„Źle urodzona”, czyli w czasach, gdy trzeba było wznosić domy bez cegieł i dachówek, przestrzegać normatywu, kombinować, jak z betonu zrobić marmur, i uzgadniać z władzą nawet kolor elewacji.

A jednak mimo tych ograniczeń powstawały projekty oryginalne, śmiałe, wręcz wizjonerskie, których klasy nie zdołało zniszczyć nawet peerelowskie wykonanie.

To jest cenne!

Punktowce zwane „czworaczkami” przy ul. Piłsudskiego, zabudowa Nowego Targu, galeriowiec przy ul. Grabiszyńskiej czy Trzonolinowiec to już dzisiaj tzw.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej