Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O znaczeniu literatury w życiu opowiadają goście Wrocławskich Targów Dobrych Książek. 

Agnieszka Wolny-Hamkało, pisarka i publicystka

Agnieszka Wolny-HamkałoAgnieszka Wolny-Hamkało Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta

Kiedy nie czytam książek, robię się bardzo zmęczona. Bez książek nie umiem się skupić. Plan dnia rozsypuje się, tygodnie są jałowe, pełne pustych przebiegów. I robi się trochę smutno.

Bez książek człowiek czuje się jak dziecko, które nie może uwierzyć, że Ziemi i Słońca nikt nie podtrzymuje. Przecież wszystko, co nie jest podtrzymywane, spada. Książki tworzą siatkę, która mnie podtrzymuje.

Kiedy nie piszę książek – nie umiem powiedzieć, po co tu jestem. Nie jestem przecież osobą przydatną, nie umiem przygotować przyjęcia, wychować grupy przedszkolaków, rozwiązać problemów ekonomicznych Planety, namówić ludzi do głosowania na odpowiedniego kandydata. No więc czuję się wtedy jak paproch: beztrosko i bezsensownie. Szukam czegoś, potrzebuję czegoś.

Anna Paszkiewicz, autorka literatury dziecięcej

Piszę opowiastki filozoficzne, trochę też terapeutyczne, więc takie książki mają za zadanie pomagać. Jak choćby mój najnowszy tytuł „Prawy i lewy”, książka o poszukiwaniu szczęścia.

My, dorośli, o tym szczęściu często zapominamy, kręcąc się, jak chomiki w kołowrotku codziennego życia. Próbuję więc trochę tej swojej pozytywnej filozofii przemycić w książkach, ucząc dzieci, a pośrednio ich rodziców, dostrzegać te dobre chwile w naszym życiu i cieszyć się z nich.

Czasami widzę na podwórku czy na ulicy, jak rodzice hamują naturalną radość swoich dzieci, chęć sprawdzania wszystkiego, wskakiwania w kałuże. Staram się za sprawą moich książek namówić ich do przemyślenia, że dzieciństwo jest nam dane, by czerpać z życia pełnymi garściami.

Literatura dziecięca ma za zadanie edukować i zmieniać dzieci, które są jej odbiorcami, ale pośrednio także ich rodziców.

Pisanie sprawia mi wiele radości, ładuje moje baterie pozytywną energią, bo też implikuje spotkania z dziecięcymi czytelnikami, którzy wnoszą tyle radości. To jest dla mnie sygnał, że robię coś dobrego, że warto pisać książki.

Trzeba jednak pamiętać, że na autorze literatury dla dzieci spoczywa poważna odpowiedzialność. Dorosły czytelnik książkę, która mu nie przypadła do gustu, po prostu odkłada. Dla dziecka książka jest często tą pierwszą, a źle dobrana może je zniechęcić do literatury na całe życie.

Filip Zawada, pisarz, muzyk i fotograf

Filip Zawada
Filip Zawada  KORNELIA GŁOWACKA-WOLF

Jest tak dużo książek niedobrych i nudnych, że czytanie książek niespecjalnie musi uszlachetniać w czasach, w których żyjemy. I to jest straszne, że ja to mówię. Podkopuję własne gniazdo, wszyscy mnie za to zabiją.

Ale jest jeden aspekt czytania książek, który we mnie coś zmienia. Gdy jadę autobusem i czytam, i nagle uświadamiam sobie, że przejechałem mój przystanek, to cholera, znaczy, że książka coś we mnie zmieniła, zrobiła coś dobrego, bo przez chwilę nie byłem tam, gdzie powinienem być. I to jest chyba ta największa zmiana.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.