Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na oficjalnej liście zawodów w Polsce nie ma informatyka. Zatem, któż to taki?

– Zacznijmy od uszczegółowienia pojęcia „informatyk”: jest ono tak szerokie, że zawiera osoby zajmujące się naprawami komputerów i specjalistów od projektowania systemów na tak wysokim poziomie abstrakcji, że właściwie w swojej pracy nie mają styczności z tym, co powszechnie rozumiemy jako technologia komputerowa – mówi Marcin Śliwa, od 20 lat w IT, obecnie architekt w projekcie z branży diagnostyki medycznej we wrocławskim Capgemini Software Solutions Center.

Mariusz Marcinkowski, szef dywizji Business & Platform Solutions w Atos Poland Global Services, wskazuje, że dawniej informatyk kojarzył się z pracownikiem, który instaluje komputer w biurze i odpowiada za jego sprawne działanie. Obecnie to raczej synonim programisty, czyli kogoś, kto wytwarza otaczające nas oprogramowanie.

Maciej Norberciak, senior architekt w firmie Nokia, żartuje, że przez lata musiał tłumaczyć swojej rodzinie i znajomym, że nie zajmuje się naprawianiem komputerów i nie jest w stanie zaradzić ich domowym problemom informatycznym, bo sam, gdy mu się psuje laptop, dzwoni po eksperta. – Informatyk to pojęcie bardzo szerokie – zgadza się z ekspertami.

Łukasz Kłusek, principle software engineer w Unit4, również podkreśla, że obecnie pojęcie informatyk nabrało nieco szerszego znaczenia niż jeszcze kilka lat temu: – Powiedziałbym, że jest to osoba, która posiada pewną wiedzę oraz kompetencje w określonym obszarze biznesowym oraz technicznym.

I dodaje, że jego zdaniem z perspektywy programisty umiejętności techniczne są niezwykle kluczowe, niemniej aby dostarczać wymierne rezultaty pracy w określonym czasie, trzeba się wykazać pragmatyzmem. – Dynamiczny rozwój branży IT wymaga ciągłego zgłębiania wiedzy i niewątpliwie zdobywania doświadczenia. Kompetencje techniczne, takie jak znajomość języków programowania, frameworków, wzorców projektowych czy architektury oprogramowania są bardzo istotne. Niemniej, nie zapominajmy o umiejętnościach takich jak znajomość języków obcych, zdolność adaptacji, poznawania oraz uczenia się, ponieważ branża zmienia się, a my jako inżynierowie musimy być gotowi reagować na te zmiany i umieć sprostać stawianym nam wymaganiom – mówi Kłusek.

Specjalista? Tak, ale nie od wszystkiego

Pytanie, czy warto być dobrym we wszystkim? Można mieć szeroką wiedzę (to cecha dobrego architekta), ale nie da się być specjalistą w każdej dziedzinie.

– Żeby być specjalistą, trzeba na bieżąco daną technologię wykorzystywać, a przy wielu technologiach dzień może okazać się za krótki – sugeruje Marcin Śliwa z Capgemini. Z drugiej strony Łukasz Kłusek z Unit4 uważa, że zdecydowanie warto jest poświęcić czas na zdobywanie wiedzy i doświadczenia w ramach tzw. stosu technologicznego: – Ale nie zamykajmy się w tych ramach, eksperymentujmy i uczmy się zupełnie nowych dla nas rzeczy, ponieważ nie mamy pewności, co przyniesie przyszłość i przed jakimi wyzwaniami staniemy – radzi ekspert.

Maciej Norberciak (Nokia): – Jeżeli informatyk nie jest na bieżąco z technologią, która się rozwija, to przestaje być informatykiem. Z drugiej strony powstaje mnóstwo nowych rzeczy, które są pisane od zera. Wydaje mi się, że nie ma już takiej możliwości, żebyśmy mogli gotowy produkt napisać bez wykorzystania tych klocków, które już powstają. Pracujemy na systemach, które powstały wcześniej, ale cały czas je modyfikujemy.

Z jednej strony branża szybko się rozwija, pojawiają się nowe rozwiązania, a te, które były dostępne kiedyś dla wąskiej grupy specjalistów, są dziś na wyciągniecie ręki z dowolnego miejsca na Ziemi. Z drugiej strony wiele koncepcji, które obecnie są „modne”, powstało kilkadziesiąt lat temu.

– To pokazuje, że zawsze warto postawić na solidne podstawy i świadomość tego, co się robi – podkreśla Marcin Śliwa z Capgemini. I dodaje, że dobre rozwiązanie informatyczne nie jest dobre dlatego, że stosuje uznane wzorce czy podejścia do tworzenia systemów, a dlatego, że zastosowane techniki są odpowiednie i właściwe dla tego właśnie systemu.

Kolejną rzeczą jest utrzymywanie kontaktu z tym, co jest na bieżąco stosowane – tu nie ma lepszej techniki niż nauka przy okazji pracy nad projektami.

Mariusz Marcinkowski (Atos) wskazuje, że w firmie sam programista nie sprzeda produktu. W branży IT potrzebna jest do tego cała rzesza ludzi: analitycy biznesowi, architekci, deweloperzy itd.: – Już nie tylko zatrudnienie specjalisty od danej technologii jest kluczowe dla sukcesu danego projektu.

I podkreśla, że nowoczesny manager powinien się otaczać ludźmi lepszymi od siebie i brać ich do zespołu, bo dzięki temu projekty (a tym samym przychody) idą cały czas do przodu.

Zdaniem Marcina Śliwy wiedza stricte informatyczna to dodatkowo tylko jeden aspekt pracy w IT, pozostałe to wiedza branżowa oraz będące bolączką wielu pracowników IT umiejętności kontaktu z innymi ludźmi, w szczególności tymi spoza IT: – Rozwój w wymienionych obszarach to również coś, co odgrywa znacznie większą rolę niż kilkanaście lat temu, jako że zwinne podejście do pracy na rozwojem systemu stawia na bliskie relacje pomiędzy klientem a członkami zespołów realizującymi rozwiązania IT.

Mikroserwisy

To, jaka architektura oprogramowania zostanie zastosowana w konkretnym systemie, jest wypadkową wielu czynników jak i odpowiedzi na pytania, jakie należy sobie zadać w trakcie projektowania solidnych fundamentów systemu.

– Architektura to nie tylko fundament aplikacji, podział na komponenty, ich definicje czy też wzajemne zależności pomiędzy nimi. Należy pamiętać, że jest to swego rodzaju zbiór decyzji, z którymi bardzo często organizacje, zespoły jak i same systemy pozostają na lata, jak nie na zawsze – mówił Łukasz Kłusek z Unit4.

Ostatnimi czasy bardzo często mówi się o stosowaniu architektury rozproszonej i tzw. mikroserwisów, kosztem architektury monolitycznej aplikacji. To wszystko z uwagi na logiczny podział systemu na niewielkie usługi, niezależne dostarczanie, luźne powiązania pomiędzy usługami czy łatwość ich podmiany na inne.

Kłusek: – Dodatkowo zyskujemy możliwość skalowania poszczególnych usług w sposób niezależny w przypadku dużego obciążenia systemu. Niemniej, należy pamiętać, że pomimo dużej popularności systemów rozproszonych, taka architektura to szereg wyzwań i problemów, z jakimi przyjdzie się nam zmagać. To, jaka architektura zostanie zastosowana, jest tematem rozległym i tym samym bardzo indywidualnym, nie bałbym się stwierdzenia, że „szytym na miarę”. Dlatego należy być ostrożnym przy jej projektowaniu i doborze rozwiązań, a co za tym idzie, najnowsze trendy rynku nie powinny być wyznacznikiem w jej doborze.

Maciej Norberciak (Nokia): – W pewnym momencie, zdaniem niektórych, wszystko musiało być mikroserwisem, to było modne. Netflix to miał, Amazon też. Najważniejszym pytaniem jest jednak, czy to, że oni coś takiego mają, bo jest im potrzebne, równie niezbędne jest też u nas.

Marcin Śliwa z Capgemini podkreśla, że architektura monolityczna to podejście, które często jednoznacznie kwalifikowane jest jako rozwiązanie błędne, choć wiele tu zależy od skali systemu. Jego zdaniem na pewno warto być ostrożnym w przypadku rozszerzania takiego systemu o kolejne funkcjonalności, bo łatwo stworzyć potwora, nad którym trudno będzie zapanować.

Z kolei mikroserwisy mają wiele zalet technologicznych, takich jak możliwość skalowania tylko tych usług, które faktycznie tego wymagają, czy możliwość używania technologii dostosowanej do konkretnej usługi.

– Wiele osób uważa, że to nowe spojrzenie na systemy komputerowe, ale wprawne oko zauważy podobieństwo do takich koncepcji, jak na przykład filozofia Uniksa, którą zapoczątkował Ken Thompson w latach 70. ubiegłego wieku – zaznacza Śliwa. I kontynuuje: – Czyli znów coś, co jest na topie, wcale tak do końca nowe nie jest. Co nie znaczy, że jest złe. Dodatkowo mikroserwisy idealnie komponują się z obecnie bardzo pożądanym przez wielu podejściem do utrzymywania systemów w chmurze obliczeniowej oraz ze zwinnym podejściem do tworzenia oprogramowania, gdzie nieduże zespoły pracują samodzielnie nad małymi komponentami tworzącymi ostatecznie złożone rozwiązanie.

IT mówi do IT

We wrześniu wrocławska „Wyborcza” zorganizowała pierwsze spotkanie dla branży IT z cyklu „IT mówi do IT”. Dyskutowaliśmy wówczas o seniorach IT w firmie. Podczas drugiej konferencji skupiliśmy się m.in. na pytaniu, czy koniec rynku pracownika w sektorze IT jest bliski. Trzecie, listopadowe spotkanie dotyczyło nowoczesnej informatyki i nowoczesnych informatyków. Dyskusję prowadził Maciej Drzewicki („Gazeta Wyborcza”). Organizatorem cyklu „IT mówi do IT” jest „Gazeta Wyborcza”, a partnerami listopadowej debaty były firmy Atos, Capgemini, Nokia i Unit4.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.