Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Z Wrocławia do Strzegomia najszybciej dojedziemy A4, a następnie DK 5 w kierunku Jeleniej Góry. Jednak samochód, który mieliśmy do dyspozycji (więcej na jego temat poniżej), zachęcał do tego, by pojeździć po bocznych, rzadziej uczęszczanych drogach.

Na wycieczkę

Dlatego wybraliśmy inną trasę, na pewno nie najkrótszą i nie najszybszą, ale za to bardzo ciekawą. Najpierw A4 do Kątów Wrocławskich, gdzie zjechaliśmy z autostrady, ponieważ w tamtej okolicy zaczynają się już otwarte przestrzenie i szersze panoramy. Następnie pojechaliśmy wąską drogą przez Nową Wieś Kącką do Mietkowa, dalej piękną szosą wzdłuż Zalewu Mietkowskiego i przez malownicze pagórki do Świdnicy (po drodze nie brakuje dawnych pałaców i starych kościółków), a stamtąd już prosto do Strzegomia.

Wycieczka do Strzegomia samochodem Volvo V60. Bazylika w StrzegomiuWycieczka do Strzegomia samochodem Volvo V60. Bazylika w Strzegomiu Fot. Sławek Szymański

Strzegomska bazylika (kościół pw. św. Piotra i Pawła) to zabytek dużego kalibru, również w bardzo dosłownym sensie – widać ją z daleka, jej bryła wyraźnie góruje nad miastem. Budowla sprawia wrażenie, jakby została tu przeniesiona z jakiejś metropolii, czyli wydaje się zbyt duża jak na dzisiejszy Strzegom. Świadczy jednak o znaczeniu, jakim dawniej cieszyło się to miasto.

Zaparkować można tuż pod samą bazyliką lub niedaleko. Sam kościół imponuje wielkością i zachowanymi detalami – w stwierdzeniu, że jest to spotkanie z przeszłością, nie ma cienia przesady.

Ta część Dolnego Śląska obfituje w znane zabytki. Ze Strzegomia jest tylko kilkanaście kilometrów do Jawora oraz Świdnicy – w obu tych miastach znajdziemy słynne Kościoły Pokoju. Ok. 20 km dzieli Strzegom od Zamku Książ, niespełna 30 od Legnickiego Pola, gdzie można zajrzeć do Muzeum Bitwy pod Legnicą oraz obejrzeć Bazylikę św. Jadwigi (doskonale widoczną z autostrady A4). A to tylko kilka przykładów. Łatwo można więc zaplanować „zabytkową” wycieczkę w tych okolicach lub zwiedzać te miejsca przy okazji np. wyjazdów w Sudety.

My tym razem wracaliśmy przez Masyw Ślęży, z przystankiem na Przełęczy Tąpadła. Jechaliśmy od strony Świdnicy. Oczy cieszą tam piękne podsudeckie krajobrazy, a z samej przełęczy można oczywiście wybrać się na wycieczkę – nieco dłuższą na szczyt Ślęży lub krótszą na pobliską Radunię. Tam również nie brakuje śladów historii, w tym sięgających zamierzchłych czasów.

Wycieczka do Strzegomia samochodem Volvo V60Wycieczka do Strzegomia samochodem Volvo V60 Fot. Sławek Szymański

Z Przełęczy Tąpadła do Wrocławia pojechaliśmy przez DK 35 i AOW, czyli już możliwie najprostszą trasą. W sumie jest to przyjemna wycieczka na jeden dzień, a trasa daje możliwość zobaczenia i poznania tej części Dolnego Śląska zarówno od strony atrakcji i zabytków pierwszego planu, jak i trochę od kulis.

Czym jechaliśmy - auto dla podróżników

Podróżowaliśmy samochodem Volvo V60 Cross Country (który wypożyczył nam salon V-Motors z ul. Brücknera) z silnikiem Diesla o pojemności 2000 cm sześc. i mocy 190 KM, z automatyczną skrzynią biegów oraz z napędem na cztery koła. Auto jest przystosowane do poruszania się również po bocznych drogach, w tym szutrowych (nadkola, błotniki i progi mają tu dodatkowe zabezpieczenie, charakterystyczne dla modelu Cross Country). To samochód większy niż typowe combi i z nieco większym prześwitem, ale nie jest to SUV.

Na drodze prowadzi się bardzo płynnie, a o jego właściwościach jezdnych można się przekonać na nierównościach. Niektóre dolnośląskie drogi to „łata na łacie” i tam Volvo radziło sobie z gracją, dbając o komfort pasażerów. W ciasnych zakrętach i pod górę (np. na Przełęcz Tąpadła, gdzie wjeżdżaliśmy dość krętą drogą od strony miejscowości Tąpadła) jedzie pewnie i lekko (moc pod maską robi swoje).

Wycieczka do Strzegomia samochodem Volvo V60Wycieczka do Strzegomia samochodem Volvo V60 Fot. Sławek Szymański

Masa Volvo V60 Cross Country wynosi 1,85 tony, czyli niemało. W trakcie naszej wycieczki średnie spalanie wyniosło 6,7 litra na 100 km, co pozytywnie nas zaskoczyło. Był to cykl mieszany: jeździliśmy po miastach i miejscowościach, autostradą, lokalnymi drogami, trochę po terenach górskich (w miarę równym tempem właściwie tylko po zatłoczonych A4 i AOW). Trzeba oczywiście wziąć pod uwagę, że autem podróżowały dwie osoby, a w bagażniku nie było ciężkich waliz, ale wynik i tak robi zachęcające wrażenie.

Poza tym Volvo V60 Cross Country łatwo się manewruje – samochód ma świetny promień skrętu, a czujniki ostrzegają przed ewentualną kolizją. Pomimo tego, że nie jest to przecież małe miejskie autko, a jego gabaryty zwracają uwagę, nie było żadnego problemu z parkowaniem w ciasno zastawionych miejscach albo pokonywaniem nawet bardzo wąskich uliczek (taka prowadzi w Strzegomiu dookoła bazyliki). W manewrach parkingowych pomaga też kamera cofania z dużym ekranem. Kierowcy życie ułatwiają również takie wynalazki jak znaczniki tzw. martwego pola w bocznych lusterkach (w sytuacji kiedy blisko na pasie obok znajduje się inny pojazd, pojawiają się tam delikatne, ale dobrze widoczne czerwone ostrzeżenia). Dodajmy, że multimedia i komputer podkładowy obsługuje się intuicyjnie.

W środku auto jest bardzo przestronne i ergonomiczne. Tego dnia przejechaliśmy ponad 200 km, jednak w ogóle tego nie odczuliśmy. Wszyscy pasażerowie mają dla siebie dostatecznie dużo miejsca. Praktyczny jest też duży bagażnik. Po powrocie stwierdziliśmy zgodnie, że jest to samochód zwłaszcza dla tych, którzy lubią podróżować.

15-16 listopada (piątek i sobota) będzie można obejrzeć ten i inne modele Volvo w ramach dni otwartych w salonie V-Motors przy ul. Brücknera.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.