Rozmowy pomiędzy działaczami Ogólnopolskiego Strajku Kobiet a przedstawicielami koalicji lewicowej zostały zakończone. Na listach lewicy zabraknie nazwisk członkiń OSK – w tym wrocławskiej aktywistki Marty Lempart.

Zarzewiem konfliktu stał się podział miejsc na listach do Sejmu. – Proporcja 14 kobiet na 27 mężczyzn to nie jest lewica i nie jest to coś, o czym mogłybyśmy powiedzieć, że jest OK. Mówienie o równości i działaniu na rzecz praw kobiet, kiedy w 2019 roku, w XXI wieku olewa się podstawowe narzędzia antydyskryminacyjne, wspierające udział kobiet w życiu publicznym, jak parytety i suwaki, to żałość i hipokryzja – można przeczytać na facebookowym profilu OSK. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej