Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Znamy się z „Fluidem” od lat. Był pierwszą osobą, która z całą mocą i zaangażowaniem weszła w pierwszy skład Teatru Ad Spectatotres – opowiada reżyser Maciej Masztalski. Paweł Kutny zagrał tam wiele świetnych ról. Współtworzył także Teatr Terminus A Quo w Nowej Soli oraz Grupę Amadeus w Zielonej Górze, wystąpił w kilku serialach telewizyjnych.

Nagrał kilkadziesiąt audiobooków. Ostatnio współtworzył projekt „Czytanie w ciemnościach”. I właśnie podczas warsztatów z osobami niepełnosprawnymi, Paweł bardzo źle się poczuł. – Wyszedłem na chwilę na słońce i bach – wspomina. – Czułem, że kręci mi się w głowie, ale myślałem, że jestem przemęczony. Koleżanka zwróciła mi uwagę, że przechyla mnie na prawą stronę.

Aktor jest teraz w szpitalu na Borowskiej, gdzie jest poddawany szczegółowym badaniom. Rezonans magnetyczny wykazał udar mózgu. Paweł ma problemy z chodzeniem i bardzo wysokie ciśnienie. Od dzieciństwa choruje na cukrzycę, od kilku lat także na neuropatię i nefropatię. Po wylewie krwi do oka, stracił w nim wzrok. Przeszedł trudną operację oczu. Mimo to, jest niezwykle pogodną osobą, z wieloma artystycznymi planami. – To człowiek magiczny z wyjątkową wrażliwością na rzeczy, które mają metafizyczny odcień. Ciepły, otwarty, niezwykle utalentowany – mówi Masztalski.

Przyjaciele Kutnego zbierają pieniądze na jego leczenie. Ponieważ badania jeszcze trwają, nie wiadomo dokładnie, jak będzie wyglądać rehabilitacja. Choroba utrudnia mu powrót do pracy. Lekarze kazali mu się oszczędzać, przez miesiąc nie powinien się prawie wcale ruszać. Zbiórka jest prowadzona przez portal pomagam.pl, można wpłacać dowolne kwoty.

– Jestem pełen pozytywnych wibracji. Mam plany, chcę robić kolejny spektakl – mówi Fluid.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.