Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Po co nam samorząd? I bez niego Wrocław byłby Wrocławiem. Jednak czy my bylibyśmy wrocławianami? Czy byśmy się nimi czuli, uważali, że to nasze miasto?

W czasach koronawirusa przekonaliśmy się, że mimo izolacji potrafimy być razem. W akcję „Widzialna Ręka” zaangażowało się 19 tys. mieszkańców. Robią zakupy osobom starszym i potrzebującym czy choćby wyprowadzają im psy. Inni szyją maseczki. Restauratorzy za darmo gotują dla lekarzy i pielęgniarek, a taksówkarze gratis wożą ich do i z pracy. Wspieramy się, nie jest nam obojętne, co dzieje się z naszymi sąsiadami. Staliśmy się społeczeństwem obywatelskim. Bez samorządu byśmy nim nie byli.

Tworzą go ludzie, których jutro możemy spotkać na spacerze albo którym mamy możliwość zapukać do drzwi biur. Wybieramy ich spośród nas. Taki sposób sprawowania władzy nauczył nas, że musimy brać odpowiedzialność za miejsce, w którym żyjemy. Uwierzyliśmy, że mamy wpływ na nasze najbliższe otoczenie, że możemy je zmieniać, że warto się angażować dla wspólnego dobra. To się sprawdza, nie tylko w ciężkich czasach.

Supermiasta
CZYTAJ WIĘCEJ

„Wyborcza” rozpoczęła plebiscyt "Supermiasta". Do 22 marca czekamy na Wasze propozycje: jakie wydarzenie, inwestycja, zjawisko są największymi sukcesami 30-lecia samorządu we Wrocławiu, Legnicy, Lubinie, Świdnicy i Wałbrzychu. Piszcie na adres: supermiasta@wroclaw.agora.pl. Prosimy, by objętość tekstów nie przekraczała 1500 znaków. Listę wybranych propozycji ogłosimy 27 marca.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.