpitalu przy Borowskiej mają teraz istotniejsze problemy. My jesteśmy trochę na uboczu, więc musimy sobie radzić sami - mówi prezes.

Ośrodek Alzheimerowski apeluje do wszystkich osób, które szyją maseczki, by przysłały je do Ścinawy. Potrzebne są też rękawiczki ochronne i płyny do dezynfekcji. Dużą pomocą byłyby też pieluchy dla osób starszych. Wcześniej dostarczały je rodziny podopiecznych. Teraz jednak przez zakaz odwiedzin mogą to robić tylko w ograniczonym zakresie.

- Bliscy mogą się obecnie zobaczyć z naszymi pacjentami tylko za pośrednictwem Skype'a - mówi Artur Parafiński. - Często ten kontakt jest jednostronny. Jednak dla tych rodzin to ogromne pocieszenie, że chociaż w ten sposób mogą się z nimi widzieć.

Pomoc można wysyłać na adres:

Ośrodek Badawczo-Naukowo-Dydaktyczny Chorób Otępiennych im. Księdza Henryka Kardynała Gulbinowicza, Ośrodek Alzheimerowski Sp. z o.o., ul. Jana Pawła II nr 12, 59-330 Ścinawa, telefon: 76/849 16 65, faks: 76/843 60 30

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.