Mateusz Kokoszkiewicz: Czy czuje się pan spadochroniarzem?

Krzysztof Śmiszek*: Nie, na Dolnym Śląsku jestem obecny od dawna, duża część rodziny mojego taty mieszka we Wrocławiu. Nie będę jednak ukrywał faktu, że jestem mieszkańcem Warszawy i pochodzę z Podkarpacia. We Wrocławiu kandyduję jednak po raz drugi, zdobyłem tutaj świetny wynik, czwarty wynik Wiosny w całej Polsce – prawie 21 tys. głosów w samym okręgu wrocławskim. Do tego we Wrocławiu każdy jest skądś i nie ma osób, które mieszkają tu od kilkunastu pokoleń.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej