Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wpatrując się w mecz, dyspozytorzy wcale nie lekceważą swoich obowiązków. Okazuje się, że to bardzo ważny element ich pracy.

– Wiemy z doświadczenia, że przerwa w ważnym meczu oznacza większy pobór wody, dlatego w odpowiednim momencie trzeba zwiększyć ciśnienie w sieci wodociągowej. Dlatego tak istotne jest, o ile minut sędzia przedłuży grę – wyjaśnia Agnieszka Kołodziej-Bober, menedżer Centrum Zarządzania Operacyjnego w MPWiK.

W ramach programu 'Złap deszcz' uruchomionego przez miasto Wrocław w sierpniu tego roku mieszkańcy mogli dostać do 5 tys. zł dotacji na założenie ogrodu deszczowegoW ramach programu 'Złap deszcz' uruchomionego przez miasto Wrocław w sierpniu tego roku mieszkańcy mogli dostać do 5 tys. zł dotacji na założenie ogrodu deszczowego Fot. MPWiK Wrocław

Mecze piłkarskie to nie jedyne momenty, kiedy wrocławskie MPWiK odnotowuje większy pobór wody. Z reguły jest tak również w soboty, przed rozpoczęciem roku szkolnego albo w Wigilię (natomiast pierwszego i drugiego dnia świąt zapotrzebowanie na wodę spada).

W ciągu doby wrocławianin zużywa przeciętnie 117 litrów wody, czyli mniej więcej tyle, ile potrzeba do napełnienia połowy wanny. Co ciekawe, ok. 70 proc. wody zużywamy na higienę osobistą i toaletę, a tylko 20 proc. w celach konsumpcyjnych.

Liczy się każdy litr wody

Zanim woda trafi do naszych domów, przechodzi złożony i dość kosztowny proces uzdatniania. Jej jakość na każdym etapie, również już w sieci wodociągowej, jest bardzo często i dokładnie kontrolowana (wykonywanych jest 10 tys. prób i 100 tys. analiz rocznie). MPWiK gwarantuje, że wrocławska kranówka to woda wysokiej jakości – można ją pić bez przegotowania, prosto z kranu.

Akcja ''Pij kranówkę'' organizowana przez MPWiK WrocławAkcja ''Pij kranówkę'' organizowana przez MPWiK Wrocław Fot. Rafał Ogrodowczyk

Warto, ponieważ dzięki piciu kranówki nie zużywamy plastikowych butelek. W ten sposób można oszczędzić co najmniej kilkaset złotych rocznie – litr kranówki kosztuje mniej niż 1 grosz, a poza tym nie wytwarzamy niepotrzebnych odpadów (nie mówiąc już o środowiskowych kosztach transportu butelkowanej wody).

Warto również rozsądnie korzystać z wody we własnym domu. Pamiętajmy, że wystarczy tylko 12 sekund, żeby z kranu wylał się 1 litr wody, czyli w ciągu minuty „uciec" potrafi aż 5 litrów.

Dlatego dzięki zmianie przyzwyczajeń można sporo oszczędzić. Np. zakręcając kran w trakcie mycia zębów czteroosobowa rodzina może „złapać" 144 litry dziennie – rocznie to również kilkaset złotych. Lepiej też korzystać z prysznica zamiast kąpać się w wannie – zużyjemy wtedy 50 zamiast ok. 200 litrów wody (a szybki czterominutowy prysznic wymaga zaledwie 20 litrów).

Jeśli to możliwe, warto korzystać ze zmywarki. Te urządzenia zużywają kilka razy mniej wody w porównaniu z ręcznym myciem tej samej liczby naczyń. Wymierne zyski przyniesie też ładowanie pralki do pełna, uszczelnienie kranu czy zamontowanie perlatora.

Są jeszcze inne sposoby oszczędzania wody (i na wodzie).

Akcja ''Złap deszcz'' we WrocławiuAkcja ''Złap deszcz'' we Wrocławiu Fot. MPWiK Wrocław

– Jeśli mamy dom z ogrodem, można zainstalować wodomierz ogrodowy. Dzięki temu zapłacimy tylko za wodę pobieraną z sieci, a nie za odbiór ścieków. Chociaż namawiamy jednak do tego, by do podlewania roślin albo zmywania chodnika używać deszczówki – zaznacza Martyna Bańcerek, rzecznik MPWiK.

Pilnują wody w sieci

MPWiK wykorzystuje innowacyjne technologie, dzięki którym można zmniejszyć straty wody płynącej w sieci wodociągowej. Najważniejszą rolę odgrywa system SmartFlow, opracowany przez przedsiębiorstwo od podstaw we współpracy z firmą IT z USA. Jak działa?

Pozwala w łatwy sposób monitorować parametry sieci wodociągowej, wykrywać niewidoczne gołym okiem wycieki i reagować na awarie na wczesnym etapie. System powiadomień wskazuje dyspozytorom strefy, w których zostały wykryte anomalie. Dzięki SmartFlow w ciągu 10 lat MWPiK ograniczyło straty wody z 22 do 9,6 proc. Albo bardziej obrazowo: system pozwala zaoszczędzić nawet 500 milionów litrów wody rocznie. Tyle wystarczyłoby do napełnienia 170 basenów olimpijskich.

Łapmy deszczówkę

– Dopóki z kranu leci woda, wydaje się, że wszystko jest w porządku. Ale już teraz musimy inaczej spojrzeć na jej zasoby – mówi Radosław Stodolak z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Przekonuje, że w przyszłości na pewno lepiej powinniśmy wykorzystywać wodę spadającą z nieba: – W tej chwili Polska jest w stanie zatrzymać ok. 6 proc. odpływu rocznego deszczówki, gdy średnia dla krajów unijnych wynosi 12 proc., w Skandynawii nawet ponad 20 proc., a Izrael wykorzystuje dosłownie każdą kroplę nawet wody słonej, ponieważ po prostu nie ma innej możliwości.

Oprócz aspektu ekologicznego jest też ekonomiczny, bo deszczówka spada przecież z nieba za darmo i wystarczy ją odpowiednio gromadzić (ważne, żeby pojemnik z deszczówką przykryć).

W ramach programu „Złap deszcz" uruchomionego przez miasto Wrocław w sierpniu tego roku mieszkańcy mogli dostać do 5 tys. zł dotacji na założenie ogrodu deszczowego (w pojemniku albo w gruncie), budowę muldy lub studni chłonnej, podziemnego zbiornika na wodę opadową, a także postawienie naziemnego zbiornika na wodę opadową spływająca z dachu. Pula dotacji szybko została wykorzystana, co pokazuje, że wrocławianie już zainteresowali się deszczówką.

Czekają nas jednak wyzwania związane z zatrzymywaniem i gromadzeniem wody opadowej na większą skalę. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu nasza gospodarka była niesamowicie wodochłonna. Ze zużyciem wody nikt się nie liczył. Teraz na szczęście już się to zmieniło i woda w przemyśle wykorzystywana jest w bardziej efektywny sposób. A na to nakładają się też tendencje demograficzne (wszystko wskazuje na to, że w Polsce będzie coraz mniej mieszkańców).

– W przewidywalnej przyszłości w gospodarstwach domowych i w przemyśle zapotrzebowanie na wodę będzie się utrzymywało na poziomie stałym lub nawet będzie spadało. Natomiast wszystko wskazuje na to, że dużo więcej wody niż obecnie będzie potrzebowało rolnictwo, co wynika m.in. ze zmian klimatu – podkreśla Radosław Stodolak.

Niech woda zostaje

Dawniej chodziło o to, żeby wody z opadów jak najszybciej się pozbyć, czyli ująć i odprowadzić kanalizacją do oczyszczalni ścieków lub do rowów i rzek.

– Zmiany klimatyczne, których doświadczamy, wymagają innego podejścia do wód opadowych i roztopowych na terenach zurbanizowanych. Teraz wody opadowe uznajemy za zasób konieczny do retencjonowania na terenie miasta. Staramy się maksymalnie ograniczyć odprowadzanie wód opadowych do kanalizacji i od kilku lat dążymy do zatrzymania opadu w miejscu jego powstania – mówi Piotr Korczowski, menedżer Działu Rozwoju MPWiK.

Jak to wygląda w praktyce?

– Wspólnie z urzędem miejskim prowadzimy szereg działań np. poprzez stosowanie przy inwestycjach miejskich takich rozwiązań jak: muldy chłonne, skrzynki rozsączające, ogrody deszczowe czy też powierzchnie przepuszczalne – opowiada Piotr Fura, lider w Zakładzie Eksploatacji Sieci MPWiK.

Jak podkreślają eksperci przedsiębiorstwa, metody zagospodarowania wód opadowych zostały przedstawione we wspólnie przygotowanym z urzędem miasta w 2017 roku „Katalogu Dobrych Praktyk – zasadach zrównoważonego gospodarowania wodami opadowymi pochodzącymi z nawierzchni pasów drogowych". W opracowaniu przedstawiono szereg metod oraz urządzeń umożliwiających maksymalne zagospodarowanie wód opadowych w pasie drogowym oraz ograniczenie ilości wód trafiających do systemu kanalizacyjnego. Można mieć nadzieję, że rozwiązania takie jak ażurowe chodniki oraz parkingi czy zielone dachy staną się we Wrocławiu codziennością.

Jedzenie to też woda

Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że wyrzucając jedzenie również przyczyniamy się do marnowania wody, i to na zaskakująco dużą skalę. Wytworzenie i dostarczenie produktów spożywczych (ale też odzieży czy butów) wymaga nieraz ogromnych ilości wody:

kromka chleba – 48 litrów

jabłko – 82 litry

filiżanka kawy – 132 litry

plasterek sera – 152 litry

tabliczka czekolady – 1720 litrów

koszulka t-shirt – 2495 litrów

1 kg ryżu – 2497 litrów

para butów – 8547 litrów

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.