Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Generalnie dążymy do własności – potwierdza Marlena Joks z biura Iglica Nieruchomości, prezes Dolnośląskiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami i Zarządców Nieruchomości (DOSPON).

Tłumaczy, że ta cecha jest charakterystyczna dla obywateli byłego bloku wschodniego: – Od nas więcej własności mają tylko obywatele Rumunii. Natomiast w krajach wysoko rozwiniętych Unii Europejskiej nie przykłada się aż takiej wagi do tego czy lokal, w którym mieszkamy, jest wynajęty czy też własny.

Budowa mieszkań na Jagodnie. Prawie połowa nowych lokali kupowanych jest z myślą o późniejszym wynajmieBudowa mieszkań na Jagodnie. Prawie połowa nowych lokali kupowanych jest z myślą o późniejszym wynajmie Fot. Fot . Krzysztof Ćwik / Agencja Gazeta

Najbardziej jest to widoczne w Niemczech. Joks: – Tam ponad 70 proc. społeczeństwa mieszka w lokalach wynajętych od miasta albo na wolnym rynku. Istnieje nawet cały system pozyskiwania najemców. W Berlinie np., aby wynająć mieszkanie, musi na danego lokatora zgodzić się wspólnota mieszkaniowa. To dokładnie pokazuje, jak bardzo mało rozwinięty jest jeszcze polski rynek nieruchomości. 

Mieszkania Wrocław. Standard studencki do lamusa

Rynek najmu wciąż się rozwija, zwłaszcza w dużych miastach, takich jak Wrocław. Jeszcze kilkanaście lat temu standardem były mieszkania do wynajęcia umeblowane w stylu PRL-owskim, z zaniedbaną łazienką i kuchnią - często otrzymane w spadku i w takim samym stanie wynajmowane. Teraz takie mieszkania jest bardzo trudno wynająć, a ich właściciele zmuszeni są do remontów. Tak zwany standard studencki nie jest już bowiem akceptowany nawet przez studentów.

Od kilku lat bowiem kilkadziesiąt procent (w tym roku prawie połowa) nowych mieszkań kupowanych jest w celach inwestycyjnych – przez osoby zamożne wycofujące pieniądze z banków, które oferują lokaty z oprocentowaniem poniżej inflacji. Te lokale są wykańczane, meblowane, a potem trafiają na rynek najmu. W ten sposób nie tylko rośnie rynek najmu, ale zwiększa się również jego standard. A przy okazji rozwija się budownictwo mieszkaniowe.

Mieszkanie od dewelopera

Ostatnio w najem zaczęli inwestować także deweloperzy, jak Echo Investment, największa taka firma w Polsce. Utworzyła ona spółkę Resi4Rent, która we Wrocławiu zarządza dwoma budynkami z mieszkaniami tylko do wynajęcia. A wkrótce będzie miała kolejne. A za dwa–trzy lata firma chce mieć 5–7 tys. mieszkań w sześciu największych polskich miastach.

O podobnych inwestycjach myślą już kolejni deweloperzy. Skąd to zainteresowanie?

– Obserwując zachodnie rynki, widzimy, że jest to naturalny etap rozwoju sektora mieszkań na wynajem, co oznacza, że rynek instytucjonalny w Polsce będzie rósł. Z jednej strony jest on bowiem atrakcyjny dla firm, a z drugiej daje wynajmującym gwarancję jakości usługi – mówi Sławomir Imianowski, prezes Resi4Rent. – Nasza oferta jest odpowiedzią na zmieniający się sposób, w jaki żyją, pracują i spędzają wolny czas mieszkańcy dużych miast.

Pierwsze we Wrocławiu prywatne budynki z mieszkaniami na wynajem - firmy Resi4RentPierwsze we Wrocławiu prywatne budynki z mieszkaniami na wynajem - firmy Resi4Rent Fot. Fot . Krzysztof Ćwik / Agencja Gazeta

Tłumaczy, że wynajem jest szczególnie atrakcyjny dla osób, których życie się dynamicznie zmienia: – Niezależnie od tego, czy jest to student, osoba rozpoczynająca swoją karierę zawodową, biznesmen, młoda rodzina czy ktoś na emeryturze. Każdej z tych osób może się bowiem przydarzyć sytuacja wymagająca zmiany miejsca zamieszkania, jak np. zmiana uczelni, pracodawcy czy powiększenie rodziny. Poza tym ten brak przywiązania do jednego miejsca pozwala na pełną elastyczność, dzięki której możemy mieć bliżej do pracy, spędzać więcej czasu z rodziną lub dostosować mieszkanie do obecnej sytuacji finansowej.

Dla kogo

A kto jest zainteresowany wynajmem?

Oczywiście studenci, choć oni rzadko wynajmują całe mieszkania tylko dla siebie. Częściej decydują się na pojedyncze pokoje lub w grupie biorą cały lokal, ale później dzielą się pokojami.

Drugą grupą są pracujący we Wrocławiu Ukraińcy. Jeśli nie mają zbyt wysokich dochodów lub/i nie są zdecydowani zostać tu na stałe – wynajem jest dla nich najlepszą opcją. To już nie tylko pojedyncze osoby, ale coraz częściej rodziny.

Są także mieszkańcy innych miejscowości Dolnego Śląska czy innych regionów Polski, którzy przyjeżdżają do Wrocławia za lepszą pracą. Oni również, zwłaszcza na początku, zmuszeni są do wynajmu mieszkań. A gdy się dorobią, część decyduje się na zakup własnego „M”.

Kolejną grupę stanowią dobrze płatni specjaliści, którzy co kilka lat zmieniają miejsce pracy – w Polsce lub na świecie. Z tego powodu nie opłaca im się kupować mieszkań. W sumie jest to ponad 200 tys. osób we Wrocławiu potencjalnie zainteresowanych wynajmem na wolnym rynku.

– Największą grupę najemców we Wrocławiu stanowią studenci oraz pracownicy licznych korporacji mających siedzibę na terenie naszego miasta – potwierdza Marlena Joks. – Natomiast najem zamiast własności jest popularny tylko wśród osób, które z różnych powodów nie są wstanie nabyć mieszkania na obecnym etapie życia. To dlatego, że w Polsce przyjmuje się zasadę, że wynajmuje tylko ten, kto musi: bo nie stać go na zakup, bo nie ma zdolności kredytowej, bo przeprowadza się za pracą i nie wie, czy dłużej w danym mieście zostanie.

Na rynku najmniejsza jest oferta najmu apartamentów i domów.

– Brakuje więc ofert w wyższym standardzie, przeznaczonych głównie dla kadry managerskiej, która zwykle przyjeżdża do Wrocławia wraz z całą rodziną – tłumaczy Joks. – Za wynajęcie domu we Wrocławiu trzeba zapłacić od 8 do nawet 20 tys. zł miesięcznie w zależności od standardu i lokalizacji. Nieco tańsze są domy przeznaczone dla pracowników sezonowych.

Dla rodzin z dziećmi

Wielu właścicieli mieszkań nie chce ich wynajmować rodzinom z dziećmi, zwłaszcza małymi. Obawiają się, że w razie kłopotów z płaceniem czynszu nie będą w stanie pozbyć się takich lokatorów po wypowiedzeniu umowy, z powodu ustawowej ochrony.

– Aby zabezpieczyć się na taką okoliczność, zwykle doradzamy umowę o najem okazjonalny danej nieruchomości – przyznaje Marlena Joks. – Zgodnie z nią najemca w formie aktu notarialnego zobowiązuje się opróżnić lokal i wskazuje miejsce ewentualnej eksmisji. Dodatkowo właściciel lokalu, do którego ma być taka osoba czy też rodzina eksmitowana, także wyraża zgodę na przeprowadzkę w formie aktu notarialnego. W ten sposób umowa o najem okazjonalny zdecydowanie skraca procedurę ewentualnej eksmisji z lokalu. 

Prezes Imianowski uważa jednak, że najem jest dobrą propozycją również dla rodzin, które myślą o stabilizacji: – Kupując mieszkanie, przywiązujemy się do jednego miejsca, które potem trudno wymienić na większe w momencie, gdy nasza rodzina się powiększy. Wynajmując, możemy wybrać miejsce bliżej szkoły, pracy, z większą liczbą pokoi, w przypadku gdy pojawia się nowy członek rodziny, lub o mniejszym metrażu, kiedy któreś z dzieci wylatuje z gniazda.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.