Zdrowie. Jak dotąd nauka nie znalazła stuprocentowo skutecznego i bezpiecznego leku przeciwko nowotworom złośliwym.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Europejski Kodeks Walki z Rakiem definiuje raka jako chorobę, w której komórki w ciele rozrastają się w niekontrolowany sposób, powodując guzy. Mogą rozsiewać się do innych organów.

Wydaje się, że rak jest chorobą cywilizacyjną, za którą stoi tryb życia: stres, papierosy, alkohol. Ale to nieprawda, wymienione czynniki mogą jedynie przyspieszyć rozwój nowotworowych komórek, bo na ich powstanie zwykle nie mamy wpływu.

U mężczyzn rak płuca, u kobiet rak piersi

Jak podaje Krajowy Rejestr Nowotworów, liczba zachorowań na nowotwory złośliwe w Polsce w ciągu ostatnich trzech dekad wzrosła ponaddwukrotnie - w 2010 roku odnotowano ponad 140,5 tys. zachorowań, z czego około 70 tys. u mężczyzn i 70,5 tys. u kobiet.

U mężczyzn najczęściej występują nowotwory płuca (około 20 proc. zachorowań), gruczołu krokowego (13 proc.), jelita grubego (12 proc.) i pęcherza moczowego (7 proc.), a następnie żołądka, nerki, krtani. Wśród kobiet nowotworem numer jeden jest rak piersi, stanowiący ponad 20 proc. zachorowań na tę chorobę. Na drugim miejscu są nowotwory jelita grubego (10 proc.), na trzecim płuca (9 proc.), a potem narządów rodnych, nerki, żołądka i tarczycy.

Jak się leczy

Najpopularniejszym sposobem leczenie raka jest chirurgia. Może polegać na wycięciu guza wśród tkanek zdrowych, zmniejszenie guza lub wycięcie przerzutu. Jeśli istnieje ryzyko, że wycięcie nie będzie dość skuteczne, stosuje się jako uzupełnienie radioterapię i chemioterapię.

Ośrodek radioterapii
Ośrodek radioterapii  Fot. Dariusz Barański

Radioterapia, czyli promieniowanie jonizujące, wykorzystuje fakt, że tkanki nowotworowe są bardziej wrażliwe na działanie promieni niż zdrowie. A zatem do zniszczenia tkanki chorej można zastosować dawkę, która nie uszkodzi tej zdrowej. Źródłem promieniowania mogą być: lampa rentgenowska, akcelerator liniowy oraz pierwiastki i izotopy promieniotwórcze.

W pierwszym wypadku wiązkę promieni nakierowuje się na guza, w drugim izotop umieszcza się w rejonie guza, a w trzecim izotop podaje się dożylnie lub doustnie. Po leczeniu chirurgicznym jest to najstarszy ze sposobów – w leczeniu raka skóry zastosowano radioterapię już w roku 1896.

Chemioterapia polega na wprowadzeniu do organizmu środków chemicznych rozbijających guza – doustnie lub dożylnie. Może być stosowana niezależnie, ale też jako sposób wspomagający inne. Używana jest od początku XX wieku, ale rozpowszechniła się w latach 60.

Jest także hormonoterapia, ale ona stosowana jest głównie przy nowotworach narządów płciowych.

W XXI wieku

Nowszą metodą, już z XXI wieku, jest immunoterapia, wykorzystująca mechanizmy obronnościowe organizmu. Zaatakowany przez nowotwór organizm stara się samodzielnie bronić, co do pewnego momentu może być skuteczne. Ale lekarze mówią o raku jako o chorobie inteligentnej, która stara się oszukiwać mechanizmy immunologiczne, przez co staje się dla układu odpornościowego nierozpoznawalna.

Kuracja we wrocławskiej klinice Przylądek Nadziei
Kuracja we wrocławskiej klinice Przylądek Nadziei  Fot. Mat. Fundacji 'Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową'

Immunoterapia polega na aktywacji układu immunologicznego. W pierwszych latach XXI wieku – na podstawie badań Amerykanina Jamesa P. Allisona i Japończyka Tasuku Honjo – udało się wynaleźć lek aktywizujący komórki odpornościowe. W roku 2011 został on zarejestrowany. Za wkład w naukę z dziedziny medycyny i fizjologii obaj uczeni zostali w roku 2018 uhonorowani Nagrodą Nobla.

Ogromną zaletą tego sposobu jest to, że leki tzw. immunokompetentne nie uszkadzają zdrowych tkanek i narządów, jak ma to miejsce w przypadku tradycyjnej chemioterapii. I są mało inwazyjne.

Niestety immunoterapia nie jest jeszcze powszechnie stosowana. Na razie zdaje egzamin w terapii czerniaka, niedrobnokomórkowego raka płuca, raka nerki, chłoniaka Hodgkina, nowotworów regionu głowy i szyi, raka pęcherza moczowego czy nowotworów hematologicznych. Naukowcy wiążą z tym sposobem leczenia ogromne nadzieje, licząc, że immunoterapia może być wykorzystana w leczeniu co drugiego nowotworu.

Do niedawna chorzy musieli szukać ratunku tą metodą za granicą, od półtora roku jest ona już stosowana w Polsce, a większość leków immunokompetentnych ujęta została w programach finansowanych przez NFZ.

Jednym ze środków wykorzystywanych w immunoterapii są przeciwciała, czyli substancje białkowe znajdujące się w surowicy krwi, a powstające w organizmie w reakcji na działanie obcych ciał. Powstają w komórkach śledziony, szpiku kostnego i węzłach chłonnych, a następnie dostają się do krwi. Właśnie przeciwciała anty-GD2 są elementem tzw. immunoterapii postkonsolidacyjnej, skutecznego sposobu leczenia nerwiaka zarodkowego (po łac. neuroblastoma), czyli nowotworu występującego głównie u dzieci. Wcześniej młodzi pacjenci poddawani byli działaniu wysokodawkowej chemii, co było o tyle szkodliwe, że chemia niszczy komórki zarówno chore, jak i zdrowe.

Metoda przyszłości

Najnowocześniejszą i najbardziej zaawansowaną formą immunoterapii jest CAR-T cells.

– Po raz pierwszy zastosowano ją w kwietniu 2012 roku w Filadelfii. Wyleczono wtedy siedmioletnią Emily, która do dziś czuje się dobrze – mówi prof. Krzysztof Kałwak z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, pracujący w klinice Przylądek Nadziei. – Metodę tę stosuje się u dzieci i dorosłych z ostrą białaczką limfoblastyczną B-komórkową oraz chłoniakiem rozlanym z dużych komórek B, którzy wyczerpali wszystkie metody leczenia, w tym przeszczepy szpiku. Tą metodą udaje się wprowadzić w remisję [czyli powrót do zdrowia – przyp. red.] ponad 80 proc. pacjentów, a w okresie kilkuletnim przeżycie wolne od choroby utrzymuje się u 60–65 proc. chorych.

Na czym polega ta metoda?

Komórkami odpornościowymi najbardziej wyspecjalizowanymi w rozpoznawaniu i zwalczaniu komórek nowotworowych są limfocyty T. Ale z powodu pewnych biologicznych czynników mogą nie zauważać nieprawidłowych komórek, toteż należy je odpowiednio zaprogramować.

Najpierw od pacjenta pobiera się jego komórki, zamraża i wysyła do specjalnego laboratorium w Stanach Zjednoczonych. Tam limfocytom T wszczepia się gen, dzięki któremu te zmodyfikowane limfocyty T same odszukują komórki nowotworowe i niszczą je.

Modyfikacja trwa około trzech–czterech tygodni. Komórki zamrożone w ciekłym azocie wracają do pacjenta, zostają rozmrożone i podane mu dożylnie. Po kontakcie z komórkami nowotworowymi limfocyty T namnażają się same, czyli im bardziej zaawansowana jest choroba, tym więcej limfocytów ją zwalcza. Dlatego jest ona tak skuteczna. Jeśli po zabiciu nowotworowych komórek limfocyty T będą namnażać się nadal, istnieje możliwość wyhamowania tego procesu lekami.

Wadą tej metody jest długa lista możliwych skutków ubocznych, takich jak osłabienie, duszności, ból i zawroty głowy, zaburzenia mowy, napady drgawki, a nawet utrata świadomości. Mogą wystąpić u co najmniej 10 proc. chorych w ciągu kilku tygodni od podania leku. Dlatego przez osiem tygodni po podaniu zmodyfikowanych limfocytów T pacjentowi nie wolno prowadzić pojazdów, obsługiwać maszyn ani wykonywać czynności wymagających czujności. Dodatkowo szybki rozpad komórek guza powodujący uwolnienie ich zawartości do krwiobiegu może zaburzyć pracę różnych narządów wewnętrznych, zwłaszcza nerek, serca i układu nerwowego.

Zdrowie. NFZ nie zrefunduje

Lekarze szacują, że rocznie w Polsce metoda ta mogłaby uratować 15-20 dzieci i ponad setkę dorosłych. Niestety jest bardzo kosztowna, w Stanach Zjednoczonych, gdzie znajduje się centrum CAR-T, kosztuje do 475 tys. dolarów, w Polsce 1,3 mln zł. O zakwalifikowaniu do leczenia decyduje Ministerstwo Zdrowia po uzyskaniu pozytywnej rekomendacji specjalnej rządowej komisji – Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Niestety 22 stycznia wydała ona negatywną opinię w sprawie refundowania leczenia metodą CAR-T.

W tej chwili w Polsce są trzy ośrodki stosujące CAR-T, we Wrocławiu dla dzieci i młodzieży do lat 18, w Gliwicach i Poznaniu dla osób dorosłych.

– W wypadku dzieci w Polsce CAR-T stosowane jest tylko w leczeniu B-komórkowej ostrej białaczki limfoblastycznej, u dorosłych także w leczeniu dwóch typów chłoniaków, ale chcemy stosować CAR-T w leczeniu także innych chorób dzieci – zapowiada prof. Kałwak.

Na ratunek

Wrocławską Klinikę Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej „Przylądek Nadziei” oraz leczenie onkologiczne dzieci wspiera Fundacja „Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową”, która jest partnerem naszego cyklu redakcyjnego. Każdego roku fundacja pomaga 2 tys. dzieci z całej Polski. Ty też możesz pomóc jej podopiecznym w walce o życie, przekazując jeden procent podatku: KRS 0000086210.

Więcej informacji o działalności Fundacji „Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową” znajdziesz na jej stronie internetowej: naratunek.org.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    W Japonii wyleczenia rakowe to 70%. U nas ledwie 40%.
    Do tego profilaktyka obowiązkowa. Powinno się wymusić na obywatelach obowiązkowe badania i karać tych co nie pójdą. Przecież badania profilaktyczne na najczęściej występujące choroby rakowe to koszt od 50 do 1000 złotych a skuteczne nowoczesne leczenie większości chorych na raka to koszt od kilkunastu tysięcy do milionów.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0